Polskie święta oczami Gruzina. "Było mi głupio, ale w kolejnym roku już się przygotowałem"

Iago, Gruzin, mąż Polki w czasie pierwszych świąt w polskiej rodzinie dostał górę prezentów. A sam nie miał nic dla nikogo, bo nie znał tego zwyczaju. - Było mi głupio, ale w kolejnym roku już się przygotowałem - mówi.

Olga Hilik pracuje w Stowarzyszeniu Interwencji Prawnej, na co dzień pomaga cudzoziemcom m.in. jako tłumaczka. Pięć lat temu miała pomóc w przychodni jednej z rodzin - podopiecznym stowarzyszenia. To tam poznała Gruzina Iago. Od tamtej pory są nierozłączni. Mąż i żona.

Gdy Iago pojechał na pierwsze święta do rodziny Oli, był mocno zaskoczony i zdziwiony. Nikt go nie uprzedził, że w Polsce pod choinkę wkłada się prezenty. Dużo prezentów. W Gruzji takiego zwyczaju nie ma. Nie miał więc dla nikogo żadnego upominku. - A ja dostałem dużo prezentów: od teściowej, od teścia, od żony. To mnie zaskoczyło, ale w następnym roku już byłem bardzo przygotowany. Też zacząłem wcześniej szukać prezentów pod choinkę - mówi nasz rozmówca.

Gdy pytamy, jakie danie na wigilijnym stole sprawia mu największą frajdę, bez chwili wahania odpowiada: pierogi. Polska potrawa, której w Gruzji nie ma. Nie ma też zwyczaju Wigilii bez mięsa. Wprost przeciwnie, przez całe święta stoły uginają się od różnych mięsnych dań. - Tam generalnie przygotowuje się ogromne ilości jedzenia. O wiele więcej niż u nas. Każdy gość jest mile widziany. Do tego wino. Dużo wina - opowiada Olga.

Kapusta z grzybami czy mięso dla psa?

Z innych świątecznych zaskoczeń małżonkowie pamiętają jeszcze jedno - w zasadzie poświąteczne. - Kiedyś po świętach została w nadmiarze kapusta z grzybami. Zamroziłam ją w pojemnikach po lodach - takich samych jak było mrożone domowej roboty jedzenie dla psa. Wyjeżdżając na urlop powiedziałam Iago, który został sam w domu, że brakuje psiego jedzenia na dwa dni i musi dokupić - opowiada Olga. Iago wyjął pojemniki z zamrażalnika i uznał, że mięso w jednym z nich kompletnie się zepsuło, więc je wyrzucił. Tymczasem... była to właśnie wigilijna kapusta z grzybami, którą tylko należało podgrzać. - Nie była popsuta - śmieje się Ola.

Olga i Iago, jak co roku, byli w tym roku na Wigilii zorganizowanej przez Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, na której cudzoziemcy, różnych narodowości i kultur, spotkali się z polskimi seniorami. Podczas kolacji podawano dania kuchni polskiej, ale też potrawy z różnych stron świata. Takie spotkania to w stowarzyszeniu coś naturalnego. - Staramy się pokazywać cudzoziemcom tradycje charakterystyczne dla naszego kraju, ale też czerpać wiedzę od naszych przyjaciół. To była Wigilia nadzwyczajna, wielokulturowa - mówi Ola.

Jak podkreśla, wielu cudzoziemców znajduje się w takiej sytuacji prawnej (np. trwa procedura uchodźcza, a cudzoziemiec czeka na decyzję), że nie mogą opuścić Polski i pojechać do swoich rodzin, choćby na kilka dni Świąt Bożego Narodzenia. Dla nich najtrudniejsza jest tęsknota. - Można się oczywiście połączyć z rodziną przez internet, ale świętowanie przez komunikatory internetowe to jednak nie są prawdziwe święta. Wiem, że te osoby bardzo tęsknią, szukają różnych "zastępników" w postaci choćby takich Wigilii, jak ta nasza - stowarzyszeniowa - dodaje Olga Hilik.

Czy lubisz zwyczaj obdarowywania się prezentami na święta?
Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM