Odwołana próbna matura w kilku liceach w Poznaniu. Część uczniów dowiedziała się o tym już po wejściu do sali egzaminacyjnej

Licealiści z kilku poznańskich szkół nie mogli przystąpić do zaplanowanych na ten tydzień próbnych testów maturalnych. To element protestu nauczycieli, którzy nie są zadowoleni z zaproponowanych przez rząd podwyżek.

W kilku poznańskich szkołach z powodu protestu nauczycieli odwołano próbną maturę. Uczniowie m.in. z liceum św. Marii Magdaleny dowiedzieli się o tym już po wejściu do sali egzaminacyjnej.

- Powód jest dosyć banalny i oczywisty: sytuacja finansowa w polskiej oświacie. Pensje, które nauczyciele otrzymują, poczucie nieadekwatności wysokości wynagrodzenia w stosunku do wkładanej pracy i jej odpowiedzialności. To jest główny i jedyny właściwie powód - wyjaśniał dyrektor szkoły, Jerzy Sokół.

Nauczyciele w poznańskim liceum odwołali już wczorajszy (3 stycznia) próbny egzamin z biologii i języka polskiego. Nie odbędą się także dzisiejsze testy z matematyki i historii. 

W ten sposób nauczyciele protestują przeciwko niskim pensjom i pogarszającym się warunkom pracy. 

Co z majowym egzaminem?

Próbne matury w poznańskim liceum nie odbyły się, choć uczniowie byli już w sali gimnastycznej i trzymali w dłoniach arkusze egzaminacyjne. Nie byli wcześniej informowani, że taka sytuacja może się zdarzyć. 

- Nie wyobrażam sobie, żeby podobny protest miał miejsce w maju, podczas właściwych matur. Mam nadzieję, że zostaną podjęte jakieś decyzje, które wyjdą naprzeciw oczekiwaniom płacowym nauczycieli - podkreślił dyrektor szkoły, Jerzy Sokół.  

W kolejnych dniach na ręce uczniów będą przekazywane arkusze z przedmiotów, z których mieli pisać próbne matury. Ustalą z nauczycielami, w jakiej formie rozwiążą testy. 

Próbnej matury z polskiego - z powodu nieobecności nauczycieli - nie pisali także uczniowie z Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Śremie.

Protesty nie ustają

Za tydzień Związek Nauczycielstwa Polskiego podejmie decyzję ws. ewentualnego protestu w całej Polsce. Związkowcy nie są zadowoleni z podwyżek zaproponowanych przez ministerstwo.

Zgodnie z projektem rozporządzenia, który pod koniec grudnia trafił do konsultacji - od stycznia nauczyciele mają dostać 5 proc. podwyżki. To oznacza, że pensja zasadnicza nauczyciela ze stopniem magistra i przygotowaniem pedagogicznym - w zależności od stopnia awansu zawodowego - wyniesie od nieco ponad 2,5 tys. do niespełna 3,5 tysiąca zł brutto.

ZNP uważa takie podwyżki za symboliczne i domaga się 1000 zł więcej. 

Od 18 grudnia związek prowadzi ogólnopolską akcję protestacyjną. Już wtedy nauczyciele masowo przechodzili na zwolnienia lekarskie. W niektórych szkołach i przedszkolach odwołano wtedy zajęcia. Teraz ZNP grozi zaostrzeniem działań. Decyzję w tej sprawie uzależnia m.in. od spotkań z minister edukacji. Te są zaplanowane na początek przyszłego tygodnia. Prezydium ZNP chciałoby też rozmawiać z premierem, ale odpowiedzi na zaproszenie związek jeszcze nie dostał.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny