"Na obiad zaprosiłbym Obamę. Ale jako prezydent był katastrofą. A Trump wie, czego chce i realizuje swoje cele"

- Zapewniam pana, że w przeciąganiu liny pomiędzy USA i Niemcami Trump zwycięży, bo wystarczy, że wprowadzi cła na samochody i Niemcy wywieszą białą flagę - stwierdził w rozmowie z Cezarym Łasiczką prof. Yoram Dinstein, ekspert prawa międzynarodowego z Uniwersytetu w Tel Awiwie.

Yoram Dinstein jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu w Tel Awiwie, specjalistą w zakresie prawa międzynarodowego. W rozmowie z Cezarym Łasiczką zajął się m.in. oceną dotychczasowych dokonań prezydenta USA. A ocena ta wypadła bardzo dobrze - przynajmniej w porównaniu z jego poprzednikiem na tym stanowisku. Baracka Obamę Dinstein ocenia bowiem ostro i krótko - katastrofa.

Zdaniem profesora, Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa będą w stanie wygrać przeciąganie liny z silnymi krajami, takimi jak Niemcami czy Kanada. A strategia wyrównywania zasad wymiany handlowej między krajami jest jego zdaniem słuszna. I to nawet, jeśli jej kosztem miałoby być pogorszenie stosunków z sojusznikami.

Dlaczego? Yoram Dinstein odpowiada krótko: z powodów pragmatycznych. Chodzi o bezpieczeństwo. Jako najważniejszy przykład wskazuje NATO, które swą siłę militarną od wielu lat opiera niemal wyłącznie na Stanach Zjednoczonych. 

Przeczytaj fragment rozmowy Cezarego Łasiczki z prof. Yoramem Dinsteinem, a całości wysłuchaj w podcaście:

Cezary Łasiczka: Donald Trump wydaje się najbardziej niezwykłym z dotychczasowych amerykańskich prezydentów. Cały świat zastanawia się, jaka jest jego strategia albo czy jest jakakolwiek. Zacznijmy jednak od polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że jej obecny kierunek sprawia, że USA są coraz słabsze na scenie międzynarodowej. Co Pan sądzi o obecnej amerykańskiej polityce międzynarodowej, także w porównaniu z poprzednim prezydentem?

Prof. Yoram Dinstein: Myślę, że ogólnie rzecz biorąc, prezydent Trump odnosi wiele sukcesów. W rzeczywistości, jeśli porównać go do jego poprzednika, to jego obraz jest jeszcze bardziej wyśrubowany, bo jego poprzednik był totalną katastrofą. Warto zadać pytanie, o kim mówimy: czy o kimś, kogo chcemy zaprosić na niedzielny obiad i fascynującą rozmowę, czy o przywódcy tzw. wolnego świata.

Jeśli chodzi nam o gościa na obiad, to wybrałbym Obamę. Jest świetnym mówcą, ma wiele do powiedzenia, jest intelektualistą. Jednak jako prezydent Stanów Zjednoczonych był nie tylko słaby - był katastrofą. Trumpa nie zaprosiłbym na obiad, nie wiem, co by się mogło stać, pewnie jakiś wybuch, zanim doliczyłbym do 10. Jednak jako prezydent USA wie, czego chce, i w mojej opinii, realizuje swoje cele.

Ogólnie rzecz biorąc, ma rację. Weźmy np. wojnę handlową. Nie ulega wątpliwości, że relacje pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a innymi podmiotami, czy to Europą, Chinami, Kanadą, Meksykiem, itp., pogorszyły się w ciągu dekad do stanu absurdalnego. Uważam, że Trump ma rację, mówiąc: chcecie wymiany handlowej? Proszę bardzo, ale na równych zasadach.

Weźmy Kanadę, która narzeka na małą stawkę celną na stal i aluminium, zapominając, że jeśli chodzi o nabiał eksportowany ze Stanów Zjednoczonych do Kanady, to stawka celna może wynieść nawet 270 procent. Niesamowite! Wynika to z faktu, że Kanada stara się chronić własnych rolników. Trump mówi: w takim razie niech cła po obu stronach wyniosą zero procent. To samo w stosunku do Niemiec i innych państw.

Kanada jest w szczególnej sytuacji, bo będąc drugim pod względem wielkości państwem, nie ma twardej siły, więc w większej mierze polega na Stanach Zjednoczonych. Znaczna część wymiany handlowej Kanady opiera się na jej południowym sąsiedzie.

- Spójrzmy na silne państwo, takie jak Niemcy. Zapewniam pana, że w tym przeciąganiu liny pomiędzy USA i Niemcami Trump zwycięży, bo wystarczy, że wprowadzi cła na samochody i Niemcy wywieszą białą flagę.

Ale przecież stosunki międzynarodowe to więcej niż wymiana handlowa, szczególnie w świecie, który nie jest dwubiegunowy. Teraz mamy w grze także Chiny, Unię Europejską oraz innych, mniejszych graczy. Wydaje się jednak, że Stany Zjednoczone z powodu negocjacji handlowych nadwyrężyły przyjazne relacje między naturalnymi sojusznikami.

- Zapomnijmy na chwilę o wymianie handlowej i przyjrzyjmy się kwestii pokoju i bezpieczeństwa. Mamy NATO, ale na czym opiera się jego siła? Na jednym państwie. Weźmy Kosowo w 1999 roku. Wszyscy członkowie NATO byli zaangażowani, ale ponad 90 procent nalotów dokonały Stany Zjednoczone. Udział pozostałych państw razem wziętych był niższy niż 10 procent. I podobnie jest pod każdym innym względem. Dlatego Stany Zjednoczone naciskają na członków NATO, żeby rozszerzyli swoje inwestycje w bezpieczeństwo, czego obecnie nie robią. Celem, jak wiemy, jest dwa procent PKB - śmiesznie niski poziom, a jednak większość państw członkowskich jeszcze go nie osiągnęła.

Co to oznacza? Ano to, że np. dla Niemiec taka sytuacja jest bardzo wygodna. Nie muszą wydawać pieniędzy na obronność, bo tą zajmą się Stany Zjednoczone. Znajdują się więc pod parasolem ochronnym USA i w zamian mogą inwestować w inne branże i ścigać się ze Stanami w wymianie handlowej. Widzi pan, jak to się ze sobą wiąże.

Inny słowy: dawaj kasę albo spadaj?

- Myślę, że Trump ma rację, kiedy zapożycza powiedzenia Obamy, który kiedyś zaproponował Rosji reset. Także Trump mówi: zróbmy reset naszych wzajemnych stosunków. Podobnie jest w relacjach z Rosją.

Kolejna absurdalna sytuacja. Chiny są bogate z jednego powodu - bo mogą tak dużo eksportować do Stanów Zjednoczonych. Gdyby USA miały ten kurek eksportowy zakręcić, to Chiny wrócą do swojego naturalnego stanu, czyli dużego, ale niezbyt bogatego państwa. Być może by się rozwinęły, ale ci, którzy wierzą, że XXI wiek będzie wiekiem Chin, w mojej opinii żyją w świecie urojeń.

A jak w tym świecie odnajduje się Polska? Kto zagraża nam najbardziej? Czy jest sposób na uniknięcie wojny? Posłuchaj podcastu:

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (80)
Izraelski profesor prawa międzynarodowego: Trump wie, czego chce i realizuje swoje cele
Zaloguj się
  • czarna_brygada09

    Oceniono 24 razy 10

    'Na obiad zaprosiłbym Obamę. Ale jako prezydent był katastrofą.'
    Oczywista oczywistość ... jak mawia klasyk Pan Prezes. Nie przeniósł ambasady z Tel -Awiwu do Jerozolimy, wspierał Palestyńczyków i dogadywał się z Iranem, nie mówiąc już, że za ćwiartowanie dziennikarza, to z Saudów, najbliższych sojuszników Izraela na Bliskim Wschodzie, leciałby pierze a nie trumpowskie deklaracje zrozumienia.
    Nie jestem zaskoczony stanowiskiem prof. Yoram Dinsteina z Uniwersytetu w Tel Awiwie,. Natomiast mam wątpliwości czy intelektualista Barac Obama bywszy prof. na Uniwersytecie w Chicago, przyjąłby zaproszenie na obiad od 'intelektualisty' Yorama Dinsteina .... chyba, że ze względu na wrodzoną uprzejmość, gdyż nie byłby pewny iż byłaby to intelektualnie 'fascynująca rozmowa'.

  • sextusempricus_pl

    Oceniono 24 razy 10

    Może jest ekspertem od spraw międzynarodowych ale o ekonomii i finansach wie niewiele. I ten brak wiedzy przeszkadza we właściwej ocenie sytuacji. n.p. teza: Chiny be eksportu do USA wrócą do swego naturalnego stanu niezbyt bogatego państwa? Wartość eksportu Chin do USA (ok. 500mld) stanowi mniej niż 5% chińskiego PKB (12.2 bln). No comment. Porównanie wymiany nabiału z USA do stali z Kanady? słaby poziom. Tak, Trump ma rację, że nie ma symetrii w handlu, ale jego sposób adresowania tego problemu to jest dopiero katastrofa

  • sir.fred

    Oceniono 27 razy 9

    Obama być może był katastrofą, ale dla judejczyków, nie dla USA.

  • sextusempricus_pl

    Oceniono 15 razy 7

    typowy akademicki ekspert od stosunków międzynarodowych. O gospodarce i finansach chyba za dużo nie, a to barzdo źle wpływa na jego zdolność do właściwej oceny Trumpa i jego polityki. Chiny stracą pozycję bo trump podniesie cła? Chiński eksport do USA stanowi ok 5% chińskiego PKB !! Trump odnosi sukcesy z Kanadą. Proszę... Nie zrobił nic oprócz PR - zmienił nazwę - NAFTA nazywa się teraz whatever. Tak, Trump dobrze robi adresując problem asymetrii w handlu i wydatkach na zbrojenia. Ale będąc człowiekiem niezbyt mądrym i mało zrównoważonym działa w sposób katastrofalny zagrażając światowej stabilności

  • polak66maly

    Oceniono 23 razy 7

    robi dobrze zydom to i ocena celujaca.

  • mtarczynski

    Oceniono 18 razy 6

    niech Trump wprowadzi jeszcze zasadę równowagi handlowej i finansowej z Izraelem, to ten profesorek z Izraela będzie inaczej śpiewać, bo Izrael po 20 latach będzie w stanie likwidacji, żyje w dużej mierze ogromnym przepływom ze Stanów

  • ladne_sny

    Oceniono 12 razy 6

    profesor Dinstein nie jest obiektywny. Stany Zednoczone to najlepszy i największy sojusznikm Izraela, nie kąsa się ręki, ktora karmi ;)

  • maxthebrindle

    Oceniono 7 razy 5

    Wypowiedzi o sensowności wyrównywania zasad wymiany handlowej i współpracy na arbitralnie narzuconych zasadach, padające z ust obywatela kraju, który ma szczególnie uprzywilejowaną pozycję w stosunkach z USA jak żaden inny na świecie - zapewne są obiektywne do bólu. Trump jest dobrym prezydentem dla pana profesora, bo bezrefleksyjnie wspiera izraelski punkt widzenia na sytuację na Bliskim Wschodzie. Jest dobry, bo chcąc stawiać mury na swoich granicach usprawiedliwia mury stawiane na granicach Izraela. Jest dobry, bo traktując obcych jak podludzi uzasadnia traktowanie Palestyńczyków przez Izrael.
    Fajnie, każdy ma prawo do swojej opinii, jednak od naukowca, profesora - oczekiwałbym obiektywnej oceny sytuacji. Wiem, że Izrael z powodów historycznych czy geograficznych ma dość specyficzne rozumienie pojęcia wspólnoty międzynarodowej, ale to wyjątek. Świat stał się (za sprawą polityki USA głównie) globalną wioską: wielcy i bogaci na tym zarobili, biedni stracili, ale system jest, jaki jest i wszyscy jakoś się do niego dostosowali - mamy gospodarkę globalną i wywoływanie w niej jakichkolwiek wojen przynosi straty głównie tym najbiedniejszym, znowu. Bo to oni stracą pracę, bo to oni będą płacić drożej za podstawowe towary...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX