Strażacy podali przyczyny pożaru w escape roomie w Koszalinie. Trwają kontrole w całym kraju

Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej przedstawił ustalenia na temat przyczyn pożaru w escape roomie w Koszalinie. Bezpośrednią przyczyną powstania ognia miało było rozszczelnienie butli, które zostały zainstalowane w piecykach ogrzewających pomieszczenia.

Straż pożarna wstępnie wskazała, co doprowadziło do pożaru w escape roomie w Koszalinie, w którym w piątek zginęło pięć młodych kobiet. Materiały łatwopalne znajdowały się zbyt blisko źródła ciepła, w pokoju były też świece. Strażacy zwrócili też uwagę na prowizoryczne wyposażenie pomieszczenia i brak możliwości sprawnej ewakuacji.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że bezpośrednią przyczyną powstania ognia było rozszczelnienie butli, które zostały zainstalowane w piecykach ogrzewających pomieszczenia tego budynku. Pożar najprawdopodobniej wybuchł w poczekalni i odciął pracownika, który miał czuwać nad obecnymi w escape roomie uczestniczkami gry, od możliwości odblokowania drzwi. Obrażenia pracownika escape roomu wskazują, że prawdopodobnie próbował ratować nastolatki.

Ponadto,  w regulaminie escape roomu jest zapis, że bawić się mogą tam wyłącznie osoby pełnoletnie, a niepełnoletnie jedynie pod opieką dorosłego. - Osoba odpowiedzialna za prowadzenie działalności to 26-letni mężczyzna. - Do tragedii doszło przede wszystkim ze względu na brak zapewnienia właściwej ewakuacji – podsumował komendant straży.

Tragedia wydarzyła się w piątek w Koszalinie, przy ulicy Piłsudskiego. Doszło do pożaru w tzw. escape roomie. Zginęło 5 osób.

Wszystkie ofiary śmiertelne to młode kobiety. Na miejscu znajdował się także mężczyzna, któremu udało się uratować. Z ciężkimi oparzeniami został przetransportowany do szpitala.

Kondolencje na Twitterze złożył premier Mateusz Morawiecki. - Najgłębsze wyrazy współczucia dla rodzin wszystkich ofiar wielkiej tragedii w Koszalinie, gdzie życie straciło pięć młodych dziewcząt. Przyczyny tragedii muszą być całkowicie wyjaśnione. W tej chwili nasze myśli są z ich bliskimi - napisał.

W całym kraju ruszyły kontrole escape roomów. Strażacy sprawdzają m.in drogi ewakuacyjne, sprzęt gaśniczy i czy były przeprowadzane - wymagane przeglądy instalacji gazowych i elektrycznych.

Właściciele escape roomów po tragedii w Koszalinie  wystosowali wspólne oświadczenie. Piszą w nim, m.in że w ich działalności dbałość o bezpieczeństwo i zdrowie graczy jest i zawsze będzie najwyższym priorytetem.

- Wstrząśnięci rozmiarami nieszczęścia wyrażamy nadzieję, że zapowiedziane działania Straży Pożarnej przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa i zapobiegną powtórzeniu się podobnej tragedii w przyszłości - deklarują.

- Gwarantujemy pełną gotowość do współpracy z organami państwowymi - mówi Radiu TOK FM Ewa Siwiecka, z Praskiego Pokoju Zagadek.

- Cieszymy się, że będą te kontrole, bo to upewni osoby, które chcą się u nas bawić, że jest bezpiecznie i nic złego się nie dzieje - dodaje.

Jak podkreśla właścicielka warszawskiego escape roomu, troska o bezpieczną zabawę klientów  powinna być nadrzędną sprawą dla prowadzących tego typu działalność.

- Cały czas gra jest w naszym kraju nowością, dlatego każda grupa, niezależnie od tego, który raz u nas gości, jest informowana, na czym polega zabawa i jak należy się zachowywać. Informujemy też, jak reagować, gdyby działo się coś złego. Każdy pokój ma oznaczone wyjście ewakuacyjne, są przyciski bezpieczeństwa, po których drzwi otwierają się automatycznie. Wszystkie pokoje są monitorowane, przed monitorem siedzi nasz pracownik - tłumaczy Siwiecka.

Podkreśla, że w większości escape roomów dba się o bezpieczeństwo.

Według wstępnych danych straży pożarnej takich miejsc w Polsce jest około tysiąca. Szef MSWiA poinformował, że w przypadku tego rodzaju działalności gospodarczej - jaką jest prowadzenie escape roomu - nie jest wymagany odbiór pomieszczenia przez straż pożarną.

Prokuratura wszczęła śledztwo

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła śledztwo w sprawie pożaru. Obecnie nikt nie usłyszał zarzutów.

Odbyły się już sekcje zwłok zmarłych pokrzywdzonych. W wyniku tych sekcji ustalono, że wszystkie osoby zmarły w wyniku zatrucia się tlenkiem węgla. To jest wstępna ekspertyza”-– powiedział w sobotę na konferencji prasowej rzecznik prokuratury Ryszard Gąsiorowski.


Dodał, że oględziny trwają i eksperci będący na miejscu zdarzenia swoje „kategoryczne opinie najprawdopodobniej sformułują za kilka dni. Gąsiorowski podkreślił jednak, że wstępnie wykluczyli oni instalację elektryczną jako przyczynę i źródło pożaru. -„Upatrują jej w tych gazowych urządzeniach”- powiedział.

Według ustaleń śledztwa, takich urządzeń było cztery. „Na pewno były w tzw. poczekalni tego pokoju zagadek i to tam najprawdopodobniej rozpoczął się pożar” -– poinformował rzecznik prokuratury.


Pytany przez dziennikarzy o to, czy w tym konkretnym escape roomie był tzw. przycisk bezpieczeństwa, pozwalający w sytuacjach zagrożenia na wyjście z pokoju, powiedział, że to jest w trakcie ustalania.

Urządzenia systemu awaryjnego zostały przejęte przez śledczych i przekazane do laboratorium kryminalistycznego policji w Szczecinie. - Po zbadaniu tych urządzeń odtworzymy, w jaki sposób monitoring miał przekształcać się w system bezpieczeństwa” -– powiedział Gąsiorowski.


Śledztwo ma też wyjaśnić, kto dostarczał gaz do obiektu. „Gaz ten nie był z sieci, dostarczany był w butlach i obecnie trwają ustalenia, która z firm ten gaz dowoziła i ewentualnie instalowała w urządzeniach grzewczych” -– zapowiedział Gąsiorowski.

Wstępnie przesłuchani zostali już właściciel budynku i wynajmujący pomieszczenia, w których prowadzona była działalność gospodarcza. Prokuratura planuje powtórzenie tych czynności. „Rzecz jest o tyle skomplikowana, że to nie właściciel obiektu prowadził działalność, ale inna osoba i do tego ta nie czyniła tego osobiście, a angażując pracowników” – powiedział Gąsiorowski.

To wynajmujący, który w lokalizacji przy ul. Piłsudskiego w lutym 2018 r. rozpoczął działalność gospodarczą, jest w zainteresowaniu prokuratury. -„Ta osoba będzie pytana o organizację całego tego przedsięwzięcia; jakie tam były urządzenia, system zabezpieczenia, jaki był regulamin gry” -– zaznaczył Gąsiorowski.

Śledczy spodziewają się otrzymać główną ekspertyzę medyczną dotyczącą badań przeprowadzonych przez biegłego lekarza z zakresu medycyny sądowej  11 stycznia. W podobnym terminie mają wpłynąć wyniki z badań prowadzonych przez biegłych z zakresu pożarnictwa. Niezwłocznie ma być też gotowa opinia ekspertów z laboratorium kryminalistycznego.

W piątek utworzony został zespół śledczy, kilku prokuratorów wraz z funkcjonariuszami miejskiej i wojewódzkiej komendy policji wykonuje czynności procesowe w tej sprawie.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Strażacy podali przyczyny pożaru w escape roomie w Koszalinie. Wskazali na ?wiele niedociągnięć?
Zaloguj się
  • malena-76

    Oceniono 1 raz 1

    Mi jest szkoda tego faceta, który ogłosił informacje o śmierci tych dzieci. Przełożony kazał, facet ogłosił i teraz wszyscy mają pretensje do niego. A gdzie jest wojewódzkie centrum zarządzania kryzysowego ja się pytam? Rodziny powinny zostać oddzielone a nie filmowane jak dowiadują się o czymś takim z ogłoszenia do prasy. Kompletny brak koordynacji.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 1 raz 1

    Nawet strazacy byli bezradni w obliczu glupoty, bo czy moze byc cos bardziej absurdalnego jak zginac w escape roomie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX