Japończyk jest poza zasięgiem

- Jest z innej planety - tak o Ryoyu Kobayashim mówił Adam Małysz. Japoński skoczek bezapelacyjnie wygrał tegoroczny Turniej Czterech Skoczni. W ostatnim konkursie wystąpiło sześciu Polaków.

Ryoyu Kobayashi nie dał szans rywalom - wygrał wszystkie konkursy tegorocznego TCS. W ostatnich zawodach w Bischofshofen  drugi był Dawid Kubacki, który w eliminacjach ustanowił nowy rekord skoczni. Polak wylądował na 145. metrze, odebrał rekord Niemcowi Andreasowi Wellingerowi, który dwa lata temu skoczył 144,5.

Kobayashi jest trzecim zawodnikiem w historii, po Niemcu Svenie Hannawaldzie i Kamilu Stochu, któremu udało się wygrać wszystkie konkursy Turnieju Czterech Skoczni.

Prócz Dawida Kubackiego w konkursie wystąpili: Piotr Żyła, Kamil Stoch, Stefan Hula, Jakub Wolny i Maciej Kot. Do drugiej serii zakwalifikowało się już tylko trzech: Kubacki, Żyła i Stoch.

W klasyfikacji generalnej Dawid Kubacki był na czwartym miejscu, a zwycięzca dwóch poprzednich TCS - Kamil Stoch - na szóstym. 

Ryoyu Kobayashi był największym faworytem konkursu w Bischofshofen. Japoński skoczek to lider Pucharu Świata. Wygrał trzy pierwsze konkursy TCS. - Jest z innej planety. Myślę, że ma bardzo duże szanse, by wygrać po raz czwarty - tak przed rozpoczęciem zawodów o Kobayashim mówi Adam Małysz, który był pierwszym Polakiem w historii, który wygrał Turniej Czterech Skoczni (2000/2001).

Kamil Stoch przed ostatnim konkursem zajmował czwarte miejsce, kibice liczyli, że uda mu się "wskoczyć" na podium klasyfikacji generalnej. Walkę o dobrą lokatę zapowiadał Dawid Kubacki, choć zawodnik nie chciał zapeszać. - "Nie celuję" w konkretne miejsce, bo tego zrobić się po prostu nie da - mówił w rozmowie z reporterem TOK FM.





Dostęp Premium TOK FM