Pokazała, jak wygląda zraniona noga bezdomnego. "Wiem, że nigdzie go w moim mieście nie przyjmą"

"Pomoc osobom bezdomnym kończy się często na papierze" - napisała na Facebooku Marzena Harasiuk, prezeska Stowarzyszenia Zupełne Dobro z Rzeszowa. Do swojego wpisu załączyła zdjęcie zranionej nogi bezdomnego mężczyzny, dla którego rzekomo nie ma miejsca ani w schronisku, ani w noclegowni.

Jak relacjonuje aktywistka, bezdomny, który błąka się na dworcach Rzeszowie, ma tylko "dwie paczki zapałek, zapalniczkę, trzy pety, scyzoryk i sześć złotych". Mężczyzna, którego Harasiuk nazywa "D.", dopiero niedawno znalazł się na ulicy i często doświadcza przemocy.

D. próbował uzyskać pomoc w noclegowni, jednak po kilku dniach polecono mu udanie się do schroniska. Tam z kolei miał usłyszeć, że - jako osobie pochodzącej z województwa lubelskiego - nie należy mu się schronienie w Rzeszowie.

"W noclegowni był przez chwilę, kilka dni, jednak, jak twierdzi, odesłano go, żeby starał się o schronisko. D. nie jest z Rzeszowa, musiałby jechać do siebie, w lubelskie. To jak wyprawa życia. Dodatkowo usłyszał, że mu «dochód przekracza», bo ma zapisanych na siebie cztery hektary pola, więc marne szanse na schronisko" - pisze Marzena Harasiuk.

Błędne koło

Prezeska stowarzyszenia dodała, że mężczyzna jest bezradny - coraz więcej pije i rozważa samobójstwo.

"Dostaje od nas ciepłe ubrania, kanapki, herbatę i środki opatrunkowe. Potem wraca na dworzec, bo niby gdzie miałby pójść. A ja wracam do ciepłego mieszkania z poczuciem bezsilności, bo wiem, że nigdzie go w moim mieście nie przyjmą, nie zajmą się nim. W najlepszym wypadku odwiozą na izbę wytrzeźwień, z której wyjdzie na drugi dzień z rachunkiem na prawie 300 zł. Bo to alkoholik, sam jest sobie winny, przecież gdyby chciał, to zmieniłby swoje życie. A skoro pije, to znaczy, że mu tak dobrze" - ironizuje Harasiuk.

Działaczka dodaje, że pomoc ludziom bezdomnym ma często charakter wyłącznie teoretyczny, a w innych miastach sytuacja jest równie zła, lub jeszcze gorsza niż w Rzeszowie.

"Rejonizacja" pomocy, która ratuje życie

Jak mówi Adriana Porowska w rozmowie z TOK FM, odsyłanie bezdomnych z kwitkiem do miejsca poprzedniego zameldowania to nagminna praktyka. Jest to jednak nielegalne działanie urzędników. - Państwo ma obowiązek ratować życie i zdrowie ludzi bezdomnych w każdym miejscu w kraju - podkreśla prezeska Fundacji Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej.

Jak dodaje, sprawa rozbija się o pieniądze. Urzędnicy nie chcą pomagać bezdomnym z innych miejscowości, takim jak pan D., bo jest mało prawdopodobne, by potem gmina świadcząca pomoc dostała zwrot kosztów od gminy, w której człowiek był poprzednio zameldowany. - Najłatwiej powiedzieć: idź tam, zrób to, zejdź nam z oczu. Jak taka osoba ma dotrzeć do schroniska oddalonego o wiele kilometrów? Co w sytuacji, gdy z różnych powodów nie może wrócić do miejsca poprzedniego zameldowania? - pyta Porowska.

- Konstytucja konstytucją, a ludzie zamarzają. W Polsce 100 osób rocznie ginie na mrozie. Niedawno zginęli bezdomni na Żeraniu, którzy próbowali się dogrzewać w jakimś pustostanie. I nikt nie zrobi śledztwa, jak to się stało, że stracili dom i dlaczego państwo im nie pomogło. I nikt nie ogłosi z powodu ich śmierci żałoby narodowej - mówi Adriana Porowska.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (23)
Bezdomni - pomoc jest tylko na papierze? Internautka pokazała zranioną nogę bezdomnego mężczyzny
Zaloguj się
  • cezar85

    Oceniono 5 razy 5

    niech się zatrudni jako asystent asystentki w NBP

    30 tysięcy minimum

  • zozo8

    Oceniono 4 razy 4

    Housing First - artykul Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej:

    Długotrwałe bytowanie bez mieszkania jest bardziej kosztowne niż zorganizowana pomoc mieszkaniowa ze wsparciem dostosowanym do profilu potrzeb mieszkańca.
    Doba w areszcie śledczym lub w zakładzie karnym kosztuje średnio 81 PLN,
    doba w warszawskim schronisku specjalistycznym 34 PLN,
    noclegowni 8,20,
    mieszkaniu treningowym 28 PLN. Z obserwacji KMPS [Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej] wynika, iż wśród długotrwale bezdomnych klientów streetworkerów
    znajduje się grupa ludzi, która mieszkanie w przestrzeni publicznej regularnie przeplata z noclegownią, schroniskiem, szpitalem, aresztem i oczywiście izbą wytrzeźwień.
    Załóżmy, że przykładowa osoba mieszka
    cztery miesiące w schronisku specjalistycznym (120 x 34PLN),
    trzy miesiące w noclegowni (60 x 8,20),
    dwa tygodnie w areszcie (14 x 81PLN),
    cztery razy w izbie wytrzeźwień (4 x 250PLN)
    i cztery razy w szpitalu (4 x doba na sorze).
    Ponadto mieszkając na działkach jest odwiedzana przez policję i
    straż miejską (zimą kilka razy w tygodniu czasem codziennie z zupą),
    karetkę pogotowia (kilka razy w roku),
    streetworkera oraz pracownika socjalnego z OPS.
    Ponieważ nie płaci za izbę wytrzeźwień prowadzone jest wobec niej postępowanie sądowe. Koszty, które można wyliczyć są równe blisko 7 tysięcy PLN rocznie.
    Policzenie pozostałych jest na razie niemożliwe (instytucje nie posiadają takich danych w wymiarze indywidualnym), spokojnie można je jednak szacować na drugie tyle jeśli nie więcej, w szczególności koszty leczenia szpitalnego, regularne przyjazdy policji, przyjazdy karetki pogotowia. Oznacza to, że bardzo przybliżony i prawdopodobnie zaniżony koszt rocznego przebywania jednej osoby w przestrzeni publicznej w Warszawie to około 15 tysięcy PLN. Jest to koszt równy wynajęciu jednej kawalerki w spokojnej dzielnicy poza centrum w dobrym zdrowym sąsiedztwie.

  • krzepki.harry

    Oceniono 4 razy 2

    Może trzeba mu pomóc sprzedać hektar pola - miałby kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy na nowy start, na lekarza, dach nad głową, leki...
    Przecież państwo, instytucje publiczne, społeczne, kościelne i wszystkie inne nie są w stanie przeżyć za kogoś życia...

  • gtpress

    Oceniono 2 razy 2

    na SOR przyjmą bez kolejki, ja z normalną / rwa kulszowa ? / noga czekałem 11 h, w CENTRUM WARSZAWY...….

  • realistas

    0

    Państwo ma kasę dla swoich złodziei i zakup złomu z USA.

  • lolitkawtrabancie

    Oceniono 4 razy 0

    Do zrobienia termosu herbaty i kilku kanapek dla bezdomnych trzeba zakładać fundację? Hmmm....

  • ptakomysz

    0

    Coś takiego w PRL u było nie do pomyślemia.
    Bezdomni to domena feudalistycznego ustroju.

  • sommers

    Oceniono 2 razy 0

    Pamiętam jak Ojciec R. swojego czasu wycierał swoją rumianą twarz bezdomnym...
    Jako katolik bardzo kooorewsko się wtedy poczułem...

  • glinda53

    Oceniono 2 razy 0

    Czyz jesli jestem z innego wijewodztwa ,szpital nie pomoze mi w naglym wypadku to sa chyba jakies zarty,czy w wypadku np.peknicia slepej kiszki mam jechac do swojego szpitala.Pewnym jest ze ten kraj toczy jakas cholerna choroba ,ktora nazwe glupota.To powinno byc bezprecedensowe ze trzeba pomoc :-)mozliwosci zalatwinia noclegowni powinno byc faktem,ale ten pan wie jakie sa w noclegowniach przepisy i do tego musi sie dostosowac.,nie mozna pozwalac na wszystko .W noclegowniach sa ludzie ktorzy stracili dach nad glowa i chca zaczac od nowa. Po cholere tyle stowarzyszen ,powinno powstac noclegownia dla ludzi uzaleznionych ,ktorzy mogliby sie wykapac czy przespac .Bardzo wazne by takie osrodki powstaly ,zamiast walic miliony na kk uwazam ze te pieniadze powinny byc przeznaczone na tego typu instytucje. KK niech bazuje na swoich darczyncach.Mozna by bylo w ten sposob rozwiazac sprawe ,to wazniejsz jak klepanie rozancy i robienie teatru ,gdzie ludzie najbardziej potrzebujacy sa odrzucni.Panie Prezydencie Duda po czasie zmienic mentalnosc mysleniowa ,te cale szopki w Sejmach i Senatach to zenada co robicie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX