Bojanowska kozłem ofiarnym afery z ustawą antyprzemocową? "Rafalska wiedziała"

Minister Elżbieta Rafalska skierowała do premiera Mateusza Morawieckiego wniosek o odwołanie wiceminister Elżbiety Bojanowskiej, która sprawowała nadzór nad kontrowersyjnymi zmianami w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zdaniem Marty Lempart, Rafaska musiała znać treść tych zmian.

Z komunikatu ministerstwa wynika, że minister Elżebieta Rafalska skierowała do premiera wniosek o odwołanie swojej zastępczyni, Elżbiety Bojanowskiej. To właśnie ona sprawowała nadzór nad zmianami w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. „W projektowanej ustawie znalazły się kontrowersyjne zapisy, na które nigdy nie było zgody minister Elżbiety Rafalskiej. Każda forma przemocy zawsze powinna być surowo piętnowana, a jej ofiara jak najlepiej chroniona” – czytamy w komunikacie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Zdaniem Marty Lempart ze Strajku Kobiet, minister Rafalska doskonale wiedziała, w jakim kierunku idą prace nad ustawą. - Pani minister Rafalska udzieliła przynajmniej dwóch wywiadów, w których mówiła o tym, że koniecznie trzeba wykreślić z ustawy słowo „rodzina” i mówiła też o tym, że z tym pierwszym pobiciem to trzeba uważać, bo to może być konflikt, spór, sprawa rodzinna i może nie należy się wtrącać – przypomina Lempart i zwraca uwagę na pisma podpisane przez minister Rafalską.

Chodzi m.in. o pismo z lutego 2018 roku, w którym Elżbieta Rafalska informuje ówczesną szefową sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, Beatę Mazurek, że prace nad zmianami w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy trwają, a „projektowane zmiany mają na celu modyfikację oraz wprowadzenie rozwiązań podnoszących efektywność systemu ochrony przed przemocą, a także powinny przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa i ochrony osób zagrożonych bądź doznających przemocy. Zakłada się, że zmiany te pozwolą na wyeliminowanie postrzegania rodziny przez pryzmat przemocy”. 

Marta Lempart, która kilka lat temu pracowała w Ministerstwie Pracy i zna zasady procesu legislacyjnego przekonuje, że prace nad kontrowersyjną ustawą wcale nie zostały zawieszone, bo samo zniknięcie projektu ze stron rządowych nie oznacza zamknięcia procedury. – Naprawdę nie nabieram się ani na jedno słowo minister Rafalskiej i wstyd mi za ten mój były resort, że tak się dzieje. Na pewno tej sprawy nie odpuszczę – dodaje Lempart.

 - Twierdzenie, że pani minister Rafalska nie wiedziała nic o tych zmianach, że w nich nie uczestniczyła, że ich nie weryfikowała, jest absolutnie nieprawdziwe – mówi Lempart, która przeanalizowała przebieg całego procesu legislacyjnego  w tej sprawie. Dysponuje dokumentami i ich screenami. – 31 grudnia 2018 roku to minister Rafalska, a nie minister Bojanowska podpisuje pismo, w którym przekazuje projekt do uzgodnień, do konsultacji publicznych i do opiniowania. To nie jest przypadek, to nie jest zwykłe pismo, to nie jest czynność, która może być w prosty sposób odwrócona, bo opracowywanie dokumentów rządowych jest uregulowane procedurami – tłumaczy nasza rozmówczyni ze Strajku Kobiet.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny