"Pracowali dla gangsterów". Szymon Jadczak gorzko o piłkarzach Wisły Kraków

- Zdarzało się sytuację, że gangsterzy z reklamówki wypłacali pieniądze piłkarzom Wisły - mówił na antenie TOK FM Szymon Jadczak, dziennikarz "Superwizjera" TVN.

We wtorek policjanci weszli do siedziby Wisły Kraków. Funkcjonariusze przeszukali też mieszkania kilkunastu działaczy związanych z klubem, w tym dom byłej prezes klubu Marzeny Sarapaty. Sprawa ma związek ze śledztwem dotyczącym ostatnich dwóch lat i niegospodarności byłego zarządu Wisły.

Prokuratura zajmie się również umową sprzedaży klubu, którą poprzedni zarząd podpisał z inwestorami z zagranicy, a ostatecznie nie została sfinalizowana. Wisła ma 40 milionów złotych długu. W ubiegłym tygodniu PZPN zawiesił licencję krakowskiego klubu na grę w Ekstraklasie.

Zobacz koniecznie: Bałaganu w Wiśle Kraków ciąg dalszy. Jadczak: To komedia, która byłaby śmieszna, gdyby nie była tragiczna

Mikołaj Lizut w audycji "A teraz na poważnie" pytał Szymona Jadczaka, dziennikarza "Superwizjera" TVN, autora reportażu odsłaniającego kulisy współpracy zarządu Wisły Kraków z kibolami i gangsterami z grupy "Sharks", dlaczego doszło do sytuacji, w której bandyci rządzili w klubie. - Wszyscy byli odwróceni, PZPN i Ekstraklasa nie chciały tego widzieć. Wisła jest bardzo popularnym klubem, więc przynosi konkretne wymierne zyski – mówił Jadczak.

Związki z liderem kiboli, Pawłem M., pseudonim "Misiek" – to on kilkanaście lat temu podczas meczu trafił nożem w głowę piłkarza AC Parmy Dino Baggio - miała właśnie była prezes klubu, Marzena Sarapata. - To postać tragiczna w tej całej historii. Sarapata z zawodu jest radcą prawnym, ale nie z grupy tych czołowych w Krakowie. Rozmawiałem z jej klientami i wielu narzekało na jej błędy. Pochodzi ze sportowej rodziny, ma ojca działacza piłkarskiego, od zawsze kibicowała Wiśle – wspominał dziennikarz. Jak trafiła do Wisły? - Parę lat temu reprezentowała "Miśka" w procesie, który Misiek wytoczył "Gazecie Wyborczej". Potem przez niego i jego kolegów została wytypowana do bycia prezesem klubu, bo oni z taką kartoteką nie mieli szans na takie stanowisko – opowiadał Jadczak.

Jak przyznawał dziennikarz, sytuacja w Wiśle to ewenement na skalę nie tylko Polski, ale może i świata. - Piłkarze pracowali dla gangsterów. Pozdrawiali ich, życzyli im na przykład powrotów do zdrowia po obrażeniach, które odnosili w ramach strzelaniny przed agencją towarzyską. Bandyci oklaskiwali ich z loży VIP – dodawał Jadczak.

Dziennikarz przypominał, że gangsterzy mieli możliwość wchodzenia nie tylko do klubu, ale do szatni samych piłkarzy. - Zdarzało się, że z reklamówki wypłacali im pieniądze. Klub był przejęty przez gangsterów. Piłkarze mieli tego świadomość, bo nie możesz nie mieć świadomości, jeśli jesteś w czymś takim, jak to wygląda od środka – ocenił w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Jadczak podkreślał, że państwo, gdyby tylko chciało, mogłoby poradzić sobie z problemami w Wiśle "w pół roku". - Jednak jak pokazał przykład Legii Warszawa, gdy nie było porozumienia z grupami kibicowskimi, to nie było spokoju na trybunach. Jesteśmy zakładnikami tych ludzi – podsumował dziennikarz "Superwizjera" TVN.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • Jak "Misiek" i gangsterzy przejęli wpływy w Wiśle Kraków?
Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Wisła Kraków. Szymon Jadczak o piłkarzach: Pracowali dla gangsterów
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    0

    Jeszce niedawno polowa rzadu to pracownicy gangsterow,, a druga to wprost wszelkiej masci tewulcy Jakos nie czuliscie porrzeny poinformowac o tym swoich czytelnikow.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX