Strajk nauczycieli wisi w powietrzu? Min. Anna Zalewska i związki nie doszły do porozumienia

Turbulencje w czasie rozmów ostatniej szansy, do których miały zasiąść nauczycielskie związki zawodowe i min. Anna Zalewska. Spotkanie zaczęło się od tego, że szefowa MEN... wyszła z sali. Finalnie strony nie doszły do porozumienia.

Rozmowy "ostatniej szansy" trwały w sumie 4 godziny i nie zakończyły się porozumieniem. Związkowcy żądają tysiąca złotych. Resort proponował od 121 do 166 złotych.  - Ministerstwo Edukacji Narodowej poza próbą przekonania nas, że odpowiedzialnymi za poziom naszego wynagrodzenia są tylko i wyłącznie samorządy, nie przedstawiło żadnej propozycji – powiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz po czwartkowych rozmowach z szefową MEN.

Broniarz ocenił, że resort edukacji próbuje zrzucić odpowiedzialność za podwyżki na samorządy.

- Pani minister próbuje nas skonfliktować z samorządami, pani minister próbuje powiedzieć, że będzie oferowała dodatkowe wsparcie dla (nauczyciela) stażysty, chociaż wcześniej zabrała awans zawodowy tym stażystom. Pani minister mówi, że będzie próbowała szukać oszczędności, tylko tyle, że nie w budżecie MEN, tylko w kieszeniach nauczycieli i sami mamy sfinansować sobie podwyżkę, bo do tego sprowadza się retoryka i propozycja MEN – powiedział szef ZNP.

Dodał, że ZNP nie aprobuje przedstawionego przez MEN projektu rozporządzenia ws. minimalnych stawek wynagrodzenia nauczycieli.

- Rozpoczynamy procedury związane z podejmowaniem stosownych uchwał. Natomiast MEN zmarnowało czas, bo skoro zadeklarowało, że ma pewne propozycje do przedstawienia środowisku nauczycielskiemu, to na to liczyliśmy. Niestety po raz kolejny pani minister poza pustosłowie i taką czczą demagogię niestety nie wyszła, więc nie pozostaje nam nic innego, jak skorzystać z uprawnień leżących po stronie związków zawodowych, realizując ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych – powiedział Broniarz.

Żółte kamizelki nauczycieli

Nauczycielskie związki poinformowały, że rozmowy na samym początku przerwała sama minister Anna Zalewska i wyszła do innej sali. Miała nie zgadzać się na udział w spotkaniu tak dużej reprezentacji Związku Nauczycielstwa Polskiego. Na rozmowach pojawił się bowiem cały zarząd ZNP - czyli kilkadziesiąt osób, w dodatku ubranych w żółte kamizelki.  - Te kamizelki to jest protest Związku Nauczycielstwa Polskiego. To jest także rodzaj takiego dramatycznego krzyku nauczycieli, że tak dalej być nie może - tłumaczył jeden z protestujących nauczycieli. 

Od 13 spotkanie odbywało się już ze wszystkimi zaproszonymi związkami, w tym z całym zarządem krajowym ZNP, liczącym około 70 osób, na co wcześniej szefowa resortu nie chciała się zgodzić. Żądała, żeby ZNP do rozmów oddelegowało swoich przedstawicieli i przez 2 godziny rozmowy obywały się bez udziału Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Na spotkaniu była za to oświatowa Solidarność. Jej szef, Ryszard Proksa, powiedział, że Anna Zalewska zapowiedziała, że będą podwyżki wyższe niż proponowane od stycznia 5 proc. - Pani minister chciała jeszcze kilka dni i ogłosi, że jakieś większe pieniądze będą. Ale nie określiła się dokładnie. Taką deklarację dzisiaj złożyła i poprosiła o kilka dni, bo musi to ustalić z Ministerstwem Finansów - podkreślił.

Zgodnie z wcześniejszą propozycją resortu edukacji od stycznia nauczyciele mieli dostać od 121 do 166 złotych podwyżki. Resort przekonywał też, że w ciągu dwóch lat nauczyciele dostaną w sumie ponad 15 proc. podwyżki.

Związkowcy się z tym nie zgadzali. Prezes ZNP, Sławomir Broniarz, w Poranku Radia TOK FM stwierdził, że minister Anna Zalewska być może nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. - Bagatelizowanie tego problemu, posługiwanie się manipulacją, nie przystoi nauczycielowi - mówił, tłumacząc, że w liście, który szefowa resortu edukacji wysłała do związkowców w grudniu, są informacje "niezgodne ze stanem faktycznym". 

- Pani minister posługuje się wskazaniami, które są fajne medialnie. Ale jak można mówić, że 1000 zł podwyżki to będą podwyżki zsumowane z trzech lat? Tego rodzaju dezinformacji nie jesteśmy w stanie zaakceptować - podkreślił gość TOK FM. 

Związkowcy z ZNP żądają 1000 zł podwyżki kwoty bazowej, od której uzależniona jest pensja nauczyciela. Forum Związków Zawodowych chce 1000 zł do pensji zasadniczej bez względu na stopień awansu zawodowego. Od efektu rozmów z ministerstwem związkowcy uzależniają podjęcie decyzji o strajku generalnym.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (4)
Protest nauczycieli. Zamieszanie na spotkaniu z Anną Zalewską. Rozmowy z ministerstwem przerwane
Zaloguj się
  • iskander36

    Oceniono 1 raz 1

    Jedyną podwyżką, która obiecuje Facetka o usmiechu Eugeniusz Bodo, to podwyżka dla siebie samej po dostaniu się do Europarlamentu. Jeśli chcecie ją nagrodzić za tę katastrofę, którą zgotowała dla kończących w tym roku gimnazja i szkoły podstawowe, to zpraszam do głosowania na nią. Ale wcześniej dopytajcie się jak wyposażone były sale do chemii czy fizyki. U nas nie wyposażono ich, bo czeka się na przekazanie sprzętu z wygasających gimnazjów, co oznacza, że dzieciaki nie miały na czym robić doświadczeń na lekcjach chemii i fizyki. Ta pańcia może tysiąc razy zapewniać, że wszystko jest tip, top, ale najlepsze jest przed nami. Zrobiła fotki w szkołach w których mieszczą się gimnazja i szkoły średnie udowadniając, że nie będzie kłopotu z pomieszczeniem dwóch roczników. Tyle, ze takich szkół jest ok 5 % w Polsce. Pozostałe licea są osobnymi szkołami i ne ma bata na pomieszczenie naszych dzieci w tym samym czasie. Alternatywą będą zajęcia na zmiany lub propozycje dojazdu dzieciaków do innych miast. Chcieliśta ? To mata. A co do pisowskich bredni w stylu: "My chodziliśmy do ośmioklasowej podstawówki i było dobrze....", to przypominam zwolennikom Gnijącego, że za naszych czasów religia była w kościołach, więc może też powrócilibyśmy do tych dobrych czasów. .... Wybór nagrody dla Zalewskiej w Waszych rękach. CHWDP-isowi

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX