Dr Katarzyna Kasia: To, co się stało, wytrąca z poczucia bezpieczeństwa. Próba powrotu do ładu może się okazać niemożliwa

- Paweł Adamowicz był dla gdańszczan osobą bliską. Można go było spotkać na ulicy, umówić się z nim - wspomina Bożena Aksamit z "Dużego Formatu". Zdaniem filozofki doktor Katarzyny Kasi, to, co wydarzyło się w Gdańsku będzie miało długotrwały wpływ na nasze społeczeństwo.

Zdaniem Bożeny Aksamit, reportażystki “Dużego Formatu”, gdańszczanie jeszcze długo pozostaną w stanie szoku po śmierci prezydenta Pawła Adamowicza. - Bo Gdańsk jest trochę innym miastem - otwartym, wolnym, swobodnym.  Zdarzały się akty agresji, ale Gdańsk jest miastem… lewicowym po prostu. Prezydent Adamowicz przez to, że brał udział np. w Marszu Równości, wykonywał wiele działań w stronę uchodźców itd., też budował wizerunek Gdańska, jako miasta otwartego. I nagle się okazuje, że w tym Gdańsku, w trakcie takiej niesamowitej imprezy (jak WOŚP), pełnej radości, ktoś zostaje zasztyletowany. Wczoraj wszyscy byli w nieprawdopodobnym szoku. Gdańsk się na pewno zmieni od tego momentu - oceniła dziennikarka.

Aksamit podkreśliła, że Paweł Adamowicz  był dla gdańszczan bliską osobą. - Można go było spotkać na ulicy, rozmawiał, można było się z nim umówić - wspominała. - Na początku kręcono nosem, że jest bezwolny, stąd pseudonim “Budyń”. Z czasem zrobił się dynamiczny, otwarty. Wymarzony prezydent - dodała.

Polityk, który słuchał

Prowadząca audycję “Analizy” Agata Kowalska przypomniała też, że Paweł Adamowicz nie bał się zmieniać swoich poglądów i mówić o tym. - Tłumaczył nam, dlaczego zmienił zdanie. Nie szukał przyczyn na zewnątrz, tylko w sobie. Opowiadał o tym, również na antenie Radia TOK FM, jak w efekcie rozmów, spotkań z różnymi grupami społecznymi, docierało do niego, że wcześniej postępował błędnie, albo nie dość skutecznie. I w związku z tym zmieniała się jego optyka, Gdańsk się zmieniał. Polityki gdańskie często stawały się wzorcem dla innych dużych miast w Polsce - mówiła.

W reakcji na tragiczne zdarzenia z Gdańska, wielu komentatorów zaczęło wskazywać, kto ich zdaniem jest współwinny śmierci Pawła Adamowicza. Wskazywano polityków, instytucje, poziom debaty publicznej w Polsce. Zdaniem filozofki dr Katarzyny Kasi, tego rodzaju komentarze to rodzaj “reakcji obronnej”. - Chcemy mieć porządek w życiu, rozumieć, dlaczego rzeczy się dzieją. Ale to nie pomaga, jedynie chwilowo robi dobrze tłumaczącemu. Kiedy musimy sami przed sobą przyznać, że wydarzyła się sytuacja absurdalna, czyste zło, to jesteśmy bezradni - przekonywała.

Teraz jest czas żałoby

- Strasznie się tego boję, bo widzę, że reakcje i komentarze, przeważnie nie polegają na przeżywaniu żałoby. Są kolejnym pójściem w stronę krzyczenia o tym, kto jest winny, kto się źle zachował, co do tego doprowadziło. To są jakieś genealogie, na które chyba nie jest teraz miejsce, ani czas. Bo stało się coś najgorszego, niewinnie zginął człowiek. Został zabity na oczach innych ludzi. Później będziemy się zastanawiać, co do tego doprowadziło, dowiemy się więcej o zabójcy, o jego motywach, może o chorobie. Ale teraz jesteśmy w punkcie, w którym trzeba przechodzić żałobę, płakać - stwierdziła dr Kasia.

Zdaniem filozofki, to, co wydarzyło się w Gdańsku, będzie miało długotrwały wpływ na nasze społeczeństwo.

- To, co się stało, wytrąca nas z poczucia bezpieczeństwa. Jeżeli coś takiego się może stać, to właściwie wszystko się  może stać. Fundamenty, na których budujemy przekonanie, że słońce jutro wzejdzie, stają się niezwykle kruche. Mam od wczoraj poczucie, że coś się bardzo radykalnie zmieniło. Stało się coś tak potwornie złego, że próba powrotu do ładu może się dla nas okazać niemożliwa - mówiła.

Prezydent Gdańska zmarł w gdańskim szpitalu w poniedziałek, 14 stycznia. Miał 53 lata. Od niedzieli walczył o życie po ataku nożownika na scenie podczas 27. finału WOŚP.

Czytaj też: Gronkiewicz-Waltz: Paweł Adamowicz zmienił Gdańsk nie do poznania>>>

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Dr Katarzyna Kasia: To, co się stało, wytrąca z poczucia bezpieczeństwa. Próba powrotu do ładu może się okazać niemożliwa
Zaloguj się
  • haengbo

    Oceniono 2 razy -2

    Instant zepsucie artykułu przez poniższe, niepotrzebne słowa:
    "Zdarzały się akty agresji, >>ale<< Gdańsk jest miastem… lewicowym po prostu."
    Oj mordeczki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX