"Niech już nigdy nie powtórzy się tragedia, która spotkała Pawła i całą naszą rodzinę, a Gdańsk okryła żałobą"

- Pawła zabiła nienawiść. Tę nienawiść wzbudzano i podsycano, dyskwalifikując go moralnie. Tak przedstawiały go tzw. media publiczne - ocenił przyjaciel Pawła Adamowicza, Aleksander Hall. Urna z prochami tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska została złożona w niszy w kaplicy św. Marcina gdańskiej Bazyliki Mariackiej. Na koniec nabożeństwa muzycy wykonali utwór "Time To Say Goodbye".

Urna z prochami tragicznie zmarłego Pawła Adamowicza została złożona w niszy w kaplicy św. Marcina gdańskiej Bazyliki Mariackiej.

Piotr Adamowicz, brat zamordowanego prezydenta Gdańska, przypomniał o "aktach politycznego zgonu", wystawionych przez narodowców. Akcja dotyczyła m.in. Pawła Adamowicza. Prokuratura nie widziała powodu, by ścigać sprawców tego czynu. -  Uznano, że sprawy nie ma. Taki drobny hejt, może happening. Nie wnikam w te szczegóły. Chcę powiedzieć jedno: można się spodziewać wielu rzeczy, ale tego, że we wtorek odbiorę akt zgonu fizycznego mojego brata, się nie spodziewałem - powiedział brat Pawła Adamowicza.

- Jestem przekonany, że Paweł Adamowicz chce, bym wypowiedział następujące słowa: trzeba skończyć z nienawiścią, nienawistnym językiem, z pogardą, z bezpodstawnym oskarżaniem innych; nie będziemy dłużej obojętni na panoszącą się truciznę nienawiści na ulicach, w mediach, internecie, szkołach, parlamencie, a także w Kościele  - powiedział dominikanin o. Ludwik Wiśniewski.

Zakonnik znał Pawła Adamowicza od kilkudziesięciu lat. 

- Człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju i będziemy odtąd tego przestrzegać - podkreślił dominikanin. Słowa o. Ludwika Wiśniewskiego przyjęto długą owacją.

Czytaj też: O. Wiśniewski wspomina Pawła Adamowicza: Nie tylko polityk, ale też "człowiek Kościoła">>>

- Róbmy wszystko, by być taką wspólnotą, o jakiej marzył prezydent Paweł Adamowicz, bądźmy otwarci, bądźmy gościnni, bądźmy solidarni, szanujmy tych, którzy myślą inaczej, przekonujmy się siłą argumentów, a nie argumentami siły - zaapelowała Aleksandra Dulkiewicz, zastępczyni Pawła Adamowicza, która po śmierci prezydenta pełni funkcję p.o. prezydenta Gdańska.

"Pawła zabiła nienawiść"

Jak mówił przyjaciel Adamowicza, Aleksander Hall: Pawła zabiła nienawiść. - Tę nienawiść wzbudzano i podsycano, dyskwalifikując go moralnie. Tak przedstawiały go tzw. media publiczne - ocenił. I zaapelował "do tych, którzy mają wpływ na nasze życie publiczne, przede wszystkim rządzących, aby zerwali z tymi praktykami". - Wyciągnijmy wnioski z tej lekcji - mówił historyk.

Jak podkreślił przyjaciel Pawła Adamowicza, wierzy, że nienawiść nie zwycięży. - Zwycięży dobro, któremu służył Paweł - powiedział. I zaapelował do rządzących, by zerwali z praktykami, które prowadzą do bezpardonowego atakowania tych, którzy mają inne zdanie. - Wyciągnijmy wnioski z tej okrutnej lekcji - apelował.

Łzy wzruszenia

- Chce podziękować Bogu, że wiele lat temu skrzyżował nasze drogi. W maju miała być nasza 20 rocznica ślubu. Od początku naszego związku wiedziałam, że Twoją miłością muszę się dzielić z Gdańskiem - mówiła żona Pawła Adamowicza. 

Podczas przemówienia Magdaleny Adamowicz była pierwsza dama Jolanta Kwaśniewska wzruszona ocierała łzy. Płakał Lech Wałęsa. Wzruszenia nie kryli inni uczestnicy mszy pogrzebowej.

- Pawle zachęcałeś do czynienia dobra, tu, w małej ojczyźnie, w Gdańsku. Wierzę, że to dobro rozleje się dalej, na inne miasta, na cały świat, że podziały zaczną się zacierać, że skończy się fala nienawiści - mówiła wdowa po Pawle Adamowiczu.

- Cisza. Dziś potrzebna jest nam cisza. Ale cisza nie musi oznaczać milczenia, bo milczenie oznacza obojętność. Wszyscy musimy zrobić rachunek sumienia, co robiliśmy, gdy obok nas działo się zło, niesprawiedliwość, niegodziwość; gdy padały złe słowa. Pawła i naszą rodzinę dotknęło wiele niegodziwości i złych słów. To nas bolało. Niech już nigdy nie powtórzy się tragedia, która spotkała Pawła i całą naszą rodzinę, a Gdańsk okryła żałobą - apelowała Magdalena Adamowicz. 

Żona prezydenta Gdańska podziękowała lekarzom, którzy walczyli o życie jej męża, pracownikom gdańskiego ratusza oraz wszystkim, którzy żegnają prezydenta Gdańska.

- Dziękuję Ci za nasze rozmowy, w których dyskutowaliśmy o moich planach na przyszłość. Zrobię wszystko by je zrealizować. Proszę opiekuj się nami i całym Gdańskiem, tam w niebie - mówiła podczas krótkiego wystąpienia córka Pawła Adamowicza - Antonina.

Prezydent Duda spóźniony

Politycy uczestniczący w mszy nie tylko sobie przekazywali "znak pokoju". Pierwszy z zajmowanej ławki wyszedł Donald Tusk, by ścisnąć dłoń brata Pawła Adamowicza - Piotra. Potem byli prezydenci Polski wraz z żonami, były prezydent Niemiec - Joachim Gauck ściskali ręce najbliższych Pawła Adamowicza.

Po chwili pojawił się też Andrzej Duda. Obecny prezydent nie siedział w tych samych ławkach co Lecha Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski z małżonkami oraz szef Rady Europejskiej - Donald Tusk.

Podczas mszy słychać było nie tylko katolickie modlitwy

Intencje podczas modlitwy powszechnej odczytali duchowni obrządku wschodniego, duchowny muzułmański, przedstawiciel gminy żydowskiej.

- Jesteśmy tu dziś w Bazylice Mariackiej, aby otoczyć modlitwą pożegnaną śp. Pawła Adamowicza. By oddać mu ostatnią posługę: braterstwa, szacunku i uznania oraz wyrazić naszą solidarność z rodziną rażoną gromem nieszczęścia. By zaświadczyć o jedności naszych serc w obliczu tragedii - mówił metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź. Arcybiskup wspominał, że był w szpitalu przy nieprzytomnym rannym Pawle Adamowiczu. 

- Widziałem pana prezydenta - otoczonego gronem lekarzy walczących o rozdmuchanie płomienia jego życia. Modliliśmy się o cud, świadomi, jak tragiczny jest jego stan. Ale pan ludzkich losów rozrządził inaczej. I nie wysłuchał naszych modlitw, bowiem przy szpitalnym łóżku prezydenta Gdańska stanął anioł śmierci  - powiedział metropolita gdański.

- 13 stycznia miała miejsce porażająca zbrodnia. Wstrząsnęła milionami serc - podkreślił arcybiskup Głódź. - Tragiczna śmierć Pawła Adamowicza to dzwon na trwogę, wezwanie do rachunku sumienia, przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego, do wyrugowania z języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci - podkreślił arcybiskup.

"Zdziczenie obyczajów"

Na wstępie nabożeństwa pogrzebowego przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki powiedział, że śmierć Pawła Adamowicza "okryła nas wszystkich smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów". 

W nabożeństwie nie brał udziału prymas Wojciech Polak, który uczestniczy w Światowych Dniach Młodzieży w Panamie. Na początku mszy pogrzebowej odczytano list od prymasa. Wojciech Polak podkreślił, że ze smutkiem przyjął wiadomość o śmierci Pawła Adamowicza. "Pragnę przesłać wyrazy szczególnego współczucia i duchowej jedności, prosząc o ich przekazanie szanownej małżonce, dzieciom i bliskim śp. prezydenta, a także wszystkim uczestnikom liturgii pogrzebowej oraz całej społeczności miasta Gdańska" - napisał prymas Polski.

Długa lista gości

W Bazylice Mariackiej, w pierwszych ławkach, zasiedli były prezydent Niemiec Joachim Gauck, byli prezydenci i premierzy Polski: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski z małżonkami oraz Hanna Suchocka, Ewa Kopacz, Jan Krzysztof Bielecki, Waldemar Pawlak, Marek Belka, Jerzy Buzek, Kazimierz Marcinkiewicz. 

Obecne władze reprezentowali prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. W mszy wzięli też udział samorządowcy, parlamentarzyści, sędzia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej prof. Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński, twórca WOŚP Jerzy Owsiak, pochodząca z Kaszub aktorka Danuta Stenka.

Mszy pogrzebowej przewodniczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Na początku nabożeństwa odśpiewano hymn państwowy. Metropolita gdański, abp Sławoj Leszek Głódź, przekazał najbliższym Pawła Adamowicza kondolencje oraz różańce od papieża Franciszka. 

Ostatnie pożegnanie Pawła Adamowicza

Ulice okalające Bazylikę Mariacką szczelnie wypełnił tłum ludzi. Od rana stała przed kościołem długa kolejka tych, którzy chcieli wziąć udział w pożegnaniu Pawła Adamowicza.

Czytaj też: Dziesiątki tysięcy ludzi biorą udział w ostatnim pożegnaniu Pawła Adamowicza>>>

Uroczystości można obserwować na telebimach. W sumie było ich osiem. Stanęły m.in. na ulicach Długi Targ i Długiej, na Targu Węglowym, na skwerze Świętopełka oraz na parkingu przy filharmonii na Ołowiance. Relację z uroczystości można było oglądać także w położonej na granicy Gdańska i Sopotu Ergo Arenie.

Przedstawiciele samorządu apelowali, by zamiast kwiatów i zniczy mieszkańcy, którzy zechcą pożegnać prezydenta Adamowicza, wsparli wolontariuszy, którzy - zgodnie z wolą rodziny - zbierali środki na dwa cele - gdańskie hospicjum im ks. Eugeniusza Dutkiewicza oraz Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Rodzina prosiła także o nieskładanie kondolencji. 

Uroczystości pogrzebowe oglądać można było również w wielu miastach Polski na specjalnie wystawionych telebimach. 

Czytaj też: Polska myślami z Gdańskiem. Nie tylko rodzinne miasto żegna Pawła Adamowicza>>> 

W piątek tysiące ludzi wzięło udział w odprowadzeniu trumny z ciałem Pawła Adamowicza z ECS do Bazyliki Mariackiej. 

Śmierć  Pawła Adamowicza

W niedzielę 13 stycznia Pawła Adamowicza zaatakował nożem w centrum miasta 27-letni Stefan W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w poniedziałek zmarł. 

Paweł Adamowicz miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat. W samorządzie gdańskim zasiadał od początku jego powstania, tj. od 1990 r. W latach 1994-1998 był przewodniczącym Rady Miasta Gdańska.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny