Miller wątpi, że PiS złagodnieje. "Jeśli deklaracje władz są autentyczne, to 6 lutego jest okazja, by stały się ciałem"

Leszek Miller jest pesymistą, jeśli chodzi o przemianę polskiej sceny politycznej, po śmierci Pawła Adamowicza. Były premier przypomniał, że mieliśmy już dwie okazje, by złagodzić język, zrezygnować z ataków. Obie zmarnowaliśmy.

O zmianę atmosfery politycznej, rezygnację z mowy nienawiści, wielokrotnie apelowali m.in. żona Pawła Adamowicza i przyjaciele zamordowanego prezydenta Gdańska. Jak ocenił Leszek Miller, złagodzenie języka debaty publicznej, odejście od ostrego atakowania tych, z którymi się nie zgadzamy, jest też oczekiwaniem "dużej części opinii publicznej". 

-  Otóż według mnie są to oczekiwania na wyrost. Bo nie zdarzyło się to wcześniej, kiedy umierał Jan Paweł II; wtedy kiedy zastygliśmy w milczeniu po katastrofie smoleńskiej. My Polacy mamy taką charakterystykę, że głęboka refleksja, po tego typu zdarzeniach, niezbyt długo trwa - mówił gość Poranka Radia TOK FM.

Czytaj  też: Magdalena Adamowicz wini TVP za śmierć męża. "Niech mnie też pozwą">>>

- Mógłbym się z panem zgodzić, ale chciałbym szukać dobrej strony. Bo przecież Polska to kraj, w którym powstała Solidarność, dokonały się wielkie przemiany - zauważył gospodarz audycji, Piotr Kraśko.

Zdaniem Millera spuścizna Solidarności, nasza najnowsza historia przyniosą okazje, by sprawdzić, czy rządzący po śmierci Pawła Adamowicza zmienią taktykę. - 6 lutego będziemy świadkami 30. rocznicy rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu, które utorowały drogę do wyborów 4 czerwca. Jeśli deklaracje władz są autentyczne, a ja z uznaniem witam deklaracje premiera czy prezydenta, to 6 lutego jest okazja, by one stały się ciałem - powiedział były premier.

Wspólne obchody, a może bojkot?

Warto przypomnieć, że Paweł Adamowicz planował, by Gdańsk znacząco zapisał się w kalendarzu obchodów znaczących rocznic, w które obfituje 2019 rok. Chciał zorganizować wielkie obchody 30. rocznicy wyborów 4 czerwca.

Rządzący, przypomnijmy, tego dnia chętniej niż wybory wspominają obalenie rządu Jana Olszewskiego. Np. przypominając film Jacka Kurskiego i Piotra Semki "Nocna zmiana".

Jak podkreślił Leszek Miller, wspominając obrady Okrągłego Stołu i wybory, zmiana ustroju nastąpiła w Polsce "za porozumieniem stron". - To jest wielkie osiągnięcie, bo zwykle tak głębokie przemiany społeczno-gospodarczo-polityczne następują z rozlewem krwi. A my przeszliśmy to w sposób pokojowy. To powinna być wielka satysfakcja dla Polaków. Tylko jest to bardziej doceniane za granicą, niż w Polsce - zauważył.

I dodał, że ostry język debaty politycznej jest pochodną "zaostrzającego się dialogu publicznego". - Tego rodzaju dramat (jak zabicie Pawła Adamowicza), tak okrutne morderstwo, dokonane na oczach tysięcy ludzi, wywołuje dodatkową ekspresję i raczej podsyca konflikt, a nie go wygasza. Już pierwsze dni dały temu wyraz, przez zaostrzający się znowu dialog publiczny. Mamy bardzo poważny konflikt. Jedna strona to droga do Polski autorytarnej, druga to kontynuowanie Polski demokratycznej, parlamentarnej. Ten podział się nie niweluje, on się pogłębia, a język jest pochodną tej sytuacji - diagnozował.

Kalendarz wyborczy

Zdaniem Leszka Millera tonowaniu emocji, łagodzeniu języka nie sprzyja kalendarz wyborczy. Bo w tym roku głosować będziemy dwukrotnie: w maju w wyborach do Parlamentu Europejskiego, jesienią w wyborach parlamentarnych.

- Wybory zawsze zaostrzają sytuację, doprowadzają emocje polityczne do białości. A pozytywne programy wyborcze przecież istnieją. Wystarczy czerpać wzorce z dobrze rozwiniętych krajów Europy Zachodniej. Po to wchodziliśmy do UE, żeby upodobnić się do tych najlepszych wzorców Europy - stwierdził.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu, całej rozmowy Piotra Kraśki z Leszkiem Millerem:

  • brexitu nie da się uniknąć: "Wielka Brytania podporządkowała się populistom i zapłaci za to".



Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (38)
Leszek Miller wątpi, że po śmierci Adamowicza politycy będą się powściągać
Zaloguj się
  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 16 razy 6

    To typowo polski scenariusz. nie trzeba nawet wierzyć, wystarczy spojrzeć w historię.
    Gabriel Narutowicz.
    Nawet jego śmierć nie ostudziła emocji.
    Polska prawica szalała.
    Skończyło się przewrotem (popartym również przez lewicę dla której skończyło się to źle), wprowadzeniem autorytarnych rządów obozu piłsudczyków.
    Z polską prawicą nie sposób się dogadać.
    Z lewicą i owszem. W historii najnowszej mamy tego ślady w postaci okrągłego stołu, nazywanego przez prawicę zdradą. Zresztą wcześniej też władze PRL uczestniczyły w negocjacjach z opozycją, wybrały sobie nawet na mediatora KK. Do sukcesu jednak nie doszło o czym wspominał Kaczyński, twierdząc, że na tamtym etapie nie było w Solidarności osób zdolnych do kompromisu (a był to przecież ruch grupujący ludzi o różnych poglądach, w tym wybitnie lewicowych, co trochę przeczy mojej tezie, że z lewicą można się dogadać - widać nie z każdą i nie zawsze i nie o każdej porze - ale jednak raczej można).

    Działania polskiej prawicy prawie zawsze doprowadzały do niekorzystnej dla Polaków sytuacji.
    Przez upór, nieprzejednanie, zero-jedynkowy schemat postrzegania rzeczywistości, nieprawidłową diagnozę, jakże często oderwaną od geopolitycznych realiów.
    Już w momencie odrodzenia Polski doszło do awantur z powodu braku akceptacji dla lewicującego rządu, brak akceptacji dla prezydenta i liczne ataki personalne doprowadziły do mordu politycznego, dalsze awantury i paraliż decyzyjny doprowadziły w konsekwencji do obalenia demokratycznie wybieranych władz.
    Złe rozpoznanie sytuacji oraz wybitnie antyrosyjska polityka doprowadziły do złego rozpoznania sytuacji, sparaliżowały przygotowania obronne oparte na odmiennym postrzeganiu zagrożeń (choć bardziej realnym).
    W czasie wojny nieprzejednanie obozu londyńskiego w sprawie wschodniej granicy doprowadziło do odsunięcia polskich władz na zachodzie od procesów decyzyjnych. Pogrzebano szanse na odzyskanie suwerennego państwa dla mrzonek o Rzeczypospolitej z granicami przedrozbiorowymi.
    Kolejna fala rusofobii (nawet jeśli słusznej) doprowadziła do hekatomby. Powstanie Warszawskie, militarnie wymierzone w III Rzeszę a politycznie w ZSRR nie miało żadnych szans na sukces. W głowach prawicowych patriotów nie mieściło się jednak nic ponad honor i akt odwagi. Zginęły setki tysięcy warszawiaków dla mglistych celów.
    Po wojnie, gdy los Polski był już przypieczętowany dokonano kolejnego aktu barbarzyństwa umysłowego. Utrzymywano rzeszę młodych ludzi w przekonaniu, że jeśli będą walczyć z władzami popartymi przez ZSRR, to nadejdzie dzień w którym rozpocznie się wojna atomowa między ZSRR i USA.
    Nikt przy zdrowych zmysłach na taką ewentualność nie powinien liczyć.
    Obłąkaniec tak.
    Ale nie zdrowy na umyśle człowiek.
    Zwłaszcza gdy był świadkiem I i II W.Ś., gdzie przez nasze terytorium przetoczyły się w tą i z powrotem olbrzymie machiny wojenne, przy okazji pustosząc i niszcząc nasz kraj.

    Tymczasem nadal powtarza się w kręgach nacjonalistyczno - prawicowych wierszyk ichnich bohaterów
    "Jedna bomba atomowa
    I wrócimy znów do Lwowa
    Druga mała, ale silna
    I wrócimy też do Wilna".

    A gdzież to panowie chcą wracać?
    Tam już od dosyć dawna istnieją inne państwa, całkiem zresztą suwerenne...
    Lepiej by było, gdyby dzisiaj były pod polskim butem?
    Ten upiorny cel "wyklętych" jest naprawdę godzien wyciągania na światło z mroków, gdzie jego miejsce?

  • martha.wise

    Oceniono 4 razy 4

    Panie premierze, też myślałam że wchodzimy do Uni by się do nich upodobnić.
    Okazuje się, iż Polak wszedł po kasę, by się napić i by jak na wiejskim weselu pookładać resztę sztachetami.

  • marudna.maruda

    Oceniono 9 razy 3

    Pesymizm Millera wynika z doświadczenia. Już było łagodzenie i pojednanie, piękne deklaracje po śmierci JP2, po katastrofie smoleńskiej. Teraz nawet deklaracji nie ma, tylko zdwojona porcja jadu. Też nie wierzę, że dyskusja jest możliwa, że możliwe łagodzenie nastrojów. Przecież idą wybory, trzeba dać się zauważyć. A wnioski? Wnioski niech wyciągną wyborcy, przynajmniej ci przytomni, samodzielnie myślący, a nie oczadzeni kadzidłem.

  • jol-mar

    Oceniono 10 razy 2

    do tego burdelu jaki panuje teraz w Polsce w znacznym stopniu przyczynił sie wybor karolka wadowickiego na białego tatusia i jego macenie w głowach polakom,że wiara katolicka jest lekarstwem na wszystkie dolegliwości państwa polskiego.Polacy uwierzyli w te brednie,ze sekta watykańska ma rzadzić polską bo to jest panaceum na zdrową i uczciwą Polskę.Wszystko to okazało sie totalną klapą i jak pokazuje czas największa destrukcję w strukturach państwa i zdziczeniu społeczeństwa wprowadza sekta watykańska poprzez swoich wyznawców. jest ich rzekomo około 95% w/g liczenia kleru. Jeżeli to jest tak przytłaczająca ich wielkość a religia katolicka jest taka cacy ,jej nauka w szkołach jest prawie obowiązkowa to z jakiego powodu jest tyle sku...syństwa pośród nas polaków. To polski papiez miał taki wpływ na swoich wznawców rodaków,to on podczas kazdych odwiedzin Polski za czasów komuny jak i po 1989r wrecz podburzał swoich wyznawców do negaci świeckiej władzy bo prawdziwa władza pochodzi od boga/czytaj papieża z watykanu/.Ale nie wszyscy Polacy są w stanie zrozumieć,że ta watykańska sekta to organizacja przestępcza o charaterze mafijnym i przez całe tysiaclecie Polski utrudniała a wręcz hamowała przeobrazenia naszej ojczyzny w normalne demokratyczne państwo. Organizacja ta doprowadziła do nałożenia obroży z bardzo krótka smyczą na Polskę w postani haniebnego porozumienia zwanego konkordatem,. Za jego przyjęcie odpowiada uwczesny Prezydent RP Kwach komuch ktory za obietnice drugiej kadencji zgodził sie na jego podpisanie. Za ten czyn powinien stanąć przed Polskim trybunałem Stanu

  • rzydeta

    Oceniono 11 razy 1

    Stopień zbydlęcenia kaczystowskiej sekty najlepiej obrazuje fakt, że jeszcze - cytując PiS-dzielskiego trolla: "prochy Adamowicza dobrze nie ostygły", a już okołoPiS-dzielskie szczujnie wylewają wiadra pomyj na wdowę po zamordowanym przez podopiecznego Patryka Jakiego prezydencie Gdańska.

  • endrju1521

    Oceniono 9 razy 1

    Niestety, dla Polski nie ma już ratunku.

  • bmarten

    Oceniono 2 razy 0

    Nie ma żadnych szans na złagodzenie stanowiska sekty, której wyznawcy uważają Kurdupla za zbawiciela. To prymitywny ciemnogród, lumpenproletariat, sieroty po PRL-u, które uwierzyły Kurduplowi, że ich niepowodzenia życiowe, to wina Platformy Obywatelskiej itp. Tylko "ogniem i mieczem"...

  • oyayebye

    Oceniono 10 razy 0

    Bogate kraje UE już zwierają szyki i będą dążyły do wyeliminowania najsłabszych. Do czego potrzebna im Polska, Bułgaria, Rumunia czy Węgry. Montownie można szybko zmontować jak i rozebrać i przenieść w inne miejsca na kuli ziemskiej. Polski przemysł został doszczętnie zniszczony do tego stopnia , że nawet nie można go reanimować. Pamiętam czasy jak solidaruchy niszczyli swoje zakłady wmawiając ludziom, że produkcja w nich jest nieopłacalna. Zniszczono rolnictwo. Zniszczono przemysł tzw. ciężki. Lekki też. Teraz mamy za to badziew z całego świata , tylko nie z Polski. Polscy politycy od 1989 r. walczą tylko o koryta. Ostatnio rozmawiałem z kolegą , który od 30 lat mieszka w Austrii i pytał się mnie, po co Polacy kupują mieszkania na własność, jednocześnie zaciskając sobie pętlę na szyję na następne 30 lat zaciągając kredyty. Co za różnica kto rządzi. Cały czas tylko afery, korupcja i chciwość rządzących. Bez różnicy barw partyjnych. Kameleon

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX