"IPN nie chciał mi tego wydać". Historyk publikuje książkę o polskim podziemiu

Historyk dr Adam Puławski przekonuje, że Instytut Pamięci Narodowej zablokował wydanie jego książki o reakcji polskiego podziemia na zagładę Żydów bo "podkreśla w niej same negatywy". IPN odpowiedział na te zarzuty.

Dr Adam Puławski odszedł z IPN kilka miesięcy temu, po 18 latach pracy badawczej. Jak sam mówił, został do tego odejścia zmuszony, gdy odsunięto go od badań, a zaproponowano pracę typowo urzędniczą. W obronie naukowca powstał list, pod którym podpisało się ponad 100 osób, wśród nich znamienici profesorowie Norman Davies czy Timothy Snyder. To jednak nic nie dało – dyrekcja instytutu była nieugięta. Nie chciano go przywrócić na stanowisko naukowe, nie zgodzono się też na wydanie jego drugiej książki, mimo, że przygotowywał ją w ramach Instytutu Pamięci Narodowej.

Jest to kontynuacja poprzednich badań ujętych w tomie „W obliczu Zagłady. Rząd RP na Uchodźstwie, Delegatura Rządu RP na Kraj, ZWZ-AK wobec deportacji Żydów do obozów zagłady (1941–1942)”. Autor opisał tu, jaka była wiedza i reakcja polskiego podziemia i rządu w Londynie na zagładę Żydów na jej początkowym etapie. Książka jest znana w środowisku historyków, często cytowana m.in. w literaturze międzynarodowej.

Drugi tom to ciąg dalszy tamtych badań – tym razem chodzi o okres od połowy 1942 roku do powstania w getcie warszawskim. – Prowadziłem badania w trzech archiwach w Londynie, w Bibliotece Polskiej w Paryżu, a także w polskich archiwach. Przygotowanie tej książki trwało kilka lat – mówi dr Puławski. – Powiem uczciwie: IPN nie chciał co prawda tego wydać, ale dziękuję Instytutowi Pamięci Narodowej, że mogłem prowadzić kwerendy naukowe, że mogłem odwiedzić zagraniczne archiwa. Książka powstała w ramach ogólnopolskiego projektu badawczego IPN. A jeśli Instytut chce się teraz od tego odciąć, to trudno – dodaje Adam Puławski. Jak podkreśla, jest przekonany, że wielu historyków IPN będzie z jego książki korzystać jako źródła.

Co ustalił dr Puławski?

Jedną z najważniejszych rzeczy, które są tu opisane, jest kwestia związana z Janem Karskim, który miał zawieźć do Londynu najważniejszy raport o zagładzie w getcie. – Przez wiele lat uważano, że dokument, który dotarł do Londynu w listopadzie, został przekazany aliantom i stał się podstawą protestu dyplomatycznego Wielkich Mocarstw, to był właśnie raport Karskiego, że on go dostarczył. Dzisiaj wiem, dzięki tym badaniom, że wcale tak nie było. Raport trafił do Londynu inną drogą – mówi dr Adam Puławski. – Dokument przemierzył drogę do Londynu przez Budapeszt, Berno, Francję i przez Lizbonę. Karski nie miał nic w tym względzie do zdziałania. Raport został przekazany przez zupełnie innych kurierów. To bardzo ważne ustalenie – tłumaczy historyk.

W książce doktora Puławskiego historia nie jest czarno – biała, widać tu też wiele odcieni szarości.  – Zarzucono mi, że podkreślam w swojej książce same negatywy o polskim podziemiu, a pozytywy pomijam czy umniejszam ich wartość. Ja się oczywiście z tym nie zgadzam. Piszę o tym, jaka była wiedza na temat zagłady, ale też jaka była reakcja na posiadaną widzę – mówi Puławski.

Chodzi o sytuacje, gdy w ogóle nie zareagowano lub gdy reakcja na informację o zagładzie była enigmatyczna. – Podaję też przykłady, że można było zrobić więcej, np. szybciej wysłać pewne materiały do Londynu, by alianci o szczegółach "wielkiej akcji” w getcie warszawskim dowiedzieli się wcześniej, a nie dopiero w listopadzie – mówi historyk. - Jestem ciekawy, czy będzie jakaś reakcja tzw. "prawdziwych Polaków z IPN”. Zobaczymy. Chociaż myślę, że przyjmą strategię przemilczenia – mówi nasz rozmówca.

Reakcja IPN

Sprawę książki dr Puławskiego opisywała też lubelska "Gazeta Wyborcza". IPN wystosował w tej sprawie oświadczenie.  - Nieprawdą jest, że „dr. Adama Puławskiego odsunięto od badań w IPN”. Dr. A. Puławskiemu zmienione zostało miejsce wykonywania obowiązków służbowych z Oddziałowego Biura Badań Historycznych na  Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Zmiana nie stanowiła przeszkody w dalszym prowadzeniu badań. 1 sierpnia 2018 r. dr Puławski złożył wypowiedzenie z pracy bez podania motywów - czytamy w oświadczeniu IPN. 

IPN przekonuje też, że "nie zablokował" wydania książki. - Została ona poddana procedurom wydawniczym obowiązującym w Instytucie. Recenzenci dr hab. Grzegorz Berendt oraz dr hab. Waldemar Grabowski przedstawili szereg uwag do publikacji dr. Puławskiego, które kierownictwo Biura Badań Historycznych uznało za zasadne. W recenzji dr. hab. G. Berendta czytamy m.in.: „Tekst należałoby radykalnie odchudzić, a narrację na temat kilku wątków scalić, poprzez jednoczesne wykorzystanie przy ich omawianiu różnego typu źródeł”.  Z kolei dr hab. W. Grabowski pisze we wnioskach recenzyjnych m.in.: „Przedstawiona praca w obecnym kształcie nie powinna być wydana drukiem. Autor powinien ponownie przemyśleć konstrukcję pracy oraz jej zakres tematyczny”. Ostatecznie autor zakwestionował uwagi recenzentów - podsumowuje instytut. 

Sam Adam Puławski uznaje oświadczenie IPN za stronnicze. - Nie wystarczy podać jedynie konkluzji recenzentów, to są jedynie wyrwane z kontekstu zdania. Należałoby podać, że poprzedziły je zarzuty, że za wszelką cenę nie chcę być zaliczony do grupy badaczy tzw. obrońców dobrego imienia Polski i Polaków. Zarzucano mi, że uwypuklałem to, co źle świadczyło o postawie polskiego podziemia niepodległościowego i rządu polskiego w Londynie, a pomniejszałem to co świadczyło dobrze o tych podmiotach. Pojawiły się też głosy, że chwalę podziemie komunistyczne albo bezpodstawnie oskarżam polski rząd - mówi Adam Puławski. - Dla mnie jest oczywiste, że IPN najbardziej bolało to, że - wg recenzentów i kierownictwa - źle pisałem o Polskim Państwie Podziemnym i władzach w Londynie, co jest całkowitym uproszczeniem mojej książki - dodaje autor.

Książka dr. Adama Puławskiego wyszła nakładem Stowarzyszenia „Rocznik Chełmski”. Udało się ją wydać dzięki wsparciu osób, które odpowiedziały na apel historyka w „Dużym Formacie”. – Wpłynęły wtedy dwie wpłaty po 10 tysięcy zł i jeszcze trochę mniejszych kwot. Nie znam osób, które wpłaciły te największe pieniądze. Chciałbym im w tym miejscu bardzo podziękować – mówi Puławski.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (53)
"IPN nie chciał mi tego wydać". Historyk publikuje książkę o polskim podziemiu
Zaloguj się
  • kopandol

    Oceniono 28 razy 20

    Tak pisze się historię od stuleci - niewygodne fakty zamiata się pod dywan, a dowody pali na stosach w imię "prawdy" historycznej.
    Potem rodzą się legendy o Zydach spacerujących po wodzie i prezydentach tysiąclecia.
    Ciekawe czy w 21 wieku też to się uda.

  • ar.co

    Oceniono 17 razy 15

    Niewygodnych badaczy zmusza się do odejścia z Instytutu, a potem historycy IPN mają pretensję, że traktuje się ich jak osobny gatunek ("Jesteś historykiem IPN? Nie, prawdziwym historykiem").

  • didej007

    Oceniono 11 razy 11

    Prawie 400 milionów zł rocznie na łobuzów... prokuratorów Instytutu Pamiętliwości Narodowej!!!!!!!!!!! Gdybym był młodszy starałbym się o zatrudnienie - średnia płaca to prawie 6 tys., a prokuratorzy tzw. pionu śledczego ok. 17 tys.!! A robota do końca życia, jeszcze starczy dla dzieci. Horrendum... Pisiarnia tak kupuje prawdę historyczną.

  • mialeschamiezlotyrog

    Oceniono 10 razy 8

    bo IPN, to jak sama nazwa mowi, instytut tego, co nalezy pamietac, a nie tego, co lepiej byloby zapomniec

  • ochujek

    Oceniono 7 razy 7

    Potomkowie szmalcowników mają się dobrze w dzisiejszej rzeczywistości.

  • godeep

    Oceniono 6 razy 6

    Przyszłość jest świetlana, problemy są jedynie z historią która często się zmienia. :)))

  • yaro.yaro.yaro

    Oceniono 5 razy 3

    Nie rozumiem świętego oburzenia. Widziałem kiedyś w TV rozmowę z panem "Szewach Weiss" (nie znam odmiany nazwiska za co przepraszam) zapytany o żydowską policję i rady żydowskie w gettach z oburzeniem odpowiedział że nie będzie podnosił tego tematu.
    Zatem niczym nie różni się od IPN-u.Chciałbym żeby historia była apolityczna ale skoro nie można mówić o niewygodnych faktach dla w/w pana ambasadora Izraela to nie dziwi mnie stanowisko IPN-u.
    Brak dobrej woli z tej strony wywołuje takie stanowisko i przez to nie możemy dowiedzieć się jak było naprawdę. Omijanie niewygodnych faktów nie jest kłamstwem ale też nie jest rzetelnym przedstawieniem historii. Polecam panią dr Ewę Kurek np.
    Generalnie wojna wydobywa z ludzi najgorsze cechy, a podli ludzie są w każdej narodowości. Powinniśmy piętnować nikczemnych ludzi bez względu na narodowość i nie wybiórczo.

  • kichchi

    Oceniono 3 razy 3

    Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni Narodu Polskiego tak powinien nazywac sie ten instytut

  • jan.go

    Oceniono 2 razy 2

    Ten pan z choinki sie urwał ? Instytut powstał jako dział polityki historycznej a nie badań naukowych Takim zawsze był

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX