74. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Jak narodził się nazizm w Niemczech? [fragment książki "Holokaust. Nowa historia"]

Jak wyglądał antysemityzm w Niemczech przed II wojną światową? W jaki sposób nazizm po I wojnie światowej stał się niemiecką ideologią? Dlaczego Hitler nienawidził Żydów? Na te i inne pytania odpowiada brytyjski historyk Laurence Rees w książce "Holokaust. Nowa historia". W 74. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau przedrukowujemy jej fragment.

"Partia nazistowska narodziła się w wyniku fundamentalnej zmiany, jaka zaszła w niemieckim środowisku politycznym. Nie chodziło bowiem o to, że antysemici obarczali Żydów odpowiedzialnością za więcej kłopotów niż przed wojną - ich nienawiść zyskała zupełnie nowy wymiar" - napisał.

Poniżej zamieszczamy fragment publikacji wydanej przez Prószyński i S-ka. Śródtytuły i wyróżnienia pochodzą od redakcji.

W 1912 roku Heinrich Class, przywódca pangermanistów, zatytułował swój atak na Żydów "Gdybym był cesarzem". Zakładał zatem, że postulowane przez niego zmiany można przeprowadzić w ramach przyjętego systemu politycznego, na którego czele stałby cesarz.

Nie sposób jednak było sobie wyobrazić w roku 1919, że czołowy antysemita nazwałby nowy atak na Żydów "Gdybym był prezydentem Republiki Weimarskiej". Było tak dlatego, że rządu nie postrzegano już jako ośrodka, który może rozwiązać "problem” żydowski" – rząd postrzegano jako element "problemu żydowskiego".

W takiej atmosferze niezadowolenia rozkwitły antysemickie grupy. Najpotężniejszą z nich był Deutschvölkischer Schutz- und Trutzbund (Niemiecki Nacjonalistyczny Związek Obrony i Ochrony), założony w lutym 1919 roku. W roku 1922 organizacja liczyła już 150 000 członków, a każdy z nich podpisywał się pod statutem, który nawoływał do "usunięcia szkodliwych i niebezpiecznych wpływów żydostwa".

Rasa i krew

Wylęgarnią mnóstwa radykalnych grup antysemickich stała się zwłaszcza Bawaria. Na przykład Towarzystwo Thule w Monachium żądało od każdego przyszłego członka przysięgi, że "ani w jego żyłach, ani w żyłach jego żony nie płynie krew Żydów lub kolorowych".

Po spełnieniu tego warunku wstępnego członkowie towarzystwa zapoznawali się z retoryką założyciela Rudolfa Freiherra von Sebottendorffa. Po klęsce armii niemieckiej w listopadzie 1918 roku jego poglądy stały się wręcz apokaliptyczne.

Sebottendorff głosił, że "rządzi nasz śmiertelny wróg: żydostwo. Nie wiem jeszcze, co wyłoni się z tego chaosu. Możemy się jedynie domyślać. Nadejdzie czas walki, czas ciężkiej próby, czas niebezpieczeństwa! Nam, podejmującym tę walkę, grozi niebezpieczeństwo, wróg bowiem nienawidzi nas nieskończoną nienawiścią żydowskiej rasy. Dziś oko za oko, ząb za ząb. […] Dziś, bracia i siostry, nie czas już na refleksyjne przemowy, na zebrania i świętowanie! Pora walczyć, a ja chcę i będę walczyć! Walczyć, dopóki swastyka [symbol Towarzystwa Thule] nie wzniesie się w triumfie. […] Dziś musimy mówić o Rzeszy Niemieckiej, musimy mówić, że naszym śmiertelnym wrogiem jest Żyd […]".

Mentor Hitlera

Innym czołowym działaczem Towarzystwa Thule był Dietrich Eckart, 50-latek, dramaturg i alkoholik – człowiek, który miał wywrzeć znaczący wpływ na 30-letniego Adolfa Hitlera. Eckart był zdeklarowanym antysemitą.

Największą sławę przyniosła mu adaptacja sztuki Ibsena Peer Gynt, w której w postaciach trolli skarykaturował Żydów. W innej sztuce, Familienvater, Eckart opowiedział historię dzielnego dziennikarza, który próbował zdemaskować zdeprawowaną władzę Żydów w mediach; bohater napisał sztukę, chcąc ostrzec odbiorców przed zagrożeniem ze strony Żydów, oni jednak użyli swoich wpływów, by sztuka poniosła porażkę.

W wyniku splotu wydarzeń, który wydawałby się zabawny, gdyby nie kryła się za tym ponura historia, gdy sztuka Eckarta o pechowym dramaturgu, którego sztuka z winy Żydów robi klapę, sama również nie odniosła sukcesu, Eckart – jak można się domyślić – oskarżył o to Żydów.

Jego zdaniem "kwestia żydowska" to "problem nadrzędny, który mieści w sobie wszystkie inne problemy. Gdyby można było rzucić światło na jej tajemnicę, na ziemi nie pozostałaby żadna niejasność". Pisał ponadto: "Nikt na świecie" nie darowałby Żydowi życia, gdyby go zrozumiał: gdyby ktoś "nagle przejrzał go na wylot i zobaczył, kim jest i czego chce, krzyknąłby ze zgrozy i chwilę później go udusił".

Eckart popierał działającą w Monachium niewielką grupę polityczną pod nazwą Niemiecka Partia Robotnicza, luźno powiązaną z Towarzystwem Thule, i właśnie dzięki tym związkom między nim a Hitlerem wytworzyła się szczególna więź. 12 września 1919 roku, tydzień przed napisaniem listu, w którym uzasadniał swój antysemityzm, Hitler wziął udział w zebraniu tej partii zorganizowanym w piwiarni w Monachium.

Wiele antysemickich organizacji, wspólna narracja

Niemiecka Partia Robotnicza była jedną z wielu małych, skrajnie prawicowych grup politycznych w Bawarii. Wszystkie one prowadziły mniej więcej tę samą narrację: niemieccy żołnierze przegrali wojnę, ponieważ działający na tyłach żydowscy spekulanci zadali im "cios w plecy", a przywódcami rewolucji komunistycznej i znienawidzonej demokracji weimarskiej również byli Żydzi. Na zebraniu Hitlera wypatrzył przewodniczący partii, mechanik kolejowy Anton Drexler. Zwróciwszy uwagę na zdolności Hitlera do wyrazistych wypowiedzi, namówił go, by wstąpił do partii.

W ciągu kilku następnych miesięcy to jednak Dietrich Eckart miał największy wpływ na rozwój Hitlera. Paradoks polegał na tym, że Eckart cenił u Hitlera te same cechy, które wcześniej u niego wydawały się dość "osobliwe" jego towarzyszom broni z frontu pierwszej wojny światowej. Nietolerancja, brak ogłady, nieumiejętność nawiązania normalnej rozmowy i absolutne przekonanie o własnej racji – wszystko to w oczach Eckarta uchodziło za zalety.

Niewątpliwie uważał on, że w następstwie przegranej Niemiec jest wiele powodów do wściekłości, a Hitler był uosobieniem gniewu. Właśnie tego, w połączeniu ze skrajnymi poglądami na temat odpowiedzialności za obecną sytuację i wskazania winnych, potrzebowały zdezorientowane masy w Monachium. Od elit dawnej władzy, która w tak oczywisty sposób zawiodła naród, różnił Hitlera fakt, że służył na wojnie jako zwykły żołnierz i za waleczność został odznaczony Krzyżem Żelaznym.

"Trzeba napędzić strachu motłochowi – mówił Eckart. – Nie mogę postawić przed nimi żadnego z oficerów: ludzie stracili do nich szacunek. Najlepiej nadawałby się wygadany robotnik […]. Nie musi być inteligentny; polityka to najgłupsza rzecz na świecie". Wszystko to skłoniło Eckarta do wygłoszenia proroctwa o Hitlerze: "Oto przyszły człowiek Niemiec, kiedyś świat będzie o nim mówił".

Jeśli chodzi o Hitlera, żadna osoba nie stała mu się nigdy tak bliska jak Eckart. Czcił go niemal jak bohatera. Mówił, że gdy poznał Eckarta: "pod względem intelektualnym byłem jeszcze niemowlęciem. Pocieszała mnie jednak myśl, że nawet u niego nic nie zakiełkowało samo z siebie – cała jego praca była wynikiem cierpliwego i inteligentnego wysiłku". Hitler stwierdził, że Eckart "jaśniał w naszych oczach jak Gwiazda Polarna".

Ta przedziwna para – łysiejący, przedwcześnie postarzały alkoholik i towarzysko nieporadny były żołnierz – przeżyła razem wiele przygód, zanim Eckart zmarł w grudniu 1923 roku. Niektóre ich rzekome eskapady zyskały status legendy. Na przykład według późniejszych relacji w marcu 1920 roku polecieli małym samolotem do Berlina, by nawiązać kontakt z prawicowymi rewolucjonistami, którzy właśnie obalili rząd w tak zwanym puczu Kappa.

Po podróży, podczas której zmagali się z żywiołami, a Hitler wymiotował przez burtę samolotu, wylądowali w Berlinie. Eckart udawał biznesmena, Hitler jego asystenta. Aby maskarada wyglądała bardziej przekonująco, Hitler przyprawił sobie brodę. Udali się do hotelu Adlon, gdzie mieściła się kwatera Wolfganga Kappa, przywódcy kilkudniowego puczu, by dowiedzieć się od jego sekretarza prasowego, że Kappa nie ma.

Eckart spojrzał na niego, po czym powiedział do Hitlera, że muszą natychmiast opuścić miasto – ponieważ sekretarz prasowy wyraźnie wygląda na Żyda. Hitler przyznał później, że zorientował się, iż pucz Kappa jest skazany na porażkę, ponieważ "szef prasowy rządu Kappa […] jest Żydem".

(...) W ciągu następnych kilku miesięcy i lat Hitler głosił swoje antysemickie przekonania na niezliczonych wiecach i zebraniach Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej. Mówił, że "rozwiązanie kwestii żydowskiej to naczelna sprawa dla narodowych socjalistów" oraz że naziści mogą ją "rozwiązać" tylko przy użyciu "metody siłowej".

Twierdził również, że "Żyd niszczy i musi niszczyć, bo nie ma pojęcia o żadnej działalności, która buduje życie społeczne" oraz że "ocalenie jest niemożliwe, dopóki siewca niezgody, Żyd, nie zostanie unieszkodliwiony". Hitler atakował Żydów nawet za to, że sprowadzili do Niemiec demokrację – "Demokracja z gruntu nie jest niemiecka: jest żydowska" – i powtarzał wymysł tradycyjnego antysemityzmu, że "Żydzi to lud złodziei. [Żyd] nigdy nie zbudował żadnej cywilizacji, chociaż setki ich zniszczył. Nie posiada niczego, o czym mógłby powiedzieć, że stworzył to sam".

(...) Prócz przekonywania nazistów, że za problemy Niemiec są odpowiedzialni Żydzi, Hitler robił jednak coś więcej. Nie głosił tylko doktryny nienawiści – dawał także nadzieję. Kreślił wizję przyszłych Niemiec, w których znikną różnice klasowe, a wszyscy "aryjscy" Niemcy połączą się w narodowej wspólnocie. Emila Kleina zaintrygowała myśl, że partia nazistowska "chciała zlikwidować różnice klasowe, porządek, w którym tu miejsce mają robotnicy, tu burżuazja, a tu klasy średnie. To głęboko zakorzenione wyobrażenie dzieliło naród na dwie części, a dla mnie to była ważna rzecz, podobało mi się […] że naród musi się zjednoczyć".

Jutta Rüdiger, która później miała się stać ważną postacią w nazistowskiej organizacji Der Bund Deutscher Mädel (Związek Dziewcząt Niemieckich), także pragnęła wspólnoty zjednoczonych Niemiec: "Fakt, że na pierwszym miejscu jest rodzina, na drugim klan, potem lokalna społeczność, a dalej naród i Europa, nie był żadną mglistą koncepcją, ale ideą opartą na korzeniach rodzinnych. […] Chodziło o naprawdę bezklasowe społeczeństwo, którego nie dzielą żadne różnice, podczas gdy poprzednie ruchy młodzieżowe, co częściowo dotyczy też skautów, składały się przede wszystkim z chłopców z gimnazjów, a dzieci robotników trzymały się na uboczu. Połączyliśmy młodych robotników i młodzież szkolną w jedną całość. Nie było między nimi żadnych różnic i nikt nie pytał: czym się zajmuje twój ojciec?" (...).

Laurence Rees 'Holokaust. Nowa historia' (okładka książki)Laurence Rees 'Holokaust. Nowa historia' (okładka książki) mat.wyd.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (19)
74. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Książka "Holokaust. Nowa historia" - fragment
Zaloguj się
  • wierny_nie_poddany

    Oceniono 2 razy 2

    Hitler też zaczął od tego, że był zbawcą. I protoplastą "miesięcznic" z apelami poległych.

  • komentarzdramatyczny

    Oceniono 3 razy 1

    Zastanawia mnie jaki konkretnie jest powód tego, że ja, pisząc rzeczowo i nie zgadzając się z linią polityki GW dostaję bana a szacowna redakcja nie zwraca uwagi na porównywanie PiS do NSDAP czy Kaczora do Adolfa. Mowa nienawiści aż wylewa się z komentarzy na tym portalu.
    Jest to obrzydliwe.

  • tuathla

    Oceniono 2 razy 0

    Odpowiem na pytanie w tyule : dokladnie tak jak w polsce narodził sie pisizm. Glupi ludzie sieją ferment, a jeszcze głupsi to łapią.

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 4 razy 0

    Skąd się bierze antysemityzm?
    Jak dla mnie najpotężniejszym źródłem, najbardziej rozpowszechnionym po całym świecie są m.in. Listy Pawła i Ewangelia Jana.
    Jeśliby te paskudne teksty wyciąć z naszej kultury nie pozostanie nic poza oskarżaniem Żydów, że niektórzy z nich są co najmniej bardziej zaradni i inteligentni niż hydraulik rodzimego pochodzenia.

    Wiem, wiem. Jest jeszcze ten nieszczęsny Izrael, no i Stary Testament w którym roi się od nacjonalistycznej nienawiści, usprawiedliwionej poparciem Jehowy eksterminacji innych narodów (Amalekici).
    Ale to odrębna opowieść, choć jak dla mnie również istotna.
    Żydzi nie chcą tego przerobić.
    Przynajmniej ci religijni.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 8 razy -2

    Antysemityzm jest obecny w Niemczech odkad sie tam pojawili. U Zydow zawsze istniala pewna fascynacja okrucienstwem zdolnosciami organizacyjnymi Niemcow. Nawet gdy w sredniowieczu byli wypychani z Niemiec, uzywali niemieckiego dialektu i nigdy nie poczuli szacunku do ludnosci w miejscu schronienia, ze odesle do rynsztokowej wypowiedzi P. engeling, ktora wystarcza za dziesiec komentarzy.

    Glownym jednak problemem ktory doprowadzil do katastrofy moralnej Niemcow byla walka ze swiatowym komunizmem i moze warto sie nad tym problemem rowniez pochylic, bo mowiac o antysemityzmie jakbysmy zupelnie nie zauwazali, iz sklad osobowy KC ZSRR w porywach osiagal 80% udzial o semickich korzeniach. Rowniez komintern urosl do pteznej sily zapowiadajacej ruszenie z posad. Przeciez wystarczy wziac liste katow zaangazowanych w ludobojstwo katynskie, zeby soie nieco przerazic skala etniczna osob o zydowskich korzeniach.

    Na koniec mowiac o upadku moralnym Niemcow, przypomina mi sie pewien epizod z Instytutu antropologii im. Cesarza Wilhelma. w tym istniejacym do dzis instytucie, panowala obsesja zbierania czaszek celem badan byla chec wyhodowania nowego czlowieka. Pewnego razu tamtejszy profesor wyslal osobisty list do Mengele z prosba o partie czaszek i oczu, Mengele zafrasowal sie mocno gdyz wlasnie spalono caly transport, ale natychmiast wydal polecenie by przygotowac pietnascie przesylek do Berlina, polecenie wykonano z iscie niemiecka precyzja zabito pietnascie ponadplanowych osob.i przygotowano wysylke do Berlina. Zachowal sie list z serdecznym podziekowaniem instytutu i osobistym. Przy okazji rodzi sie do dzis pytanie dlaczego tak wielu naukowcow lekarzy prawnikow tak ochoczo zaangazowalo sie w masowe ludobojstwo w Europie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX