Czystka w instytucie, który zajmował się dialogiem z Rosją? "Bezcenne prace badawcze"

Mowa o byłym Instytucie Europy Środkowo - Wschodniej w Lublinie, na którego miejsce powołano Instytut Europy Środkowej. To była jedyna taka instytucja w Polsce, działająca przez lata na rzecz polsko - rosyjskiego dialogu.

W instytucie trwa właśnie reorganizacja. Naukowcy, którzy prowadzili tu badania, prawdopodobnie będą musieli odejść. Karty zostaną rozdane do 20 lutego.

Za utworzeniem Instytutu Europy Środkowo - Wschodniej stał przed laty prof. Jerzy Kłoczowski, który od 1991 roku był prezesem Towarzystwa Instytutu Europy Środkowowschodniej, a od 2002 do 2013 roku – dyrektorem instytutu.  W skład Towarzystwa, które wspierało Instytut, wchodzili m.in. prof. Maria Janion, prof. Henryk Samsonowicz, prof. Norman Davies, Władysław Bartoszewski czy Zbigniew Brzeziński.

Pod koniec 2018 roku przegłosowano ustawę likwidującą lubelski instytut. Powstał nowy - Instytut Europy Środkowej,  który jednak nie będzie się już zajmował relacjami z Rosją. – Cel był jeden: pozbycie się doskonałej kadry naukowej i przejęcie tej jednostki dla siebie – mówi nam anonimowo jeden z historyków. – Zrobiono to w białych rękawiczkach, przedstawiając jako zmianę na lepsze, tymczasem to naprawdę niczemu nie służy. Pracownicy instytutu od lat mieli sieć kontaktów z Rosjanami. Kto się teraz tym zajmie? – pyta nasz rozmówca.

Przeciwko likwidacji protestowali naukowcy

Pod petycją przeciwko likwidacji instytutu podpisali się m.in. profesorowie Timothy Snyder, Norman Davies, Andrzej Paczkowski i Andrzej Friszke.

„Cieszący się międzynarodową renomą lubelski Instytut, od wielu lat prowadzi bezcenne prace badawcze i edukacyjne, przyczyniając się do zbliżenia Polski i jej wschodnich sąsiadów, a zarazem krzewiąc ideę europejską w Białorusi, Ukrainie i Rosji” – napisali sygnatariusze listu, tyle, że ich słów nie wzięto pod uwagę.

Instytut formalnie został zlikwidowany, a nowa instytucja tworzy nowe kadry. – Do 20 lutego mamy się dowiedzieć, czy dostaniemy nowe warunki pracy czy też nie – mówi prof. Rafał Wnuk, historyk.

Czym zajmował się dotychczasowy Instytut?

- To było wielkie dziedzictwo pracy wykonanej przez prof. Kłoczowskiego na rzecz przyciągania do Europy byłych państw składowych Związku Radzieckiego, jak Ukraina czy Białoruś – mówi prof. Mirosław Filipowicz, od 6 lat dyrektor Instytutu Europy Środkowo – Wschodniej. Jak dodaje, Instytut włączył się też w dialog na linii polsko – rosyjskiej. – Efektem tego było m.in. przygotowanie cyklu pomocy naukowych dla nauczycieli historii w Polsce i w Rosji – tłumaczy. Chodzi o książki, nad którymi pracowano przez kilka lat, a w których są podane m.in. źródła historyczne czy gotowe scenariusze lekcji. Wszystko w ramach poszanowania pamięci historycznej obu narodów.

– Zawsze mówiłem i mówię, że najważniejsza jest empatia. Również tutaj. Chodziło o to, by uczulić Polaków na pewne obszary przewrażliwień rosyjskich. I odwrotnie – tłumaczy prof. Filipowicz. Przyznaje, że były kłótnie i spory. – Ale wspólna formuła została uzgodniona i nie mam wrażenia, że poszliśmy na jakikolwiek nieelegancki czy nieprzyzwoity kompromis. Chodzi o to, by rozumieć drugą stronę. I nie znaczy to, że rezygnujemy z własnej wersji historii. Nie, my po prostu otwieramy oczy na innych. Wtedy jesteśmy mądrzejsi – dodaje nasz rozmówca.

Zwraca również uwagę na nawiązywaną przez lata bogatą siatkę kontaktów w Rosji. Z tych kontaktów można było korzystać np. przy wyjazdach akademickich czy współpracy organizacji pozarządowych. - Tego w Polsce, poza nami, dla obszaru szeroko pojętej historii, nikt nie robił – dodaje Filipowicz. Przyznaje, że przez lata Instytut borykał się z różnymi problemami, w tym finansowymi. – Ale nie było decyzji o egzekucji. I to była ta różnica.

"Jeśli dostanę propozycję, bardzo dokładnie ją przeanalizuję"

Zgodnie z decyzją ustawodawcy, pracownicy będą pracować w nowym instytucie pod warunkiem, że dostaną nowe warunki pracy. Jeśli nie otrzymają ich do 20 lutego, od 20 marca nie będą już pracownikami instytutu w nowym wydaniu.

- Jeśli nie dostanę propozycji współpracy, to uznam, że tak miało być. W życiu miałem już parę przypadków, że starano się mnie z jakiejś instytucji wyprosić. A jeśli dostanę propozycję, to bardzo dokładnie ją przeanalizuję. Bo to, co w życiu naukowca jest ważne, to poczucie autonomii, wolności, przekonanie, że się robi coś sensownego – mówi prof. Rafał Wnuk.

Nowy instytut, po likwidacji starego, ma się zajmować kompletnie inną tematyką niż jego poprzednik. – Jestem człowiekiem przekonanym do idei Giedroycia, którą realizował Instytut, do koncepcji Litwa – Ukraina - Białoruś i do rozmowy partnerskiej z Rosją. Natomiast koncepcja Trójmorza (ma się nią teraz zajmować Instytut – przyp. red.) w mojej ocenie dzisiaj jest niezwykle trudna do wykonania, powiem nawet, że niemożliwa. I jeśli się okaże, że Instytut miałby nie być miejscem, gdzie się krytycznie dyskutuje, ale miejscem, gdzie się robi propagandę, to nie widzę w nim dla siebie miejsca – tłumaczy Wnuk.

Nieoficjalnie wiadomo, że za likwidacją Instytutu Europy Środkowo – Wschodniej stoi prof. Waldemar Paruch, związany z Lublinem wykładowca akademicki, ekspert Prawa i Sprawiedliwości. – Instytut będzie teraz jednostką analityczno – ekspercką, a w drugiej kolejności dopiero naukową. To się zmienia, bo państwo potrzebuje jednostek analityczno – eksperckich – mówi nam Waldemar Paruch.

Pytany o „czystkę kadrową” przyznaje, że część osób prawdopodobnie nie będzie dalej z Instytutem współpracować. – Jest pewna bardzo istotna trudność: czym innym jest bycie naukowcem, a czym innym – autorem analiz i ekspertyz. To nie są te same umiejętności. Nowa pani dyrektor będzie tworzyć zespół i na pewno zaprezentuje go opinii publicznej – mówi prof. Paruch.

Waldemar Paruch przekonuje, że wysuwane przez część środowiska naukowego obawy są niezasadne. – Filozofia prowadzenia badań naukowych prof. Jerzego Kłoczowskiego jest mi bardzo bliska z tego powodu, że w latach 90-tych, gdy Instytut był tworzony, miałem przyjemność uczestniczyć w pierwszej chyba konferencji, dotyczącej mniejszości narodowej. Na pewno żadnych zmian nie będzie. Ta linia myślenia o Europie Środkowej, jaką prezentował prof. Kłoczowski, będzie na pewno utrzymana – dodaje Paruch. A historycy odpowiadają: „poczekamy – zobaczymy”, nie do końca wierząc w te zapewnienia.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (6)
Czystka w instytucie, który zajmował się dialogiem z Rosją? "Bezcenne prace badawcze"
Zaloguj się
  • endrju1521

    Oceniono 7 razy 1

    Paruch, i wszystko jasne...

    Granica niemiecko - rosyjska na Wiśle, coraz bliżej !

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 2 razy 0

    Swoją drogą to dosyć komiczne, że w państwie, gdzie politycy od lat głoszą, że Polska jest pomostem między zachodem i wschodem potrzebny jest instytut naukowy do dogadywania się z sąsiadem.
    Ja tam jakoś potrafię zrozumieć Rosjanina gdy do mnie mówi i to bez tłumacza. Gdy postaram się choć trochę popatrzeć z jego perspektywy, dialog staje się łatwiejszy.
    Z Niemcem gorzej ale wystarczy tłumacz google i też po sprawie.
    Tymczasem niechybnie polscy politycy będą za chwilę potrzebować instytutu do spraw dialogu z każdym państwem które nie leży w "centrum Europy".
    A z kim w Europie polscy politycy dogadują się dosyć dobrze?
    Z Litwinami? Z Ukraińcami? Z Czechami? Ze Słowakami? Z Niemcami? Z Francuzami? Z Austriakami?
    Chyba tylko z Watykanem.
    I to na kolanach!

  • 2bxornot2b

    Oceniono 8 razy -4

    Wyrzucanie pieniezy w bloto, podobnie jak utrzymywanie telewizji Bielsat, jesli nawet intencje byly szczytne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX