Cudzoziemcy coraz dłużej czekają na pozwolenia pobytu i pracy. Sprawę bada NIK

Najwyższa Izba Kontroli bada, czy wojewodowie i ich urzędnicy są przygotowani do sprawnej obsługi cudzoziemców. Jest na to wiele skarg - cudzoziemcy zgłaszają, że bardzo długo muszą czekać na zezwolenie na pobyt i na pracę.

NIK analizuje, jak przygotowanie administracji publicznej do obsługi cudzoziemców. - Sprawdzamy, czy administracja publiczna przygotowana jest pod względem proceduralnym i technicznym, a także czy prawidłowo realizuje zadania w tym zakresie. Kontrolą objęliśmy osiem urzędów wojewódzkich i osiem urzędów pracy, a także MSWiA, MPRiPS oraz Urząd ds. Cudzoziemców - przekazał nam Wydział Prasowy Najwyższej Izby Kontroli.

To nie jedyny badany wątek. NIK chce też wiedzieć, ile kosztuje Skarb Państwa bezczynność czy przewlekłość działań wojewodów. Chodzi o przewlekłe prowadzenie spraw, które dotyczą wniosków cudzoziemców o legalizację pobytu i pracę.  - W związku z tym wystąpiono do wszystkich prezesów Wojewódzkich Sądów Administracyjnych w Polsce o udzielenie informacji w tym zakresie - czytamy w mailu, który dostaliśmy z NIK.

Kristina jest w Polsce od sześciu lat. Mieszka w Lublinie, tu pracuje. Jak mówi, nigdy nie musiała tak długo czekać na wydanie dokumentów, jak teraz. - Czekałam ponad siedem miesięcy. Nie mogłam wyjechać, a miałam trudną sytuację w domu, bo chora była moja mama. Nie mogłam do niej pojechać, bo gdybym wyjechała, to miałabym problemy - mówi nasza rozmówczyni. Podkreśla, że podobne problemy mają jej ukraińscy znajomi. - Gdy zapytałam w urzędzie, dlaczego tak długo się czeka, to pani mi powiedziała, że jest coraz więcej obcokrajowców, którzy składają coraz więcej wniosków - tłumaczy Kristina.

Najwięcej skarg do sądów administracyjnych na działanie wojewody jest we Wrocławiu, ale pojawiają się już również w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Katowicach, Poznaniu, Olsztynie i Lublinie. Obcokrajowców niejednokrotnie reprezentują profesjonalni pełnomocnicy.

Skarżący, najczęściej Ukraińcy, piszą we wnioskach, że ich sprawy w urzędach wojewódzkich trwają stanowczo za długo: zamiast jednego, maksymalnie dwóch miesięcy od dnia złożenia wniosku - nawet rok czy dłużej. Kodeks dopuszcza wydłużenie terminu ponad dwa miesiące, ale w uzasadnionych przypadkach.

 - Wojewoda może przedłużyć termin rozpoznania sprawy, ale musi poinformować stronę o tym, że ten termin przedłuża i wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje - tłumaczy sędzia Grzegorz Wałejko, rzecznik Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie.

Sąd, rozpatrując skargę na opieszałość czy bezczynność, może przyznać cudzoziemcowi odszkodowanie; może też nałożyć na wojewodę grzywnę. Jak mówi sędzia Wałejko, grzywna może wynieść maksymalnie około 37 tysięcy złotych, a świadczenie na rzecz strony - połowę tej kwoty. Sąd przyznaje te świadczenia na wniosek skarżącego, ale czasami także z urzędu.

Ile traci Skarb Państwa?

NIK bada też, jakie wydatki ponosi w związku z tym Skarb Państwa. A kwoty zasądzanych odszkodowań czy nakładanych na wojewodów grzywien nie są małe, bo to z reguły po kilka tysięcy złotych. Np. WSA we Wrocławiu wydał już ponad 100 wyroków po skargach cudzoziemców na opieszałość wojewody dolnośląskiego przy wydawaniu zezwoleń na pobyt czasowy. W ponad 40 przypadkach sąd nakazał wypłatę odszkodowań.

Podobnie jest w innych sądach w Polsce, choć nie ma tam jeszcze tak dużej liczby spraw. Do sądu w Gdańsku wpłynęło 10 skarg na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowań przez wojewodę pomorskiego. - W trzech sprawach zapadły wyroki. W dwóch z nich sąd przyznał od wojewody na rzecz skarżących sumy pieniężne w łącznej kwocie 8 tysięcy złotych - przekazała nam Ilona Panic z Wydziału Informacji Sądowej.

W jednej ze spraw, w uzasadnieniu sąd napisał m.in.: " W ocenie Sądu postępowanie organu narusza wszelkie normy regulujące czas trwania postępowania administracyjnego. Przekraczanie terminów jest oczywiste i niedopuszczalne, zaś tak znaczna zwłoka w rozpoznaniu sprawy nie znajduje żadnego uzasadnienia w okolicznościach sprawy".

W innej ze spraw postępowanie w sprawie cudzoziemca było prowadzone aż przez 522 dni. "Prowadzenie sprawy przez 522 dni, tj. okres dłuższy niż skarżący może pracować w ramach oświadczenia o powierzeniu pracy, świadczy o rażącym charakterze. Skarżący nie wie również, jakie czynności zostały podjęte oraz kiedy, bowiem nie otrzymał w tym zakresie informacji, a kontakt telefoniczny z urzędem jest praktycznie niemożliwy" - uzasadniał sąd.

Z kolei Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie dostał 11 skarg na przewlekłość lub bezczynność wojewody. Zadośćuczynienie dla cudzoziemców przyznał w czterech z nich: w trzech przypadkach było to 2136 zł, w jednym - 1000 zł.

Raport z kontroli Najwyższej Izby Kontroli "Przygotowanie administracji publicznej do obsługi cudzoziemców" zostanie opublikowany najprawdopodobniej pod koniec II kwartału 2019 roku. - W związku z tym, że procedura kontrolna trwa, nie możemy udzielić więcej informacji - przekazał nam Wydział Prasowy NIK.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (3)
Cudzoziemcy coraz dłużej czekają na pozwolenia pobytu i pracy. Sprawę bada NIK
Zaloguj się
  • duwstinks

    0

    Niemiecki znajomy chciał zarejestrować się we Wrocławiu, aby otworzyć tam firmę.
    Aroganccy urzędnicy (Dolnośląski Urząd Wojewódzki we Wrocławiu) traktowali nas jak śmiecie i po 4 miesiącach brak odpowiedzi on zrezygnował. Teraz nadal płaci podatki i zatrudnia ludzi w Niemczech, a nie w Polsce.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 2 razy 0

    To jedyne co moze Polska zrozbic zeby zahamowac nikontrolowany naplyw obcej ludnosci. Polacy sa juz zaniepokojeni skala naplywu, to moze miec znaczenie podczas tegorocznych wyborow.

  • marudna.maruda

    Oceniono 2 razy 0

    To tak a'propos przemówienia premiera i tekstu o naszym humanitaryzmie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX