Branża internetowa ostrzega przed nową dyrektywą UE. Ekspert: "Algorytmy nie rozpoznają parodii, cytatu"

Głosowanie w sprawie dyrektywy o prawie autorskim na rynku cyfrowym ma się odbyć w przyszłym tygodniu w Parlamencie Europejskim. Pojawiły się pogłoski, że duże serwisy w ramach protestu szykują specjalną akcję i mogą się zamykać.

Darmowa część serwisu wideo CDA.pl została na dzień wyłączona.  Na stronie głównej wyświetlono komunikat: “Artykuł 11 i 13 Dyrektywy oznacza cenzurę Internetu i ograniczenie naszej wolności słowa. Mamy ostatnią szansę, by to zatrzymać! 26 marca posłowie Parlamentu Europejskiego będą głosować nad nowymi przepisami prawa autorskiego. Sprawdź, jak zmieni się dla Ciebie”.

Dyrektywa ma pomóc chronić prawa twórców - żeby ich dzieła nie były publikowane bez ich zgody, ale jej krytycy obawiają się prewencyjnego filtrowania treści.  Serwis YouTube od jakiegoś czasu wyświetla ostrzeżenia na temat dyrektywy.

Jak mówił w TOK FM dr Alek Tarkowski z Centrum Cyfrowego, to w dużej mierze właśnie serwisu YouTube dotyczy cała dyskusja. - Nowe prawo równie dobrze można nazwać “Lex YouTube”. Bo najczęściej tam pojawiają się filmy, teledyski itd - tłumaczył.

Podkreślił, że tematem dyskusji są internetowi giganci, ale nie serwisy pirackie.

- Nielegalne treści są z YouTube szybko usuwane, więc jest to dyskusja o uszczelnieniu systemu. Mówienie o tej sprawie jako o walce z piractwem mąci w głowach - zauważył.

- Chodzi o poradzenie sobie z nowymi modelami biznesowymi, nowymi graczami, którzy działając w atmosferze swobody biznesowej urośli w potęgę - wyjaśniał.

Zwolennicy nowego prawa powtarzają, że będzie ono korzystne dla twórców, którzy zaczną otrzymywać zapłatę za publikowanie ich twórczości.

- To nie jest tak, że nowe prawo sprawi, że twórcy zaczną otrzymywać wynagrodzenia, bo oni już otrzymują wynagrodzenia od tych serwisów. Chociaż warto sobie zdać pytanie, czy wystarczające i na jakich zasadach - komentował dr Tarkowski.

Chodzi o swobodę wypowiedzi



Ekspert zauważył, że nowe prawo niesie ze sobą zagrożenia.

- Chodzi o skutki dla naszej swobody wypowiedzi. To, że system jest szczelniejszy, nie jest niczym złym. Tylko, że w momencie, w którym odpowiedzialność przerzuci się na pośredników (czyli serwisy, na których użytkownicy publikują treści - red.), oni zaczną bardzo się starać, żeby zablokować naruszenia - mówił.

Dr Tarkowski zwrócił uwagę, że w wielu przypadkach przepisy są niejednoznaczne i nie precyzują, czy np. wideo, na którym dzieci tańczą do przeboju z popularnego filmu animowanego, narusza prawa autorskie.

- Naszym zdaniem algorytmy nie wyłapią takich detali, jak prawo remiksu, prawo parodii, prawo cytatu, a firmy nie będą mogły pozwolić sobie na błąd - tłumaczył dr Tarkowski.

Projekt dyrektywa ws. praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym jesienią 2016 r. przedstawiła Komisja Europejska.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Skomentuj:
Branża internetowa ostrzega przed nową dyrektywą UE. Ekspert: "Algorytmy nie rozpoznają parodii, cytatu"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX