"Teraz są tendencje do humanizacji zwierząt futerkowych, bo ładnie wyglądają". Kandydaci o zamykaniu ferm zwierząt futerkowych

- Teraz są tendencje do humanizacji zwierząt futerkowych, bo ładnie wyglądają. Ale świnki też przecież ładnie wyglądają i gdybyśmy chcieli być konsekwentni, to powinniśmy zakazać hodowli wszelkich zwierząt - powiedział w debacie Usłysz Swojego Posła Robert Mordak, kandydat Koalicji Polskiej.

Podczas wtorkowej debaty Usłysz Swojego Posła w Legionowie kandydaci ubiegający się o mandat posła dyskutowali m.in. o tym, czy należy zamknąć fermy zwierząt futerkowych.

Według Roberta Mordaka - przedstawiciela Kukiz'15 i lidera Koalicji Polskiej w tym okręgu - problem jest "bardzo drażliwy". - Bo czym się różni hodowla zwierząt na mięso od hodowli zwierząt na futra? My żyjemy w świecie, który jest tak ułożony. Teraz są tendencje do humanizacji zwierząt futerkowych, bo ładnie wyglądają. Ale świnki też przecież ładnie wyglądają i gdybyśmy chcieli być konsekwentni, to powinniśmy zakazać hodowli wszelkich zwierząt - oznajmił Mordak.

Jego zdaniem, "powinno się w sposób rozsądny korzystać z dóbr świata, w którym żyjemy" i na przykład nie marnować żywności (jeśli już zdecydowano się zabić jakiś zwierzę).

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości Piotr Uściński ("szóstka" na liście) przyznał, że w partii, którą reprezentuje, są w tej sprawie rozbieżne poglądy. - Są takie, aby zakazać hodowli i wręcz odwrotne, ponieważ jest to ważna gałąź gospodarki - doprecyzował. - W moim przekonaniu powinniśmy starać się zapewnić dobrostan tych zwierząt, żeby im się krzywda nie działa - tak, jak przy hodowli zwierząt na mięso. Natomiast nie byłbym zwolennikiem tego, aby zupełnie zakazywać hodowli, jedynie ją reformować - powiedział przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości.

Jan Grabiec - "jedynka" na liście Koalicji Obywatelskiej - poinformował, że jego ugrupowanie jest za zakazem hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. - Mamy to w swoim programie. Chcemy wprowadzić ten zakaz przygotowując jednocześnie program przekwalifikowania się dla pracowników tych ferm - dodał polityk Koalicji Obywatelskiej.

Z kolei Julia Zimmermann - "dwójka na liście Lewicy" - podała, że jej ugrupowanie zamierza zlikwidować fermy futrzarskie do 2023 roku. - To jest biznes, z którego utrzymują się przedsiębiorcy i ledwie garstka pracowników - stwierdziła kandydatka. Podkreśliła, że zwierzaki w fermach futrzarskich są przetrzymywane "w koszmarnych warunkach".

- Przez zmiany prawne wprowadzone przez PiS, można będzie budować takie fermy blisko siedzib ludzkich, a to niesamowity smród nie pozwalający wychodzić na własne podwórko czy balkon. Fermy powodują olbrzymie inwazje much, ściągane przez odchody, które tam są niesprzątane. A przy hodowli na mięso, ze względów sanitarnych, przestrzega się pewnych elementarnych zasad - powiedziała polityczka Lewicy.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Czy fermy futrzarskie zostaną zamknięte?
Zaloguj się
  • myslacyszaryczlowiek1

    Oceniono 2 razy 2

    Lewacka hołota wychowana w miastach na bajeczkach Disneya nie ma pojęcia o zwierzętach. Ich pojęcie o zwierzętach bierze się ze styczności z ludzkimi pasożytami, bo inaczej tego nie można nazwać. Takie kotki i pieski doskonale opanowały żerowanie na ludzkiej psychice, naśladując mimikę i gesty ludzkie, do tego stopnia, że niektórzy bardziej cenią dobrostan pieska, niż ludzkiej istoty. A zwierzę to jest zwierzę, to jest istota niższego rzędu, antropoizacja i przypisywanie im ludzkich cech i praw to jest oszukiwanie samego siebie. Nawet najmądrzejszy piesek, czy kotek nie pojmie muzyki, literatury, książek, kultury, książek itd.
    Wszak pies obserwujący człowieka, który gromadzi stosy banknotów, cyzeluje dalej komfortowe już dawno wnętrze swego mieszkania, zabiega o bardziej luksusowy samochód lub odejmuje sobie od ust, by kupić telewizor - nigdy nie uzna jego wyższości, patrząc na tamte przejawy niedorzecznego jak mu się zdaje - działania; natomiast roztkliwi się w najwyższym stopniu i dostrzeże Boga w osobie człowieka, kiedy tylko tamten, jakimś cudem - w mieście, zdawałoby się, że na pustyni bezmięsnej - wytrzaśnie i przyniesie mu kawał kiełbasy.
    Albo taka kura. . Kura z pańskiego przykładu w bezpośrednim akcie postrzegania nie jest w stanie dostrzec istoty ludzkiej. Widzi najczęściej ruchomą bryłę. W najlepszym wypadku dostrzega w niej drugie zwierzę. Dodajmy - nie bez wyrozumiałości - iż zwierzę to jest dla niej raczej "cielęciną" niż pogromcą. Już choćby wspomniany raz pies stoi w mniemaniu kury znacznie wyżej w hierarchii istot żywych, a to ze względu na swe kły i pazury, jeżeli już pominąć piekielny głos, od którego stają dęba wszystkie pióra. Nie czarujmy się podszeptami naszej pychy: człowiek dla kury - to wyłącznie zjawisko przyrody. Jedno spośród wielu innych; niekiedy groźne, lecz na ogół bardzo sympatyczne. Zjawisko to - jako część świata kury integralnie związana z innymi częściami - pojawia się dwa razy dziennie na placu między oborą a stodołą i wtedy na ziemię spada smaczne ziarno. O innej porze dnia zamiast ziarna pojawia się zjawisko mnie przyjemne: ręka z kijem. I wtedy od razu wiadomo, że trzeba biec szybko do kurnika, bo to się powtarzało wiele razy. Kura-naukowiec też mogłaby mieć własną teorię na temat obiektywnej rzeczywistości. Uznałaby zapewne, że są kury głupie, które nie znają praw przyrody, i te dostają kijem po głowie i chodzą z pustymi żołądkami, oraz istnieją kury rozumne - wykształcone, które dzięki nabytej wiedzy o świecie orientują się doskonale, że dane przyczyny prowadzą do określonych skutków, co im pozwala sprostać nieuniknionym wymaganiom natury. Wniosek: trzeba znać dobrze zjawiska przyrody, aby nad nimi panować. Kura taka uznałaby zapewne siebie za pana w całym świecie, w którym człowiek znaczyłby dla niej mniej więcej tyle, co raz przeciwne chęciom, innym razem im pomyślne... wielkie prawo powszechnego ciążenia. I nic nie zmąciłoby jej głębokiego przekonania, że stoi na szczycie drabiny organizmów żywych równolegle z innymi zwierzętami.
    Smerg

  • wiejski.empedokles

    Oceniono 2 razy -2

    Jakie "tendencje do humanizacji"? Likwidacja KOMPLETNIE zbędnego cierpienia, które daje gigantyczny szmal jedynie właścicielom ferm (grupie, którą najwyraźniej stać na niezły lobbing, skoro nawet Kaczyński się złamał), zapewnia zaskakująco mało miejsc pracy (swoją drogą, trzeba być niezłym zwyrolem, żeby dzisiaj wybrać taką pracę- alternatywa jest zawsze), jest gałęzią wsteczną, zbyteczną gospodarczo i społecznie. To wszystko lewacka fanaberia?

    Nikt nie chce zakazywać hodowli kretynie niedomyty. Niech kto chce, MOŻE i POTRAFI posiada 1000 sztuk o ile zapewni im DOBROSTAN. Czy hodowcy chomików i koszatniczek w blokach obdzierają je ze skóry? Czy ktoś trzyma swojego szczura domowego razem z 20 innymi w klatce wielkości pudełka po butach? A może na psich hodowlach można dostrzec u zwierząt taką ilość pasożytów, kalectwa i wszelkiego nieszczęścia?

    Nie ma ANI JEDNEGO dowodu w postaci nagrania, zeznań świadków czy sesji foto, które pokazuje fermy zwierząt futerkowych w Polsce jako czyste, zadbane i spełniające wymogi cywilizowanego społeczeństwa miejsca, które istnieją dla naszej zbytecznej przyjemności noszenia niemodnego futerka, albo etolki. Jest natomiast mnogość świadczących przeciwnie.

    Albo jesteś ostatnim idiotą, albo ktoś ci płaci. Tertium non datur.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX