Tak powstawał scenariusz do kultowego "Misia". Tym: Umówiliśmy się z Bareją, że piszemy tak, jakby cenzury nie było

Każdy ma poczucie humoru, choć większość ludzi go nie używa, więc takim moim życiowym przesłaniem jest po prostu każdego, kogo spotkam namówić, by uruchomił poczucie humoru i z niego korzystał - mówił satyryk i aktor Stanisław Tym, który gościł w TOK FM z okazji 38. rocznicy premiery filmu "Miś".

W maju mija 38 lat - od kiedy kultowa komedia "Miś" w reżyserii Stanisława Barei - pojawiła się na ekranie. Film opowiada o losach Ryszarda Ochuckiego, prezesa klubu sportowego "Tęcza" (w tej roli Stanisław Tym), który rywalizuje z byłą żoną o majątek zdeponowany w jednym z banków w Londynie. Komedia w satyrycznym tonie pokazuje rzeczywistość PRL za rządów Edwarda Gierka i bawi do dziś - nie tylko tych, którzy te czasy pamiętają.

Jak wspominała w TOK FM Barbara Janicka, dziennikarka i krytyczka filmowa, uroczysta premiera "Misia" odbyła się w 1981 roku, 4 maja. Data nie była przypadkowa. - Chodziło o to, aby w obchody 1 maja, czyli święto robotnicze, wprowadzić także rodzaj rozrywki dla szanownych współobywateli - mówiła.

Film nie tylko dla klasy robotniczej

- Zrobiliście film, by rozweselić klasę robotniczą? - pytał prowadzący audycję Maciej Zakrocki. Stanisław Tym, współautor scenariusza "Misia" i odtwórca głównej roli, podkreślił jednak, że komedia nie była skierowana tylko do klasy robotniczej, ale do każdego, kto miał poczucie humoru.

- Mi się wydaje, że każdy je ma, choć większość ludzi go nie używa. Więc takim moim życiowym przesłaniem jest po prostu każdego, kogo spotkam namówić, by uruchomił poczucie humoru i z niego korzystał. To jest bardzo cenne - podkreślił Stanisław Tym.

Wspominał dalej, że swoją przygodę z teatrem i satyrą zaczynał już w latach 50., m.in. w Studenckim Teatrze Satyryków, szkole teatralnej czy pod okiem satyryka Jerzego Dobrowolskiego, z którym się przyjaźnił. - Szukał pan sposobów, jak się śmiać, żeby władza na to pozwoliła? - dopytywał redaktor Zakrocki. - Szukać sposobów to za dużo powiedziane, ale jest jakiś rodzaj diabła w każdym, który mu każe się trochę sprzeciwiać temu, co mu każą - przyznał satyryk.

"Piszmy film, jakby w ogóle nie było cenzury"

Wracając jednak do powstawania filmu "Miś", Tym przypomniał, że prace nad scenariuszem trwały mniej więcej od marca do sierpnia 1979 roku. Dopytywany przez prowadzącego, czy nie obawiał się, że wszystko pójdzie na marne, bo film zwyczajnie nie zostanie przepuszczony przez cenzurę, satyryk przyznał: "Myśmy się ze Staszkiem [Bareją - red.] umówili tak: piszmy film, jakby w ogóle nie było cenzury".

"Wiemy, że nie będziemy atakowali przyjaźni ze Związkiem Radzieckim ani linii partii, bo to jest bez sensu. Wiemy, gdzie jesteśmy. Ale poza tym w ogóle nie przejmujmy się tym wszystkim, czym powinniśmy się przejmować" - wspominał słowa Barei Stanisław Tym.

Podkreślił też, że u schyłku lat '70 odczuwało się już zbliżające zmiany systemowe. Bareja, jak opowiadał Tym, przewidywał, że wiosną 1980 roku wszyscy będą się "tłukli o stołki" i nikt nie będzie się przejmował "jakąś tam komedią o prezesie, który nie ma paszportu i musi lecieć do Londynu". - Staszek mówił: "Robimy tak i piszemy tak, że cenzury w Polsce nie ma". Ja powiedział: "oczywiście, bomba" i tak się to wszystko zaczęło - wspominał dalej aktor.

Losy "Misia" na samym początku nie były jednak tak proste. W okresie przedpremierowym film, jak wspominał Tym, został od razu skierowany do zmian. - Było chyba 16 czy 17 zaleceń ministerstwa i biura KC, że tego i tamtego nie wolno. Właściwie trzeba by było wyciąć z 30-parę minut filmu, żeby on poszedł na ekrany - mówił Tym. - Ale już na kolaudacji filmu zmienił się klimat i było tylko 7 małych poprawek - uzupełniła Barbara Janicka.

"Oczko mu się odkleiło, temu misiu"

Film "Miś" to kopalnia zabawnych tekstów, którymi posługuje się zarówno starsze, jak i młodsze pokolenie. Sam Stanisław Tym przyznał, że był świadkiem sytuacji, w której na ulicy pękła komuś opona. - Był huk ogromny. Spojrzał się facet  jeden na drugiego i mówi mu: oczko mu się odkleiło, temu misiu - śmiał się aktor.

Prowadzący audycję Maciej Zakrocki również przyznał, że zdarza mu mówić tekstami z "Misia". -  Zakładając krawat mówię do żony, że "klient w krawacie jest mniej awanturujący się" - powiedział.

Stanisław Tym, pytany o to, kto te zabawne teksty tworzył (on czy Bareja) przyznał, że zasada była taka, iż Bareja wymyślał fabułę, sceny i ogólną koncepcje tego, co po sobie będzie następować, co się wydarzy, co kto powie, itp. Natomiast teksty rymowane wymyślał Tym. - Staszek mówił, że nie umie - dodał aktor.

Tym przyznał jednak, że razem z Bareją chwilami obawiali się, że film będzie za prosty i nie spodoba się publiczności. - Na szczęście się okazało, że jest inaczej - powiedział.

"Miś" wiecznie żywy

Obecna w studiu TOK FM Barbara Janicka przyznała, że kiedy w latach '80 pisała recenzje komedii "Miś" nie sądziła, że będzie to film, który przetrwa tyle lat. Tymczasem, jak dodała, okazuje się, że "Miś" jest wiecznie żywy. - Barei trzeba oddać honor, cześć, wszystko co tylko, że zrobił film profetyczny - podkreślił Stanisław Tym.

Na koniec goście byli pytani o ostatnią scenę "Misia" (z udziałem śpiewającej Ewy Bem), która przez lata budziła sporne dyskusje. Różniła się bowiem od reszty filmu. Była bardziej patetyczna i wzruszająca.

- To było zdumiewające, że komedia gagowa ma się skończyć czymś w rodzaju antyfony. Ta komedia nie mogła się jednak skończyć inaczej - stwierdziła Barbara Janicka.  - Wszystko dzieje się na takim nędznym skraweczku, pod gołym niebem, rodzi się dzieciątko, a kolędę śpiewa Ewa Bem takim niesentymentalnym, ale szorstkim głosem. To był taki emocjonalny przekaz - opisywała Janicka. Jak dodała, zakończenie było ważne i Bareja pokazał w nim dokładnie to, co chciał.

- Przypuszczam, że ten film wejdzie do historii polskiego kina. Jak się okazuje, na przełomie tych wszystkich rzeczy, które się działy na świecie, jest to naprawdę ważna wypowiedź w konwencji rzadko spotykanej - powiedział na koniec Stanisław Tym.

Posłuchaj całej rozmowy!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (26)
Tak powstawał scenariusz do kultowego "Misia". Tym: Umówiliśmy się z Bareją, że piszemy tak, jakby cenzury nie było
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    Oceniono 19 razy 13

    Uwielbiam MISIA. Ponadczasowy, jakby się uprzeć, to nie komedia, ale dramat społeczny, gdzie jedyną rację mają tylko ci silni, przy władzy. Coś się zmieniło od 1981 roku? Przecież nieomal codziennie ktoś z naszych znaczących mówi: "nie mamy pana płaszcza, i co nam pan zrobi?". Rzeczywistość. Fantastyczne sceny, znakomici aktorzy, codzienne sytuacje podane w sposób mega humorystyczny. Ale "łubu- dubu. niech żyje nam prezes naszego klubu" ma się dobrze, było tak i jest. I zapewne tak nadal będzie. Ale śmieję się, słuchając dialogów, Tym był mistrzem komedii. A Tradycja jako imię najlepsze dla dziewczynki to w porównaniu do dzisiejszych dziwolągów w nazywaniu dzieci wspaniały pomysł.

  • dantekomedia

    Oceniono 12 razy 0

    Najnowszy utwór Dantego - "Pisowska komedia" - również pisane jest bez cenzury. Dostępne pod adresem:

    pisowskakomedia.home.blog

    Miłej lektury, zwłaszcza w kontekście nadchodzących wyborów do Parlamentu Europejskiego i do polskiego parlamentu.

  • brutalnaprawda

    Oceniono 4 razy 4

    No to macie szerooookie pole do popisu ...trzymam kciuki !

  • justas32

    Oceniono 16 razy -10

    Wszystkie polskie komedie są żenujące i głupie. Typowy Polak nie zrozumie dlaczego ...

  • masofrev

    Oceniono 11 razy 7

    > Film opowiada o losach Ryszarda Ochuckiego, prezesa klubu sportowego "Tęcza"
    Oj, chyba będzie cenzura za tę tęczę!!!

  • nazwa.niepoprawna

    Oceniono 18 razy 14

    Wolska Rzeczpospolita Ludowa będzie miała swoje misie: przekop Mierzei Wiślanej, CPK, aeroport w Radomiu i wiele, wiele innych. A współczesny prezes też tęczowy, kryptotęczowy.

  • bmarten

    Oceniono 15 razy 11

    Mnóstwo Polaków mówi cytatami z Barei. Niektórzy wykpiwali jego filmy, ale okazało się, że są ponadczasowe! Dzisiejsza, pisuarowa rzeczywistość, to jeden gorzki film Barei. Gdyby Staszek Bareja żył, miałby dziś pełne ręce roboty. A pamiętacie jak w "Alternatywy 4" dwóch koleżków nie mogło odnaleźć na Ursynowie adresu ich kumpla Balcerka, i jeden mówi: "pewnie leży gdzieś tam bidula jak plan pięcioletni i nawet szklanki wódki nie ma mu kto podać". Wielkim wyczynem Barei było też to, że za pieniądze komuchów kręcił filmy, w których niemiłosiernie wykpiwał ich system. Jak on to robił?

  • glomar

    Oceniono 8 razy 2

    O ! I ten film jest naprawdę kultowy w przeciwieństwie do innych "kultowych' rzeczy ogłaszanych w GW.

  • pedro.666

    Oceniono 9 razy -1

    "Bareja wymyślał fabułę, sceny i ogólną koncepcje tego, co po sobie będzie następować, co się wydarzy, co kto powie, itp. Natomiast teksty rymowane wymyślał Tym."

    Hm… czyli co właściwie wymyślił scenarzysta Tym w tym scenariuszu? Utwór "Jestem wesoły Romek"? I to o Wisłostradzie? I koniec?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX