Xawery Żuławski zrobił film oparty na scenariuszu ojca. "Scenariusz woziłem w samochodzie jeszcze trzy miesiące po jego śmierci"

- Bardzo wiele osób będzie mogło się z tego filmu doktoryzować. Poloniści znajdują tam cytaty z książek, których ja nawet nie czytałem, więc nie wiem, że to cytat - mówił Xawery Żuławski, który był gościem Kultury Osobistej. Opowiadał o swoim filmie "Mowa ptaków", który nakręcił na podstawie scenariusza napisanego przez jego zmarłego ojca, Andrzeja Żuławskiego.

- Wszystko zaczęło się od choroby i śmierci, jak to bywa w kinie mojego ojca. Ojciec się poważnie rozchorował. Wyjście z tej choroby było tylko jedno - śmierć. Mieliśmy wiele tzw. ostatecznych spotkań. W czasie jednego z nich ojciec wyszedł do swojego pokoju, wrócił i dał mi scenariusz, mówiąc: zrób z tym co chcesz. Możesz przeczytać albo wyrzucić przed czytaniem. Ja nie byłem wtedy w stanie nic z tym zrobić, ten scenariusz podróżował na tylnym siedzeniu mojego samochodu przez 2-3 miesiące po śmierci ojca - opowiadał Xawery Żuławski. Jego film "Mowa ptaków" według scenariusza Andrzeja Żuławskiego będzie miał premierę w czasie festiwalu Nowe Horyzonty. 

Jak przyznał reżyser, kiedy pierwszy raz usłyszał propozycję reżyserowania tego filmu, odmówił. - A potem stwierdziłem, że najpierw muszę to przeczytać. Przeczytałem w wielkich emocjach, chyba nic nie zrozumiałem z tego tekstu. Pomyślałem, że może byłoby to fajne, żeby oddać hołd twórczości Andrzeja Żuławskiego poprzez podzielenie tekstu na cztery części, które byłby realizowane przez czterech reżyserów mojej generacji, w tym mnie - wspominał. Finalnie jednak Jan Komasa, Jacek Borcuch i Piotr Kielar wzięli udział w pracy nad scenariuszem, ale reżyseria pozostała w całości w rękach Xawerego Żuławskiego. 

Andrzej Żuławski przewidział polską rzeczywistość

Xawery Żuławski zgodził się, że w tekście jego ojca jest wiele trafnych prognoz dotyczących współczesnej polskiej rzeczywistości. - Był bardzo wrażliwym osobnikiem, z otwartym, pracującym radarem. Widział te rzeczy. Fascynowało mnie to, że jak montowaliśmy nasz film, to był strajk nauczycieli. A nasz film zaczyna się od nauczycieli. Zginął pan Adamowicz, a my mamy ten sprężynowy nóż przechodzący z ręki do ręki. Mówiłem sobie: matko, to się cały czas przecina ze sobą - wyliczał reżyser. Jak dodał, film jest dla niego papierkiem lakmusowym, który bada stan umysłu widzów - jak bardzo jesteś wolny od pojęć, od systemu, od samego siebie. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj tej rozmowy sprytnie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM