Bartosz Bielenia z Paszportem Polityki. "Staraliśmy się zrobić szczerą opowieść"

Bartosz Bielenia, odtwórca głównej roli w nominowanym do Oscara filmie "Boże Ciało" został wyróżniony za "wielkie emocje pozwalające przeżywać dramaty ludzi takich jak my, za wyrażenie tego, co dla Polaków najboleśniejsze i najważniejsze, oraz za aktorstwo na najwyższym poziomie".

Tuż po gali wręczenia Paszportów Polityki z aktorem rozmawiała dziennikarka TOK FM Marta Perchuć-Burzyńska. - Przede wszystkim jestem bardzo wdzięczny, moje serce jest ciepłe od wdzięczności za te owoce, które zbieramy po naszych zasiewach, które zaczęliśmy półtora roku temu, kiedy zaczęliśmy pracować nad filmem z Jankiem Komasą i z Piotrem Sobocińskim. Staraliśmy się zrobić jakąś naszą szczerzą opowieść i ona nagle zaczyna tak działać w różnych miejscach świata - mówił szczerze o emocjach towarzyszących mu ostatnio. 

Do nagród tygodnika "Polityka" nominowany był również Mateusz Pacewicz - autor scenariusza do "Bożego ciała".  Bartosz Bielenia zapewnił, że tak samo cieszyłby się, gdyby nagrodę otrzymał właśnie jego kolega z planu. - To była sytuacja win-win. Jesteśmy z jednej drużyny, więc obaj się cieszymy z tego - podkreślił.

Bartosz Bielenia. W jaki sposób tworzy grane przez siebie postacie?

W filmie Jana Komasy Bartosz Bielenia gra chłopaka, udającego księdza. Dziennikarka pytała, czy jemu również łatwo przychodzi wcielanie się rolę. - Zależy którą, ale raczej tak. Jak już uda nam się z reżyserem i ludźmi, którzy pracują nad filmem dojść do wspólnej wizji - kim jest ten człowiek - to on już płynie, jest, wydarza się. W tym przypadku nie było to takie trudne - opowiadał. 

Jak mówił, do roli Daniela dochodził nie tylko wspólnie z Janem Komasą, reżyserem filmu, ale również z Piotrem Sobocińskim. - Piotrek miał nie tylko ogromny wpływ na scenariusz już w tym ostatecznym etapie naszej pracy, ale też na moje kształtowanie roli codziennie będąc na planie. Jest naprawdę wybitnym twórcą, człowiekiem filmu, który kawał serca zostawił w "Bożym Ciele" - zaznaczył. Aktor podkreślił też, że nie bez znaczenia była również otwartość samego Komasy, który sprawił, że na planie wszyscy czuli się współtwórcami filmu. 

"Boże ciało" nominowane do Oscara

Marta Perchuć-Burzyńska pytała także o reakcję aktora na wiadomość o nominacji filmu "Boże Ciało" do Oscara. O wyróżnieniu dowiedział się, będąc w Stanach Zjednoczonych, z reżyserem filmu Janem Komasą oraz swoją partnerką. - Wstaliśmy sobie z rana, spotkaliśmy się w lobby hotelu i... zaskoczeni i zdziwieni bardzo się uściskaliśmy - opowiadał, wspominając, że poprzedniego wieczoru, kiedy kładli się spać, zupełnie nie spodziewali się takiego obrotu spraw. - Bo kiedy żegnaliśmy się wieczorem to raczej z takim poczuciem, że było miło, fajnie. Miło było znaleźć się na shortliście oscarowej. To była piękna przygoda, wspaniały czas tam spędzony. Ale wracamy do domu i będziemy dalej pracować. A tutaj z rana taka wiadomość, która nas absolutnie zaskoczyła i bardzo ucieszyła - przyznał. 

Choć przed aktorem jest teraz dużo pracy związanej z promocją filmu, nie ma związanych z nominacją żadnych obaw czy oczekiwań. - Dostaliśmy co, czego w życiu byśmy się nie spodziewali. Jest to ogromną radością. Jesteśmy szczęśliwi - mówił Bartosz Bielenia, laureat Paszportu Polityki.

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM. Dowiedz się, u którego reżysera Bartosz Bielenia chciałby zagrać najbardziej. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM