Kobiety, które nienawidzą kobiet, mogą zmienić pracę w koszmar. Jak zmienić rywalizację w kobiecą solidarność? [KSIĄŻKA]

"W piekle jest specjalne miejsce - powiedziała kiedyś Madeleine Albright - dla kobiet, które nie pomagają innym kobietom". Jeśli to prawda, zapewne wielu (większości) z nas przyjdzie się smażyć w ogniu piekielnym - pisze dziennikarka Jessica Bennett w swojej książce "Feminist Fight Club. Jak przetrwać w seksistowskim miejscu pracy".

Bennett przygotowała praktyczny poradnik, w którym - korzystając z doświadczenia własnego i przyjaciółek - podpowiada, jak się zachować, gdy kolega z pracy kradnie pomysły, a współpracownik przerywa kobiecie. Autorka podkreśla, że ważna jest kobieca solidarność i radzi, jak ją okazywać.

Poniżej przedrukowujemy fragment książki, która pojawi się na półkach księgarń 24 lutego.

Poznaj kobietę, która nienawidzi kobiet - znaną również jako podła żmija, wredna baba i zdzira. Sfeminizowana wersja wroga kobiet bierze udział w siostrobójstwie, zwracając broń przeciwko siostrom w boju, postrzegając inne fighterki jako przeciwniczki, a nie sojuszniczki.

sio-stro-bój-stwo / rz.

Największa zbrodnia wojenna przeciwko FFC: zwrócenie broni przeciwko siostrom w boju.

Kobieta, która nienawidzi kobiet, szybko poznaje swoje miejsce w szeregu, już we wczesnej młodości uczy się, że musi rywalizować z innymi kobietami (o uwagę… mężczyzn). Później, kiedy taka kobieta przychodzi do pracy - w której niestety nadal częściej rządzą mężczyźni - czuje, że znów musi rywalizować, by potwierdzić swoją wartość. Dźga łokciem siedzącą obok kobietę, żeby zapewnić sobie złoty bilet (albo zająć miejsce piętro wyżej).

Do pewnego stopnia łatwo to zrozumieć: skoro na szczycie jest tylko kilka miejsc i jeszcze mniej przepustek dla kobiet, to czemu masz nie postrzegać swoich sióstr jako rywalek? Nawet kobiety, które starają się pomagać innym kobietom, mogą zostać za to później ukarane, dostając gorsze oceny ewaluacyjne niż te, które tego nie robią.

Kobieta, która nienawidzi kobiet, może mieć kilka wcieleń:

CHŁOPCZYCA, która wierzy, że musi zdystansować się lub odciąć od innych kobiet, żeby osiągnąć sukces.

WYLUZOWANA LASKA, skłonna posunąć się ekstremalnie daleko, żeby dopasować się do mężczyzn, przymykając oko na ich niestosowne zachowanie lub udając, że jest przezabawne, by udowodnić, że jest na ich poziomie.

ZWYKŁA ZDZIRA, która postrzega wszystkie kobiety jako rywalki, zakładając, że każda kobieta poza nią w pomieszczeniu oznacza już o jedno miejsce mniej dla niej.

POKOLENIOWA SAPERKA lub kobieta, która wierzy, że skoro w minionych czasach sama musiała się tyle nacierpieć przez patriarchat, to ty też powinnaś. (Może też przyjmować postać młodej koleżanki, która uważa, że nie ma „nic gorszego” niż młodsza od niej kobieta na stanowisku kierowniczym).

KAMELEONKA inaczej: kobieta, która niczym zombie podąża przez świat zawodowy, obserwując, co myśli grupa, i utrwalając stereotypy wyznawane przez większość.

Łatwo jest wzgardzić tymi kobietami albo zapierać się, że wcale takie nie jesteśmy. A jednak: 95 procent pracujących kobiet czuło w pracy, że jakaś inna kobieta choć raz podstawiła im nogę, co znaczy, że większość z nas albo spotkała jedną z nich, albo sama tak się zachowywała.

METODY WALKI

Działanie upochwalające

Pamiętasz zasadę nr 3 Feminist Fight Club: zwalczamy patriarchat, nie siebie nawzajem? Członkostwo w FFC oznacza złożenie przysięgi, że będziesz pomagała innym kobietom. I nie chodzi tu o samo gadanie: przekazuj dalej ich aplikacje, zatrudniaj je, awansuj, mentoruj im. Nie zapraszaj mężczyzn do udziału w panelu dyskusyjnym, do wygłoszenia mowy otwierającej, na spotkanie, do rozmowy telefonicznej ani do niczego, co ma coś wspólnego z pracą, dopóki nie zaprosisz takiej samej liczby kobiet. Jeśli szukacie kogoś na konkretne stanowisko i wśród wymienianych osób są sami mężczyźni, zażądaj, by wskazano ci jednakową liczbę wykwalifikowanych kobiet. Jedynym sposobem, żeby naprawdę zwalczyć to, że kobiety rywalizują same ze sobą, jest danie władzy większej ich liczbie.

Sojuszniczki, nie rywalki

Tak, nawet jeśli jej nie lubisz, to okaż jej, że jesteś tam dla niej jak stanik z fiszbinami. Jeżeli znajdziesz się na jej celowniku, spróbuj od razu zażegnać konflikt. Nadepnęłaś jej na odcisk? Zaproś ją na drinka. Powiedz, że chcesz być z nią w jednej drużynie. Zapytaj, czy możesz jakoś oczyścić atmosferę między wami. Sprawić, by była twoją sojuszniczką, nie wrogiem.

Świeć jej blaskiem

Przyjaciółki Ann Friedman i Aminatou Sow, prowadzące podcast Call Your Girlfriend, nazwały "teorią blasku" koncepcję, zgodnie z którą sukcesy lub blask innej kobiety sprawia, że przy porównywaniu was sama stajesz się mądrzejsza, a nie głupsza. Więc zamiast rywalizować ze wspaniałymi kobietami lub zazdrościć im sukcesu, otaczaj się nimi - i pław się w ich blasku.

Nie drzyj kotów

A ten cały syndrom podłej żmii? Co, jeśli powiem ci, że to bzdura? W gruncie rzeczy nie chodzi o to, że kobiety są bardziej wredne w stosunku do siebie. Po prostu konflikt między kobietami jest postrzegany inaczej niż ten między mężczyznami (a nawet mężczyznami i kobietami). Kiedy kobiety się ze sobą kłócą, uznaje się, że "drą koty", że jest to coś nieodwracalnego i odtąd będą już tylko żywić do siebie urazę, ale jeśli w konflikt zamieszany jest jakiś mężczyzna, to jest to najzwyczajniejsza w świecie kłótnia, coś, co zdarza się w pracy, lecz da się to rozwiązać.

Masa clitoryczna

Taka jest prawda: im więcej kobiet w biurze, tym lepiej dla ciebie. Firmy z większą liczbą kobiet w radzie nadzorczej częściej obsadzają kobiety na stanowisku dyrektora, prezesa czy członka zarządu i do tego lepiej im płacą. A im więcej kobiet w kierownictwie, tym mocniej wspierane czują się juniorki i seniorki. Widzisz? Nie jest to problem innych kobiet. To system przeciwstawia nas sobie nawzajem.

Jessica Bennett 'Feminist Fight Club. Jak przetrwać w seksistowskim miejscu pracy' (okładka książki)Jessica Bennett 'Feminist Fight Club. Jak przetrwać w seksistowskim miejscu pracy' (okładka książki) mat. wyd.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (7)
Książka "Feminist Fight Club. Jak przetrwać w seksistowskim miejscu pracy"
Zaloguj się
  • vargur09

    Oceniono 1 raz 1

    bzdura, już widzę jak kobieta wykonujące taką samą prace jak moja, w taki sam sposób i zarabia tyle samo co ja, ale mam przykład kobiety siedzącej w biurze, brzydzącej się odebraniem telefonu ale nie mającej oporów przed siedzeniem na necie 5-6 godzin, godzinę wykonującej swoją pracę ale pracującej 7 godzin (bo przecież trzeba się spóźnić codziennie i wyjść wcześniej- o braku kontroli nad jej pracą nie wspomnę bo to inna historia...i mającej problem że zarabia mniej niż ja....

  • zielony_jamnik

    Oceniono 2 razy 0

    A co z kobietami, które nienawidzą mężczyzn?
    Popularnie nazywa się je feministkami.

  • felicjan.dulski

    0

    Podobno zębów nie mają, a przy byle okazji gryzą się.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 4 razy -2

    Specjalne miejsce w piekle to ja widze dla gazeciarzy z czerskiej, to co ostanio wyoprawia ta banda to prechodzi ludzkie pojecie. W kazdym tytul;e jad w kazdym tekscie szczuj na szczuju. Tego nie powstydzilby sie zolnierz oczywiscie wolnosci z lat 50. Jak wy musicie jednak nienawidzic tej Polski to wysysa sie chyba jednak z mlekiem waszych matek i idac tropem żęder mlekiem waszych ojcow.

  • rdaneel

    0

    Aaaaa, to dlatego w Islamie kobiety nie wchodzą do raju...

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 2 razy 0

    Postawię inną tezę.
    Im więcej mężczyzn w kobiecej załodze, tym lepiej dla kobiet.
    A w zasadzie wystarczy już jeden, by panie przestały się nawzajem niszczyć.

    Byle nie był waszym dyrektorem, bo zaraz przyjdzie mu do głowy, że kobiety to tacy pracownicy, którym można mniej płacić niż mężczyznom za taką samą pracę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX