Demokracja nie walczy z rekinem ludojadem, a z bezlikiem piranii [FRAGMENT nowej KSIĄŻKI Jacka Żakowskiego]

Polska nie jest wyjątkiem. Gdzie okiem sięgnąć, demokracja drży w posadach. Co gorsze, nie tylko demokracja. Cały ewoluujący od II wojny światowej porządek - polityczny, gospodarczy, społeczny, prawny i kulturowy - coraz bardziej się kruszy. Ale demokracja cierpi na tym najmocniej. O tym jest nowa książka Jacka Żakowskiego.

Polska nie jest wyjątkiem. Gdzie okiem sięgnąć, demokracja drży w posadach. Co gorsze, nie tylko demokracja. Cały ewoluujący od II wojny światowej porządek – polityczny, gospodarczy, społeczny, prawny i kulturowy – coraz bardziej się kruszy. Ale demokracja cierpi na tym najmocniej. Bo w powszechnym odczuciu to ona jest temu wszystkiemu winna.

Demokracja stworzyła potwora
Niestety to prawda. Demokracja jest winna. Nie jako idea, bo żadnej lepszej ludzie nie wymyślili, ale jako system społeczny i instytucjonalny. Z partiami reprezentującymi wielkie grupy społeczne, parlamentami podejmującymi racjonalne decyzje, mediami informującymi wyborców i kontrolującymi władzę, obywatelami dokonującymi racjonalnych wyborów, oświatą, która ich do tego przygotowuje, społeczeństwem, w którym funkcjonują, czując się bezpiecznie, nauką dostarczającą racjonalnej demokratycznie podejmowanych decyzji uruchomiły ten proces (m.in. przez globalizację, deregulację, komercjalizację kolejnych sfer życia) i go nie zatrzymały, gdy jeszcze były w stanie to zrobić. W tym sensie to demokracja jest winna. Sama stworzyła potwora, który ją teraz morduje.

W pierwszej części tej książki znajduje się jedenaście rozmów pokazujących niektóre mechanizmy, które za zgodą demokratycznych rządów i parlamentów, przez ich beztroskę lub na ich życzenie stały się tak potężne, że rozsadzają, a w niektórych krajach faktycznie już rozsadziły liberalno-demokratyczny porządek. Nie jest to oczywiście katalog wyczerpujący, ale wydaje mi się wystarczająco rozległy, by unieważnić tezę, że obecne problemy większości demokracji spadły na nas z kosmosu, że to tylko zbieg różnych lokalnych okoliczności, albo że odpowiedzialny za nie jest jakiś jeden czynnik (np. ukryte interwencje Putina, globalizacja, internet, nierówności). Gdyby tak było, łatwo by było usunąć ten czynnik. Nasz problem polega na tym, że niemal wszystkie sfery dotknięte zostały przez bardzo różne destrukcyjne procesy i obrońcom demokratycznego porządku trudno jest znaleźć choćby jeden twardy element dotychczasowego ładu, na którym mogą się oprzeć.

Demokracja walczy z piraniami
W drugiej części książki znajduje się siedem rozmów opisujących niektóre aspekty wyłaniającego się alternatywnego porządku. Ten katalog też nie jest wyczerpujący. Ale wydaje mi się, że jest wystarczający, by pokazać rozległość problemu, która jest może najpoważniejszym problemem. Wyłaniający się nowy ład kwestionuje bowiem i zmienia niemal wszystkie składowe ładu dotychczasowego. To w tej części najmocniej zakorzeniony jest tytuł. Widać w niej, że demokracja nie jest atakowana z jakiegoś jednego kierunku. Nie chodzi na przykład o typowy kryzys demokracji w obliczu kryzysu gospodarczego, jak to było choćby w latach 30. XX w. Tym razem problem jest poważniejszy, bo kryzys demokracji wynika z tąpnięć w wielu sferach życia i wszystkie one podlegają zmianom w ramach nowego ładu. Demokracja nie walczy z rekinem ludojadem. Walczy z bezlikiem piranii atakujących ją zewsząd. Nawet zmiany, które same przez
się wydają się pozytywne (jak demokratyzacja przekazu czy utrzymanie wzrostu gospodarczego), mają negatywny wpływ na stan liberalno-demokratycznego porządku. W tym sensie porównywanie obecnej sytuacji do lat poprzedzających II wojnę światową może być mylące. Z ówczesnych błędów demokratyczne rządy wyciągnęły wnioski, reagując na kryzys 2008 r. Dzięki temu kryzys finansowy został przetworzony w kryzys finansów publicznych, ale nie przerodził się w kryzys społeczny z masowym bezrobociem, wielką falą bankructw, gwałtowną ekspansją biedy i niepokojów społecznych w głównych krajach Zachodu. Niewątpliwy sukces niestandardowej ekonomii politycznej niesłusznie nas jednak znieczulił na ekspansję innych systemowych zagrożeń, które objawiły się w formie społecznego poparcia dla neopopulistyczej alternatywy wobec liberalno-demokratycznego ładu.

Droga do odsunięcia populistów

Trzecia część książki poświęcona jest liberalno-demokratycznej reakcji na próbę zainstalowania nowego populistyczno-autorytarnego ładu. Tworzące ją dziesięć rozmów dotyczy głównie problemu odczytania wyzwań, przed którymi stają demokraci, drogi do odsunięcia populistów od władzy i ponownego zainstalowania liberalnego modelu demokracji. Nie są to łatwe problemy i oczywiście nie znamy pewnych odpowiedzi. W ich poszukiwaniu pomocne są doświadczenia historyczne i porównania międzynarodowe. Możliwość ich zastosowania jest jednak zawsze ograniczona. Ale bez nich skazani byśmy byli na postrzeganie naszej sytuacji jako wyrwanego z kontekstu fenomenu i szukalibyśmy odpowiedzi na oślep. Nawet te odpowiedzi, które na gruncie wiedzy społecznej są w dużym stopniu pewne, nie są jednak łatwe do przyjęcia, bo często wchodzą w konflikt z naszymi emocjami. W sytuacji traumatycznej dla zwolenników dewastowanego przez populistów porządku trudno jest kontrolować emocje narzucające sposoby działania, jednak emocjonalnie uzasadnione reakcje są często politycznie przeciwskuteczne. Im większe emocje, tym trudniej takich sytuacji uniknąć. Pozornie racjonalnych obrońców liberalno-demokratycznego ładu także to dotyczy. Dlatego w tej części książki szczególnie ważne są porównania i doświadczenia międzynarodowe. Szczególnie dobrze tu widać, że im trudniejsza staje się sytuacja, tym ważniejszy jest w polityce czynnik intelektualny i jednocześnie tym trudniej ochronić go przed emocjami. W dużej mierze
właśnie temu ma służyć ta książka.

Brakujący rozdział

Nie chodzi o to, byśmy się wyzbyli politycznych emocji. One są konieczne, by obywatele chcieli zaangażować się w walkę na rzecz lepszego ładu. Jednak to, co dobrze służy – kluczowej w polityce – społecznej mobilizacji, często szkodzi skuteczności działania. Dlatego w większości rozmów tak dużą wagę przywiązywałem do wyłuskiwania doświadczeń tych społeczeństw, które wcześniej stanęły wobec wyzwań przypominających nasze. Wierzę, że właśnie teraz, wiosną 2019 r., w momencie kluczowym dla wojny obronnej, jaką prowadzi oblężona przez populistyczno-autorytarne wyzwanie polska demokracja, sięgnięcie do doświadczeń innych jest szczególnie ważne. Mam nadzieję, że po lekturze przyznacie mi Państwo rację. Na koniec muszę Państwa przygotować na dwie słabości tej książki. Po pierwsze, rozmowy, z których się ona składa, pisane i prowadzone były z myślą o pierwodruku (często w
skróconej formie) na łamach "Polityki". Tygodnik ma swoje prawa – jednym z nich jest silne wskazanie, by nawet tekst dotyczący bardziej ogólnych problemów zakotwiczony był w bieżących zdarzeniach. Siłą rzeczy na nich oparta jest więc narracja większości rozmów. Czasem może to utrudniać lekturę. Mam jednak przekonanie, że wątki ponadczasowe wynagrodzą Państwu te niedogodności.


Druga słabość jest dużo poważniejsza. Tej książce brakuje czwartego rozdziału, który nosiłby tytuł "Co po?". Nie w sensie dnia po odsunięciu PiS od władzy – o tym tu stale rozmawiamy. Brakuje tu rozdziału dotyczącego tego następnego porządku, który się musi kiedyś wyłonić, skoro wiemy, że nie ma powrotu do rzeczywistości sprzed oblężenia liberalno-demokratycznego Zachodu przez antydemokratyczną falę i że nie chcemy porządków, które ta fala narzuca. Ten brak jest bolesny i groźny. Bolesny, bo odzwierciedla deficyt nowych politycznych utopii (choćby takich, jak obowiązująca do niedawna utopia globalnej demokracji). Groźny, bo taki deficyt oznacza poważne ryzyko powrotu antydemokratycznej fali, jeśli demokraci nie będą umieli stworzyć nowej demokracji. A wciąż niestety nie umiemy jej sobie społecznie wyobrazić. Czas zacząć marzyć nie tylko o odebraniu władzy populistom, ale też o porządku
wystarczająco dobrym, by obywatele nie chcieli go tak masowo obalać.

Jacek Żakowski, Oblężona demokracja, Wudawnictwo Sic!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Demokracja nie walczy z rekinem ludojadem, a z bezlikiem piranii [FRAGMENT nowej KSIĄŻKI Jacka Żakowskiego]
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 3 razy 3

    Czy mamy prawo mówić w Polsce o wolnych wyborach? Mamy stworzoną przez partię rządzącą, przez władzę wielką fabrykę fejk-newsów, wszystkie media publiczne w tym kraju, to jest wielka, totalna fabryka kłamstwa zarządzana w dużej części przez pana Kurskiego. W sytuacji gdy miliony Polaków nie mają dostępu do rzetelnej informacji te wybory już nie są wolne. Wola wyborców jest zafałszowana nie w lokalu wyborczym, ale ona jest zafałszowana już rok, dwa, trzy temu. Ona jest zafałszowywana każdego dnia gdy ludzie o 19.30 włączają wiadomości.
    redlis nie ustepuje i jedzie dalej
    Dziennikarstwo to jest tu, po tej stronie. O jakim dziennikarstwie mówimy w przypadku funkcjonariuszy, którzy biorą kilkadziesiąt tysięcy.

    Zamiescilem ten twitterowy lewacki dyskurs zeby pokazac to o czym moze traktowac ta ksiazka czyli o oblezeniu demokracji i swoista laurke wystawiona drugiemu kurskiemu, bo przeciez TVP to jedno jedyne medium ktore broni rzadu w morzu medialnych rekinow i to jedno medium okazuje sie wystarczy by utrzymywac w miare przyzwoity obraz obecnej wladzy. Warto na koniec dodac iz funkcjonariusz redlis nie zarabia dzisiatkow tysiecy a spokojnie dojezdza do miliona a jednak to nie wystarcza by przebic przeciwstawny przekaz TVP

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX