"Archiwista powiedział: To było cenzurowane, nic pani nie znajdzie". Kate Brown o pracy nad książką "Czarnobyl. Instrukcja przetrwania"

Dopiero w 1996 roku, kilkanaście lat po wybuchu w Czarnobylu władze przyznały, że zachorowania m.in. na raka krtani były związane z tamtymi wydarzeniami. - Przez ten czas dzieci nie były leczone, nie otrzymywały pieniędzy. Teraz jest 20 tys. przypadków raka krtani na tym terenie - mówi Kate Brown w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

Kate Brown jest autorką książki "Czarnobyl. Instrukcja przetrwania". To relacja z tego, jak rządzący, ludzie nauki i media na całym świecie wspólnie wykreowali opowieść o Czarnobylu, ukrywając to, co wydarzyło się tam naprawdę w 1986 roku. Książka powstała na podstawie setek rozmów z mieszkańcami strefy, politykami i specjalistami od atomu. Miała premierę w kwietniu tego roku. 

Na antenie TOK FM, Brown przyznaje, że tematyką związaną z Czarnobylem zainteresowała się przy okazji prac nad swoją poprzednią książką pt.: "Plutopia" - o miastach, w których produkowano pluton.

- Spotykałam wtedy farmerów w Waszyngtonie czy na Syberii i wszyscy opowiadali mi o problemach ze zdrowiem. I wszyscy mieli mniej więcej ten sam zestaw chorób w rodzinie i we własnym organizmie. Zapytałam naukowców, a ci powiedzieli, że farmerzy nie wiedzą, co mówią, nie są naukowcami i wszystko kojarzą z promieniowaniem. Ale te historie były bardzo podobne do siebie, a przecież wiedziałam, że ci ludzie ze sobą nie rozmawiali - opowiada Kate Brown.

- Łatwo było zdyskredytować biednych wieśniaków, którzy nie mają doświadczenia, pojęcia o problemach zdrowotnych. Uznawano ich za hipochondryków - mówi dalej autorka.

"Przecież to było cenzurowane, nic pani nie znajdzie"

Jak dodaje, kiedy - szukając już materiałów do "Czarnobyla" - pojechała do Kijowa i w tamtejszych archiwach poprosiła o teczki dotyczące zdrowia, jeden z archiwistów powiedział jej wprost: "Przecież to było cenzurowane, nic pani nie znajdzie". - Okazało się, że zaledwie w trzy minuty znalazłam wielką kolekcję opisaną po ukraińsku: "Medyczne konsekwencje katastrofy w Czarnobylu". Spojrzałam na to i zrozumiałam, że będę się tym zajmować przez lata - podkreśla.

Jak dodaje, znalezione dokumenty traktowała jak "żyłę złota". - Wiedziałam, że nikt się wcześniej przede mną tym nie zajmował, a ja znalazłam mnóstwo ciekawych materiałów - mówi. Dopytywana, dlaczego - wedle jej opinii - nie było osób, które badałyby tę sprawę, ocenia, że w grę wchodzić mogły kwestie polityczne i ekonomiczne. - Można sobie wyobrazić, że po 1991 roku, kiedy Związek Radziecki upadł, Ukraina przeżywała trudny ekonomicznie okres, a potem polityczne też trzęsienie ziemi - wyjaśnia.

W rozmowie z Jakubem Janiszewskim przypomina też, że Organizacja Narodów Zjednoczonych miała pomóc w przeprowadzeniu długoterminowych badań czarnobylskich, które miały być odpowiednikiem badań wykonanych po wybuchu w Hiroszimie. Jednak, jak mówi Brown, agencja atomowa stwierdziła, że nie widzi problemu i innym agencjom też przekazała, żeby nie fundować badań czarnobylskich. - Oprócz historii 54 bezpośrednich śmierci w Czarnobylu nie mamy nic. Ani dobrych badań, ani dowodów - stwierdza.

- To trwało do 1996 roku. Wtedy przyznano, że rak krtani i inne przypadki były związane z Czarnobylem. Przez ten czas dzieci nie były leczone, nie otrzymywały pieniędzy. Teraz jest 20 tys. przypadków raka krtani na tym terenie - dodaje badaczka historii i pisarka.

Cała rozmowa z Kate Brown 9 lipca w audycji "Połączenie" o godz. 13.20!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (23)
Czarnobyl. Kate Brown o pracy nad książką "Czarnobyl. Instrukcja przetrwania"
Zaloguj się
  • heleonore

    Oceniono 4 razy 2

    W 1984? Wybuch w Czarnobylu był w 1986! "Dopiero w 1996 roku, kilkanaście lat po wybuchu (...)" - dokładnie 10 lat po wybuchu.

  • siwywaldi

    Oceniono 5 razy 1

    Z całym szacunkiem, ale podawanie samej liczby zachorowań, jest zwykłą manipulacją. Bo podając coś takiego, trzeba jednocześnie PORÓWNYWAĆ te liczby, do liczby przypadków na innych, podobnych obszarach. Do tego pamiętajmy, że po katastrofie nastąpiła stosunkowo duża migracja ludności, więc te przypadki powinny również zawierać informację o tym kto i ile czasu przebywał w strefie nazwijmy ją umownie A, czy B oraz CO w tej strefie robił i czym się odżywiał.

    Czyli reasumując, OBIEKTYWNE badania, to po ponad 30 latach zadanie całkowicie niewykonalne, nie tylko w kraju postradzieckim...

  • lukasz2711

    Oceniono 3 razy 1

    O Czarnobylu wiemy wszystko dosłownie wszystko. Ta katastrofa miała charakter propagandowy i została przez zachód nagłośniona do skali przesadnej. Utajnienie tej katastrofy było tak ogromne że pani autorka znalazła w archiwach dokumenty jakich szukała. Szkoda że wiele osób nie wspomina że przed Czarnobylem mieliśmy inne dwie potężne katastrofy w Elektrowniach Atomowych i jedną po. Skutki ich likwidacji dla likwidujących niczym się nie różniły za pewne tylko że państwa te to ukrywają dużo głębiej jak archiwa Ukrainy i Rosji.

  • heleonore

    Oceniono 2 razy 0

    O ile w przypadku choroby popromiennej jest jasne, że wystąpiła ona w wyniku przebywania w pobliżu reaktora, który wybuchł, to w przypadku raka sytuacja jest bardziej skomplikowana. Na nowotworzenie mają wpływ różne czynniki i jest to proces, który może trwać latami zanim pojawią się objawy. Czy w przypadku osoby, która mieszkała w okolicy Czarnobyla w czasie wybuchu i zachorowała na raka można jednoznacznie stwierdzić, że choroba jest skutkiem promieniowania? Nie, bo nie wiadomo, czy proces nowotworzenia nie zaczął się wcześniej. A może paliła papierosy? Jeśli chodzi o dzieci, to nie da się jednoznacznie stwiierdzić, że gdyby się urodziły i wychowywały gdzie indziej, toby tego raka nie dostały. Co do tego, że nie otrzymywały wystarczającej pomocy medycznej i wsparcia od państwa - owszem, tyle, że tak to wyglądało w całym związku radzieckim oraz na Ukrainie po upadku zsrr.

    Głupio mi jest wypowiadać się na temat książki, której nie czytałam, ale przyznam, że powyższy materiał nie zachęca do jej przeczytania.

  • obeznany

    Oceniono 5 razy -3

    A wolskie oszołomstwo do tej pory widzi w "Atomie" rozwiązanie wszelkich problemów energetycznych i klimatycznych.
    Nawet po tym, jak np. Niemcy – bez własnego Czernobyla – żegnają się z tą technologią z powodu kolosalnych kosztów i do tej pory nierozwiązanego problemu zagrożenia choćby odpadami radioaktywnymi dla ludzi i środowiska.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX