Disco polo. Nisza, która stała się trendem. "Nikt nie bawił się w liczenie. Zamawiało się tonę Shazzy czy dwie tony Classica"

- W Polsce, kiedy użyje się zdania "nikt nie słucha", od razu można skojarzyć, że chodzi o disco polo - mówiła w TOK FM Judyta Sierakowska, autorka reportaży o tym gatunku muzyki. Dziennikarka opowiadała także o początkach dochodowego biznesu i tego, w jaki sposób chciała na nim skorzystać mafia.

W rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem Judyta Sierakowska opowiadała o swojej książce "Nikt nie słucha. Reportaże o disco polo", która ukazała się nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. 

Według ubiegłorocznych badań 63 proc. Polaków lubi ten właśnie rodzaj muzyki, ale wciąż nie wszyscy jej słuchający się do tego przyznają. - W Polsce, kiedy użyje się zdania "nikt nie słucha", od razu można skojarzyć, że chodzi o disco polo. Nie czarujmy się, to jest fenomen od 30 lat. Nie ma chyba w Polsce nic większego, tak spychanego w niszę, a jednocześnie tak popularnego. To muzyka nr 1 - podkreślała autorka, podkreślając, że to element naszej kultury.

Ole! Olek

Sierakowska opowiadała również, skąd wziął się pomysł na napisanie książki o disco polo. Gościni TOK FM zaczęła od reportaży. - Zawzięłam się wtedy, szukałam fachowej literatury, sprawdzałam różne źródła, docierałam do wielu muzyków. Cały czas brakowało mi poważnego potraktowania disco polo. To jest przeogromny biznes, wpływ na politykę, z disco polo powstawały ogromne dyskoteki, maczała w tym palce mafia - wymieniała. W tym miejscu nie mogła też nie przypomnieć kampanii prezydenckiej w 1995 roku, w której ubiegający się o drugą kadencję Lech Wałęsa musiał stawić czoła Aleksandrowi Kwaśniewskiemu.

- 39-letni Kwaśniewski, ateista, lewicowy, on właściwie nie miał wtedy szans, a konkurował z legendą Solidarności. Ale zorganizowano mu kampanię w iście amerykańskim stylu. Zatrudniono znanego marketingowca politycznego z Francji, wszystko, włącznie z polityczną ścieżką dźwiękową, zostało zaplanowane - mówiła, wskazując na ogromną wówczas popularność zespołu disco polo Top One oraz oglądalność rzędu 8 milionów programu Disco Relax. A to właśnie wspomniana grupa wykonała przebój Ole! Olek, zachęcając do głosowania na Aleksandra Kwaśniewskiego.

Piosenka przez rok była na pierwszym miejscu przebojów Disco Relax. - To było nie do pobicia. Później obliczono, że ta piosenka pomogła o 9 punktów procentowych. Kwaśniewski wygrał 2 punktami z Wałęsą dzięki tej piosence - podkreśliła Sierakowska. 

Ogromny biznes

Sukcesów muzykom disco polo mogą pozazdrościć twórcy innych rodzajów muzyki. Piosenka 'Ona tańczy dla mnie" zespołu Weekend przekroczyła magiczną granicę 100 mln wyświetleń w serwisie You Tube. 
- Muzycy wszystkich gatunków w Polsce tak naprawdę marzą o czymś takim. Kiedyś były miliony sprzedawanych kaset. Nawet nikt nie bawił się w liczenie za bardzo. Zamawiało się tonę Shazzy czy dwie tony Classica. Teraz są miliony wyświetleń - mówiła Sierakowska, podkreślając jak ogromny jest to rynek. 

Jak mówiła gościni Przemysława Iwańczyka, to właśnie dzięki disco polo powstawały sieci dyskotek, które mieściły tysiące ludzi. Powstawały też firmy fonograficzne, a w latach 90. specjalne programy jak Disco Relax (8 mln oglądalności) czy Disco Polo Live (5,5 mln oglądalności). - Niby prosta muzyka, ale wyczuwano potrzeby ludzi. Disco Polo Live był nadawany w sobotę o 19, kiedy ludzie przygotowywali się na dyskotekę, Disco Relax w niedzielę o 10, kiedy odsypiali i jeszcze mogli się tą muzyką nacieszyć - tłumaczyła. 

Ponieważ w disco polo były ogromne pieniądze, każdy chciał ich zagarnąć trochę dla siebie. - Lata 90. to były lata bezprawia. Bardzo łatwo było wówczas założyć te sieci dyskotek. Wystarczyła wielka opuszczona hala. Interesy prowadzili wtedy tak naprawdę mafiosi. Ściągali też haracze - wyjaśniała autorka. Na potwierdzenie przytoczyła też wspomnienie Sławomira Skręta, założyciela pierwszej wytwórni kaset i płyt disco polo. - Przyjmował swoich petentów i gdzieś w kolejce, na korytarzu czekał ksiądz, policjant, ksiądz-mafioso, który chciał ściągnąć haracz, a także kilku innych panów. Disco polo było ogromnym biznesem, kasety wychodziły w milionach, więc każdy chciał coś uszczknąć - podsumowała. 

Rozmowy posłuchasz też wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (53)
Disco polo. Nisza, która stała się trendem.
Zaloguj się
  • corey999

    Oceniono 20 razy 20

    Bez przesady ,nie wszyscy. Moje pokolenie które ze szkoły wyniosło naukę o muzyce oraz wyrosło na bluesie raczej było zdumione tym faktem. Ale jaki suweren takie gusta i muzyczne.

  • hakatumbaitsumani

    Oceniono 12 razy 12

    Od samego czytania o tym gó...e mam mdłości...

  • sztucznypolak

    Oceniono 9 razy 9

    Disco polo w zasadzie pokazuje podzial naszego spoleczenstwa: intelektualny, polityczny, ekonomiczny.

  • mg_0

    Oceniono 10 razy 8

    Disco polo powoduje u mnie ataki autodestrukcji - naprawdę, mam premutację syndromu frax i jak słyszę te dźwięki, mam ochotę uciec w siebie, a że nie sposób, zaczynam mieć "złe myśli". Ostatni raz taką sytuację miałam w pokoju hotelowym, pod którym, na sali, było discopolowe weselicho. Tak że, droga pani, niektórzy naprawdę tego g.wna nie słuchają.

  • kargulvmax

    Oceniono 5 razy 5

    Kiedys grałem po weselach ,zabawach ,od 20 lat nie gram, bo nie jestem wstanie tego gówna grać

  • myszoptak

    Oceniono 5 razy 5

    Disko polo to muzyka dla zbankrutowanych PGR-rów, ponieważ wszystkie zbankrutowały to mieli słuchaczy wielui tak to się zaczęło.

  • misiek12321

    Oceniono 4 razy 4

    Dla mnie muzyka jakiej się słucha jest odzwierciedleniem poziomu społeczeństwa. Ze mamy g... ne społeczeństwo, to tak samo g... ne Disco z pola robi furorę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX