Dlaczego wybieramy komunikację miejską? Na pewno nie dla ekologii. "Ludzie chcą tam odpocząć od myślenia"

Chętnie korzystamy z transportu publicznego, ale nie ze względów ekologicznych - mówił w TOK FM Michał Wolański z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej. Jak dodał, wybieramy komunikację zbiorową, bo chcemy odpocząć od myślenia, posiedzieć w social mediach lub boimy się parkować.

Gość TOK FM nie pozostawia złudzeń. W odpowiedzi na pytanie Aleksandry Dziadykiewicz, czy argument ekologiczny trafia do ludzi w rozmowach o przesiadce do komunikacji publicznej, mówi krótko: "nie". - Przeprowadzaliśmy ostatnio badania w Szczecinie, który planuje kolej metropolitalną (…) i wniosek jest taki, że dla ekologii nikt do szczecińskiej kolei się nie przesiądzie - stwierdził Wolański.

Ekspert przyznał wprawdzie, że mieszkańcy chętnie korzystają z transportu zbiorowego, ale - co ciekawe - z pobudek zupełnie innych niż ochrona środowiska. - Lubimy transport publiczny, bo możemy w nim na spokojnie siedzieć w social media, już coraz rzadziej mamy do czynienia z czytaniem książek i gazet - stwierdził.

Jak podkreślał gość TOK FM wielu Polaków decyduje się na komunikację miejską, żeby uniknąć... stresu. - Związanego z prowadzeniem samochodu - dopowiedział. Zaznaczył, że dla pewnej grupy osób stresujące jest samo kierowanie autem, dla innej zaś (dość znacznej) są to bardziej skomplikowane manewry, takie jak parkowanie. - To są główne argumenty, które przekonują nas do komunikacji publicznej - stwierdził ekspert.

"Chcemy odpocząć od myślenia"

Wolański podkreślał, że kluczową sprawą przy wyborze środka transportu jest wygoda rozumiana jako "brak myślenia". - Dlatego stale powtarzam projektantom systemów transportowych: muszą zakładać, że ludzie są bezmyślni. Nie dlatego, że są głupi, tylko dlatego, że chcą odpocząć od myślenia - mówił.

Takie podejście jednych może skłaniać do wsiadania w miejski autobus, a innych - do samochodu. Bo zdaniem eksperta, w komunikacji publicznej także trzeba podejmować szereg różnych decyzji i analizować różne scenariusze - na przykład, jaki bilet kupić, aby wystarczył na dojazd do celu. Problem narasta, gdy okazuje się, że przez jakieś utrudnienia autobus lub tramwaj ma zmienioną trasę i wywozi pasażera na drugi koniec dzielnicy. Z tego powodu masa ludzi decyduje się na własne auto, które podobnych dylematów nie wymaga.

- Bardzo przydatne okazują się aplikacje, których u nas wciąż brakuje. Inwestujemy w beton, tory i pociągi, a praktycznie nikt nie zainwestował w taką aplikację, która byłaby towarzyszem podróży. Nie tylko wyszukuje twoją podróż, bo takie rzeczy już są, ale też reaguje, kiedy tylko coś się zmienia w trakcie jazdy - mówił Wolański.

Kolejna rzecz to bilet. W kiosku, biletomacie czy aplikacji zawsze pojawi się pytanie, na ile minut chcemy go kupić.- A dlaczego nikt nie pyta "dokąd chcesz jechać" i po prostu nie sprzedaje biletu do tego konkretnego adresu? Wtedy pasażer nie musi się martwić, czy autobus przejdzie trasę w 45 minut czy 50. Myślenia wygodą użytkownika ciągle u nas brakuje - stwierdził gość TOK FM.

Zwiększanie przepustowości? Nie w transporcie publicznym

Zdaniem Michała Wolańskiego, o przestawieniu się z samochodu na transport publiczny decydują nie tylko nasze indywidualne wybory, ale także wybory i decyzje władz samorządowych poszczególnych miast. Według eksperta, nie zawsze są one trafione.

Wolański zwrócił uwagę, że włodarze często inwestują w sprzęt (nowoczesne autobusy, składy, remont linii tramwajowych), ale jednocześnie "nie myślą mobilnością i potrzebami ludzi".

- W skali kraju są dwa niepokojące wskaźniki. Jeden jest taki, że nie przybywa nam kilometrów robionych przez te tramwaje i autobusy, które są kupowane. A jeśli nie przybywa kilometrów, to nie przybywa też pasażerów - stwierdził. Podobnie, jego zdaniem, jest z koleją. - Wydajemy pieniądze na nowe tory, piękne przystanki i dworce, a nie robimy nic, żeby po tych torach pociągi jeździły częściej - dopowiedział.

Ekspert przyznał też, że pewnym paradoksem jest fakt, że w przypadku budowy nowych ulic często mówi się o "zwiększaniu przepustowości", choć powinno się myśleć raczej o poprawie bezpieczeństwa i tworzeniu bardziej przyjaznej przestrzeni. - A jeśli chodzi o transport publiczny, o tej przepustowości nie mówi się praktycznie wcale - stwierdził.

Posłuchaj całej rozmowy!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Dlaczego wybieramy komunikację miejską? Na pewno nie dla ekologii. "Ludzie chcą tam odpocząć od myślenia"
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 2 razy 0

    Jedynie TVP przekazala informacje z wypowiedzi MErkel o niemcach jako ofierze nazistow, nikt nie zareagowal i nikt nie zwrocil uwagi tej nudystce z FDJ. Mozna powiedziec iz fundamenty trzeciej woojny w Europie zostaly wylane.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX