Ile kosztuje wypadek drogowy? "Milion złotych. To jest koszt, który ponosimy, usuwając jego skutki"

Koszty przyjazdu policji, pogotowia, straży pożarnej. Leczenie, nieobecność w pracy, czasem długotrwała rehabilitacja, innym razem renta... Kiedy to wszystko zsumować, okazuje się, że koszty każdego wypadku drogowego, w którym są ranni lub zabici, to potężne, dające się wyliczyć sumy.

Koszty wypadków drogowych w Polsce od lat bada i wylicza dr Agata Jaździk-Osmólska z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach. Do 2015 roku jej raporty ukazywały się co rok - potem okres ten zwiększył się do trzech lat. Liczby, które pojawiają się w zestawieniach, są zatrważające. 

Ile kosztuje wypadek samochodowy? 

- Jeden wypadek kosztuje nas aż milion złotych. To jest koszt, który ponosimy, usuwając jego skutki - mówiła ekspertka w Magazynie EKG w TOK FM. Gdy przyjrzymy się szczegółowo poszczególnym rodzajom wypadków, to sprawa wygląda jeszcze poważniej. Zgodnie z ostatnimi dostępnymi wyliczeniami - za 2015 r. koszt jednostkowy ofiary ciężko rannej to ok. 2,3 mln zł. Ofiary śmiertelnej - 2,05 mln zł.

Co się składa na te zawrotne sumy? - Proszę patrzeć uważnie, jak mijacie Państwo wypadek, ile przyjeżdża służb: policja, straż pożarna, karetka. Ale najważniejszym kosztem wypadków drogowych są ludzie którzy giną i którzy są ciężko poszkodowani. Tu się zaczyna cała droga, związana z kosztami, terapiami, hospitalizacją - wyliczała dr Jaździk-Osmólska. 

Poza tym policjanci czy sąd, które zajmują się sprawą, zajmują się nią nie tylko w dniu samego zdarzenia, ale często znacznie dłużej. - Średnio sprawa trwa 4 miesiące, ale dochodzenie odszkodowań trwa bardzo długo - mówiła ekspertka. 

50 mld zł mniej przez wypadki

Ale to nie koniec listy kosztów. Ofiary wypadków drogowych mogą być czasowo niezdolne do pracy - czasami krótko, czasami dłużej, a czasami do końca życia. - Jeżeli chorujemy, a po wypadkach drogowych chorujemy długo albo w ogóle nie wracamy do pracy, to nie generujemy przychodu dla państwa. Państwo musi mieć pieniądze np. na rentę dla tych osób. To jest strata rzędu ok. 2-3 proc. PKB rocznie. Więcej, niż przeznacza się na edukację. 50 mld zł tracimy z tytułu usuwania wypadków drogowych - mówiła Jaździk-Osmólska. W Polsce sytuacja jest o tyle poważniejsza dla krajowego PKB, że na drogach ginie bardzo dużo osób w wieku produkcyjnym. 

Krzysztof Woźniak, dziennikarz TOK FM specjalizujący się w tematyce bezpieczeństwa drogowego i prowadzący audycję "Skołowani", podaje konkretny przykład. - Często wypadek jednej osoby, wpływa na dobrobyt życia całej jej rodziny. Wyobraźmy sobie, że kobieta z czteroosobowej rodziny zarabia całkiem dobre pieniądze, co roku super wakacje dla dzieci, które chodzą do świetnej prywatnej szkoły. I nagle przez jedno zdarzenie, do którego wcale nie musiało dojść, ta kobieta zostaje sparaliżowana. Koszty rehabilitacji są wysokie, nie pokrywa ich polisa. Kobieta nie jest zdolna do pracy już nigdy - tłumaczy. 

Bezpieczeństwo? Nie, dziękuję, nie trzeba

Aleksandra Dziadykiewicz dopytywała, po co w ogóle wylicza się takie koszty. - By zarządzać bezpieczeństwem ruchu drogowego. Jeśli chcemy podjąć właściwe działania na rzecz bezpieczeństwa, to musimy sprawdzić, jaka jest ich efektywność - tłumaczyła dr Agata Jaździk-Osmólska. Na czym w praktyce polegać może takie zarządzanie, mówi Krzysztof Woźniak: "Zawsze najważniejszym czynnikiem, który decyduje o ogromie szkód, jest prędkość. Im większą prędkość była w momencie uderzenia, tym większa została wygenerowana energia kinetyczna, a to oznacza większe straty. Oczywiście nie chodzi o to żeby wszędzie jeździć 10 km/ho, ale o to, żeby tak zarządzać prędkością, aby w razie zagrożenia możliwe było zwolnienie do takiej prędkości, która spowoduje możliwie najmniej obrażeń".

Co ciekawe, z badań przeprowadzanych przez dr Agatę Jaździk-Osmólską wynika, że jesteśmy, jako uczestnicy ruchu drogowego, skłonni zapłacić dużo więcej za to, żeby droga była szybsza, krótsza, niż za to, żeby zmniejszyć ryzyko wypadku. - Atrybut bezpieczeństwa jest najsłabszym atrybutem i to pokazały badania. Generujemy bardzo wysokie koszty, a z drugiej strony wcale nie chcemy, żeby to było bezpieczne - mówiła w TOK FM. 

Zgodnie z przepisami, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego raz na trzy lata musi przedstawić raport o kosztach wypadków i kolizji drogowych. Najnowszy raport, na podstawie danych z 2018 r., ma pojawić się jeszcze w tym roku. - Z moich informacji wynika, że dokument jest już oddany do akceptacji Ministerstwa Infrastruktury. Przewiduje spore wzrosty w stosunku do poprzednich badań z 2015 r. Koszt jednostkowy ofiary ciężko rannej może wynosić nawet powyżej 3 mln zł, a ofiary śmiertelnej ok. 2,5 mln zł - dodaje Krzysztof Woźniak. 

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (69)
Ile kosztuje wypadek drogowy?
Zaloguj się
  • sztucznypolak

    Oceniono 13 razy 5

    Polacy w wiekszosci sa zbyt glupi, zeby to zrozumiec.

    Koszty spoleczne - czyli niczyje.

  • misiek12321

    Oceniono 8 razy 2

    Ciekawy artykul. Obawiam sie niestety ze tylko jakies 10% spoleczenstwa jest w stanie zrozumiec problem. Polacy sa zbyt glupi i butni by to ogarnac.

  • hilux_ie

    Oceniono 7 razy 1

    "By zarządzać bezpieczeństwem ruchu drogowego."

    W Polsce nie potrzeba bezpieczeństwem ruchu drogowego zarządzać, sóweren już przecież jeździ szybko ale bezpiecznie.

  • bosman64

    0

    A ile kosztował nas wszystkich wypadek oborowej z Brzeszcz? Koszty pancernego Audi można tu pominąć. Sprawa toczy się już trzeci rok i końca nie widać.

  • Paweł Kamiński

    0

    Kiedyś, bardzo dawno temu, gdy nie było jeszcze PiSu czy PO, w wyniku przeprowadzonych badań stwierdzono, że 3/4 ludzi w Polsce, oglądających wieczorne wiadomości w ogóle ich nie rozumie. 3/4 społeczeństwa! Kiedy było nas ok. 42mln to oznaczało, że 31,5 mln to zwykłe "tępe pały". Tak jest prawdopodobnie dziś a kto wie czy nie w większej skali. Wniosek jest taki, że tępe społeczeństwo nie zrozumie o co chodzi z tymi kosztami wypadków. Ważne, żeby przed 13tym hajs się na rachunku zgadzał.

  • rozsadek5

    Oceniono 2 razy 0

    Milion złoty za każdy wypadek?
    Chyba ktoś chce zarobić na czymś czego nie ma.
    Ochotnicza straż pożarna wyjeżdża zawsze czy jest potrzebna czy nie, ma ryczałt za każdy wyjazd.
    By tyle zapłacić musi być wypadek autokaru gdzie wszyscy są ciężko ranni i wymagają leczenia i rehabilitacji, ale...
    przecież opłacają oni składki: chorobowe/rentowe oraz wypadkowe więc to ich pieniądze a nie państwa.

  • lucifer

    0

    ludzie nie powinni prowadzic samochodow, to zbyt niebezpieczne
    za jakis czas bedzie to, na szczescie, zakazane

  • cymesgeszefciarz

    Oceniono 8 razy 0

    Ile kosztują resortowe emerytury wcześniejsze ale za to wyższe ?
    Główną przyczyną sytuacji na Polskich drogach jest patologiczna gnuśność tzw. policji która pozoruje działania pseudo akcjami lub pudruje statystyki przechodniami i rowerzystami ...

  • Atanazy Bazakbal

    Oceniono 3 razy -1

    tak się składa, że prędkość ma znaczenie, ale nie zawsze. przykładowo, wypadki ze skutkiem śmiertelnym często są wynikiem tzw. wyprzedzania na przejściu dla pieszych. takie potrącenia pieszych są przy małych prędkościach. wyprzedzanie na przejściu polega na tym, że jeden pojazd się zatrzyma, aby przepuścić pieszych, zaś kierowca na drugim pasie przejeżdża z pełną (często niewielką) prędkością i pieszy ginie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX