Polska służba zdrowia A.D. 2019: brak lekarzy, protesty, długi. Kłopoty dotyczą też prywatnych placówek

Głodówka, zwolnienia lekarskie oraz strajk włoski w szpitalach - tak może wyglądać protest fizjoterapeutów, który ma rozpocząć się w maju. To zaledwie niewielki "wycinek" problemów, jakie ma polska służba zdrowia.

Protest fizjoterapeutów ma się rozpocząć 7 maja. Jak informuje Agnieszka Rogal z TOK FM, najpierw rehabilitanci będą masowo oddawali krew. Dzień później planują strajk włoski, czyli będą drobiazgowo wykonywać swoje obowiązki.

Fizjoterapeuci i rehabilitanci domagają się podwyżek, które obiecało im ministerstwo. Chodzi o 1600 złotych. Jak argumentują, podwyżka jest konieczna, bo po 10 latach pracy zarabiają 2200-2400 zł brutto.

Jeśli nie dojdzie do porozumienia, tysiące pacjentów mogą mieć problemy z odbyciem planowych zabiegów. - To radykalne kroki, ale jedyne, jakie w tej sytuacji możemy podjąć - mówi Tomasz Dybek z Porozumienia Zawodów Medycznych.

Podwyżek domagają się także przedstawiciele innych zawodów medycznych, m.in. diagności laboratoryjni. - Protest wisi na włosku - zapowiada Iwona Kozłowska z Krajowego Związku Pracowników Diagnostyki Medycznej. Jak tłumaczy, w przypadku protestu wykonywane będą jedynie badania ratujące życie. Inne trzeba będzie zapewne odwoływać.

Dziś w resorcie zdrowia odbywają się rozmowy z przedstawicielami Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Dyrektorzy placówek mówią otwarcie, że bez dodatkowych pieniędzy nie będą w stanie leczyć chorych.Służbie zdrowia grozi paraliż. To spotkanie ostatniej szansy - mówił Waldemar Malinowski, szef Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. W rozmowie z reporterką TOK FM podkreślał, że realną groźbą jest to, iż "pacjenci nie będą mieli gdzie się leczyć".

Szpitale powiatowe wołają o pomoc

Redaktor naczelna portalu "Polityka Zdrowotna" Aleksandra Kurowska, w rozmowie z Piotrem Maślakiem w TOK FM, przyznała, że jeszcze kilka lat temu nie sądziła, że sytuacja w polskiej ochronie zdrowia będzie taka kiepska. - Z jednej strony mamy rosnące wpływy ze składek, ale z drugiej tych pieniędzy nie wystarcza. Dramatycznie nie wystarcza - podkreśliła.

Zadłużenie w szpitalach powiatowych rośnie bardzo szybko. Skąd te problemy? Jak wyjaśniała Kurowska, szpitale otrzymują z Narodowego Funduszu Zdrowia pieniądze w formie ryczałtów za poszczególne procedury medyczne. - Prawo nakłada na placówki różne nowe obowiązki, więc koszty systemowo rosną, a pieniądze przyznawane przez NFZ nie - tłumaczyła ekspertka. - Szpitale wyliczyły, że w zeszłym roku (2018) wzrost kosztów powinien oznaczać podniesienie  ryczałtu o około 10 procent - dodała.

Kłopoty przekładają się na podejmowanie bolesnych dla pacjentów decyzji. - Coraz więcej szpitali powiatowych zamyka oddziały. Nie można wykluczyć, że na jakiś czas będą musiały całkiem zamknąć działalność - ostrzegała.

Odnosząc się do planowanego strajku, dziennikarka podkreśliła, że jest to drugi w historii protest, w którym będą razem uczestniczyć pracownicy medyczni i pracownicy szpitali powiatowych. - Wydaje się, że środowisko tym razem nie da się tak łatwo skłócić - oceniła Aleksandra Kurowska.

Skutki takie protestu mogą być bardzo dotkliwe. - Jeżeli przywieziemy ofiarę wypadku samochodowego do szpitala i nie będzie w nim działać laboratorium, to takiego pacjenta trzeba będzie odesłać. Nie zbadamy, jakie ma parametry krwi, nie zbadamy niczego - podkreśliła Kurowska.

Trudna sytuacja w prywatnej służbie zdrowia

Jeśli - w obliczu trudnej sytuacji w publicznej służbie zdrowia - ktoś chciałby szukać pomocy w prywatnych przychodniach i szpitalach, to niestety nie mamy dobrych wiadomości.

Sytuacja prywatnej służby zdrowia również jest trudna. Jak informował kilka dni temu Krajowy Rejestr Długów, prywatne przychodnie i gabinety lekarskie mają ponad 100 mln złotych zadłużenia.  

"Kwota 100 mln złotych oznacza aż 10-krotny wzrost zadłużenia w stosunku do zaległości, jakie prywatne podmioty medyczne miały zaledwie 5 lat temu" - poinformował Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Jak podaje KRD, najwięcej zaległości mają prywatne przychodnie i gabinety z województwa mazowieckiego - prawie 23 mln złotych. Kolejny jest Śląsk z niemal 12 mln złotych niespłaconych zobowiązań, a za nim Wielkopolska z kwotą 9,5 mln złotych.

Żeby nie tracić klientów

Redaktor naczelna portalu "Polityka Zdrowotna" Aleksandra Kurowska, w rozmowie z Piotrem Maślakiem w TOK FM, przyznała, że jeszcze kilka lat temu nie sądziła, że sytuacja w polskiej ochronie zdrowia będzie taka kiepska. - Z jednej strony mamy rosnące wpływy ze składek, ale z drugiej tych pieniędzy nie wystarcza. Dramatycznie nie wystarcza - podkreśliła.

Zadłużenie w szpitalach powiatowych rośnie bardzo szybko. Skąd te problemy? Jak wyjaśniała Kurowska, szpitale otrzymują z Narodowego Funduszu Zdrowia pieniądze w formie ryczałtów za poszczególne procedury medyczne. - Prawo nakłada na placówki różne nowe obowiązki, więc koszty systemowo rosną, a pieniądze przyznawane przez NFZ nie - tłumaczyła ekspertka. - Szpitale wyliczyły, że w zeszłym roku (2018) wzrost kosztów powinien oznaczać podniesienie  ryczałtu o około 10 procent - dodała.

Kłopoty przekładają się na podejmowanie bolesnych dla pacjentów decyzji. - Coraz więcej szpitali powiatowych zamyka oddziały. Nie można wykluczyć, że na jakiś czas będą musiały całkiem zamknąć działalność - ostrzegała.

Odnosząc się do planowanego strajku, dziennikarka podkreśliła, że jest to drugi w historii protest, w którym będą razem uczestniczyć pracownicy medyczni i pracownicy szpitali powiatowych. - Wydaje się, że środowisko tym razem nie da się tak łatwo skłócić - oceniła Aleksandra Kurowska.

Skutki takie protestu mogą być bardzo dotkliwe. - Jeżeli przywieziemy ofiarę wypadku samochodowego do szpitala i nie będzie w nim działać laboratorium, to takiego pacjenta trzeba będzie odesłać. Nie zbadamy, jakie ma parametry krwi, nie zbadamy niczego - podkreśliła Kurowska.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj całej rozmowy z Aleksandrą Kurowską!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Polska służba zdrowia AD 2019: brak lekarzy, protesty, długi
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 3 razy 3

    Przestancie z ta pasja ratowania ludzi, kazdy idzie do pracy po pieniadze i nie jest to nic wstydliwego po prostu taki jest ten swiat. Kazda grupa zawodowa ma prawo do wynagrodzenia zgodnego z jego potrzebami to rowniez nie jest nic wstydliwego. Czyny calkowicie bezinteresowne to piekny przykad, ale margines ludzkich zachowan, piekny ale margines. Dochod jest zrodlem rozwoju jednostki i jego rodziny i to rowniez jest normalne. Nienormalne natomiast to bylo te 27 lat neoliberalnego cyrku w ktorym nie dokonywano corocznych rewaloryzacji, mrozono latami progi dochodowe rodzinnego PIT etc. podwyzszanie w nieskonczonosc podatkow i wyprzedaz majatku za bezcen nie majac zapewnionych innych zrodel dochodu. To wszystko caly ten postpeerelowski bardak uwazam za nienormalnosc i miedzy innymi dlatego tam nie mieszkam, bo w koncu dlaczego mialem sie katowac zyciem w nienormalnosci i planowac zakup butow zimowych z dwurocznym wyprzedzeniem.
    Tsmten syf trzeba bylo rozpirzyc po pieciu latach od jego powstania, tylez ze peerelowskie spoleczenstwo wykazalo sie calkowita biernoscia, kompletna obojetnoscia wobec wlasnego panstwa i nie ma prawa dzis narzekac na stan dochodow, podobnie jak ci co odpowiadaja za to co mamy nie maja prawa osadzac nikogo, poza soba samym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX