Fizjoterapeuci i diagności upominają się o podwyżki. Apelują do Polaków o wsparcie ich protestu

Fizjoterapeuci i diagności przygotowali list otwarty do Polaków. Apelują o wsparcie ich protestu. Przekonują, że Ministerstwo Zdrowia nie wywiązało się z obietnicy przekazania im dodatkowych środków na podniesienie płac. Żądają podwyżek nie niższych niż 1200 złotych netto.

"Zarobki pracowników laboratoriów i fizjoterapeutów od lat oscylują wokół najniższej krajowej. Większość z nas za 5 dni pracy w tygodniu dostaje od 1650 do 2400 złotych netto" - czytamy w liście fizjoterapeutów i diagnostów skierowanym "do wszystkich Polaków". Przedstawiciele zawodów medycznych podkreślają, że ich praca wymaga ciągłego dokształcania, jest odpowiedzialna, wyczerpująca, a jej stawką "jest życie i zdrowie ludzi". Mimo to - jak oceniają - są dla ministerstwa grupą niezauważalną.

Fizjoterapeuci i diagności prowadzili protest głodowy już w maju. Zakończyli go po kilkunastu dniach, po rozmowach z ministrem zdrowia w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog". Łukasz Szumowski zadeklarował wówczas, że zaangażuje się w szukanie pieniędzy, które trafiły do szpitali, a nie zostały przeznaczone bezpośrednio na podwyżki. Protestujący uznali zaś, że udzielają ministrowi kredytu zaufania.

W opublikowanym w poniedziałek liście zarzucają Szumowskiemu, że nie wywiązał się z obietnicy, zaś dodatkowe pieniądze, które trafiły do szpitali, zostały przeznaczone głównie na spłaty zadłużenia, a nie na podwyżki.

Ministerstwo odsyła ich do szpitali, szpitale do ministerstwa

"Ministerstwo Zdrowia przyjęło stanowisko, że jest lepiej, a podwyżki otrzymaliśmy aż w 70 proc. placówek, w których pracujemy. Z naszych danych wynika, że było to maksymalnie 30 proc. miejsc, a podwyżki w większości z nich nie wynikały ze zwiększonych przez ministerstwo ryczałtów, ale z prowadzonych sporów zbiorowych, akcji protestacyjnych czy umów z dyrekcjami szpitali" - przekonują fizjoterapeuci i diagności.

Jak dodają, obecnie resort zdrowia w sprawie podwyżek "każe im się upominać" bezpośrednio u dyrektorów szpitali. Ci zaś wysyłają ich z powrotem do ministerstwa.

"My - fizjoterapeuci i pracownicy laboratoriów nadal oczekujemy gwarantowanych podwyżek, nie niższych niż 1200 złotych netto. Dopiero to pozwoli nam urealnić nasze pensje i odbije nas od dna hierarchii wynagrodzeń w ochronie zdrowia" - piszą protestujący.

Wznowiony protest fizjoterapeutów i diagnostów rozpoczął się 23 września. Polega on m.in. na przechodzeniu na zwolnienia lekarskie i odbieraniu zaległych urlopów. W niektórych placówkach, z powodu braków kadrowych, odwoływane są zabiegi. - Musimy pokazać, że przestajemy ratować ten chory system, który nic nam nie zapewnia, nic nam nie gwarantuje - podkreślała w rozmowie z reporterką TOK FM Agnieszka Gierszon z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych.  

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny