Największy lubelski szpital redukuje koszty. Dyrekcja apeluje do lekarzy o ograniczenie drogich procedur medycznych

Szpital Kliniczny przy ul. Jaczewskiego w Lublinie to wysokospecjalistyczna jednostka, m.in. z klinikami kardio- czy neurochirurgii. Z informacji uzyskanych od lekarzy wynika, że dyrekcja wystosowała do nich pismo z apelem o ograniczanie kosztów. Co to oznacza w praktyce?

O sprawie jako pierwszy poinformował na Twitterze dr Jakub Kosikowski, były szef ogólnopolskiego Porozumienia Rezydentów. Informację dostał od pracujących na Jaczewskiego lekarzy.

"Nie można wszystkiego przeliczać na pieniądze"

Udało nam się anonimowo porozmawiać z kilkoma z nich. Lekarze nie chcą się ujawnić, bo boją się problemów związanych ze zmienianą właśnie w placówce dyrekcją. 

Lekarze przyznają, że list od dyrekcji został im odczytany. - Chodzi m.in. o redukcję przyjęć planowanych w najbliższym czasie czy ograniczenie kosztownych procedur medycznych. Jest tam mowa m.in. o programach lekowych dla chorych na nowotwory - mówi nam jeden z profesorów, z którymi rozmawialiśmy. Nie kryje oburzenia i mówi wprost, że nie ma zamiaru niczego w swojej pracy zmieniać. - Tak jak pomagałem pacjentom, tak dalej będę pomagał. Jeśli pacjent będzie wymagał drogiej diagnostyki, to ją dostanie. Nikt mnie nie zwalnia z odpowiedzialności za pacjenta - podkreśla profesor.

- Nie można wszystkiego przeliczać na pieniądze. Ja rozumiem, że sytuacja finansowa szpitala się pogarsza, ale uczono nas, że to pacjent jest najważniejszy. Mamy mu pomagać. Trudno kalkulować, czy stać mnie na jakąś procedurę, czy też nie w stosunku do pacjenta - mówi inny z medyków, będący w trakcie specjalizacji. Jego zdanie podzielają inni. - U nas na oddziale dyskusja była burzliwa. Wiemy, że służba zdrowia jest niedoinwestowania, ale nikt nie ma zamiaru oszczędzając, brać na siebie odpowiedzialności za życie i zdrowie pacjentów - dodaje jedna z lekarek.

Prośba o "niegenerowanie nadwykonań"

Rzeczniczka prasowa Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, Marta Podgórska, potwierdza, że pismo od dyrektora trafiło do kierowników wszystkich komórek organizacyjnych szpitala. "Zawierało prośbę o wsparcie we wdrożeniu założonych działań oszczędnościowych na okres do 31 grudnia 2019 roku, dotyczących m.in. zamrożenia poziomu wynagrodzeń i zatrudnienia, wyjazdów służbowych, szkoleń, ograniczenia do niezbędnego minimum wydatków w każdej sferze działalności szpitala, czyli do takich wydatków, które muszą być zrealizowane jeszcze w bieżącym roku" - napisała rzeczniczka.

Przyznała także, że w piśmie znalazła się również prośba o „niegenerowanie nadwykonań” czy „ograniczenie diagnostyki tylko do niezbędnego zakresu”.

Rzeczniczka przekonuje, że w piśmie nie ma mowy o ograniczaniu przyjęć planowych, ale jednocześnie przyznaje, że znalazł się w nim punkt, który brzmi "Optymalizacja przyjęć pacjentów w kierunku redukcji nadwykonań". "Jest rzeczą wiadomą, że przy nowym systemie finansowania świadczeń nadwykonania w ramach ryczałtu nie będą zapłacone. Szpital nie może sobie pozwolić na realizację świadczeń, które nie zostaną zapłacone przez NFZ" - przekonuje Podgórska. "Zbliża się koniec roku i od wysokości ujemnego wyniku finansowego zależy sytuacja finansowa szpitala w perspektywie czasowej" - dodaje.

Z informacji, które przekazała nam rzeczniczka, wynika, że szpital jest "na minusie", ma kilkanaście milionów straty. "Spodziewamy się, że mogą powstać sytuacje niezadowolenia pacjentów w przypadku wyznaczenia terminu przyjęcia na rok 2020, aczkolwiek nie będzie to dotyczyło świadczeń na rzecz tych, których stan kliniczny nie pozwala na odroczenie terminu leczenia" - informuje rzeczniczka szpitala.

Dr Jakub Kosikowski mówi wprost: zapaść w służbie zdrowia się pogłębia. – Szpital kliniczny w Lublinie to ogromny szpital, z wybitną neurochirurgią na skalę europejską. Nawet on ma teraz długi. Ale działanie dyrekcji jest zrozumiałe. Jeśli szpital zbankrutuje, to już nikomu nie pomoże – stwierdza.

Nie tylko szpital w Lublinie boryka się z takimi problemami. Dr Kosikowski podaje także przykład Wrocławia, gdzie też ograniczane są planowe przyjęcia. 

Ale nie dotyczy to tylko szpitala przy Jaczewskiego w Lublinie – Kosikowski podaje przykład choćby Wrocławia, gdzie też ogranicza się planowe przyjęcia.

Posłuchaj wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
Największy lubelski szpital redukuje koszty. Dyrekcja apeluje do lekarzy o ograniczenie drogich procedur medycznych
Zaloguj się
  • stjack

    0

    A nie mozna tak oficjalnie na SORZe dac informacji "Nie wejdziecie. Długi". I ludzie tak po ludzku, zrozumieją.Przecież chcieli 500+, a nie ochrony zdrowia.

  • liwia01

    0

    Ależ ludziska kochane! A po co w ogóle jakieś drogie w utrzymaniu szpitale? Przecież mamy gęsto tkaną sieć kościołów! W każdym kapłan,który wyspecjalizował się w drogich modlitwach , przekonujący wszystkich,że są one skuteczne na każde schorzenie,na każdą bolączkę., a na pewno lepsze,niż działania jakiś tam śmiertelników po studiach medycznych. Pozwólmy im się wykazać, wszak służba zdrowia powierzona matce bożej a ona na pewno ukoi,uzdrowi i pocieszy wszystkich w cudowny sposób.No a jeżeli jednak nie,to widocznie bóg tak chciał i ludzki rozum nic tu nie pomoże,nieprawdaż?

  • rbik53

    Oceniono 1 raz 1

    .
    Wyborco PiSu, Polaku ! ! !
    Nie chodź do lekarza ! ! !
    Wstań z kolan i obniżaj koszty ! ! !
    Stary Pierdzioch da ci 500+ na godny pochówek ! ! !
    Pawłowicz z Piotrowiczem pomogą. W TK już oficjalnie zawieszą twoje konstytucyjne prawo do rzetelnej opieki zdrowotnej. co wybitnie przyspieszy twój osobisty, upragniony kontakt z Bogiem....
    .

  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 1 raz 1

    Na każdy oddział zakupić szklaną kulę i zatrudnić wróża Macieja by przeszkolił lekarzy we wróżeniu ze szklanej kuli. Nie będą potrzebne tomografy, rtg i inne skomplikowane i drogie urządzenia.
    Te można zarezerwować tylko do leczenia dygnitarzy i samego Prezesa Tutti Frutti.

  • marudna.maruda

    Oceniono 1 raz 1

    Szpital kliniczny, który w założeniu ma poza leczeniem kształcić przyszłych lekarzy, ma ograniczać wydatki. Znaczy spadnie do rangi powiatowej lecznicy, a studenci, zwłaszcza ci zagraniczni, przynoszący zysk, podziękują za taką edukację. Nie tak dawno tenże szpital organizował jakąś konferencję, na której były już wojewoda Czarnek, kościelna konserwa, był jedną z głównych gwiazd- na tym nie oszczędzano?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX