Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

24.02.2014 21:11

Czy filozofia powinna być wykładana na budownictwie lądowym ?

...

Dyskusja o humanistycznych studiach trwa. Skoncentruję się na jednym zagadnieniu: - Czy humanistyczne zajęcia są potrzebne informatykom i weterynarzom. … ? Czy filozofia powinna być wykładana na budownictwie lądowym i biotechnologii?

Piszę to, żeby dać trochę argumentów w dyskusjach z inżynierami, matematykami, informatykami, czy automatykami, którzy uważają, że zajmowanie się filozofią to czysta strata czasu. Jest takich przeciwników humanistyki dosyć dużo. Ich opór i upór wynika z reguły z niewiedzy.

 

Zagadnienie można sprowadzić do następującej konstatacji:

Pochodzący z XIX-stego wieku podział na nauki szczegółowe, w XXI-szym wieku wyczerpuje swoje możliwości.

Na bazie tego stwierdzenia można podjąć ze „ścisłowcami” dyskusję o „humanistyce”.

 

 

Studentów, którzy przygotowują się do wykonywania praktycznych zawodów trzeba namawiać do filozofii, tak jak „humanistów” trzeba przekonywać, że matematyka na maturze jest konieczna, a przydałaby się też wielu historykom, medykom i filologom na studiach.

 

Ponieważ tematem jest humanistyka, to skoncentruję się na argumentach mających przekonać inżynierów do dodatkowego studiowania filozofii.

 

Pierwsza grupa argumentów ma charakter biznesowy. Weźmy na przykład automatyków, na których dziś jest największe zapotrzebowanie. Warto studiować na tym kierunku, bo wiadomo, że z pracą nie będzie żadnych problemów. Tak jest: - Nie będzie żadnych problemów przez następne 20-ścia, a może 30-ści lat. A potem? - To co miało być zautomatyzowane, będzie zautomatyzowane i zapotrzebowanie na automatyków bardzo się zmniejszy. Dzisiejsi absolwenci będą mieli około pięćdziesiątki. Żeby nie zostawali kiedyś bezrobotnymi 50 plus, warto, aby już dziś mieli rezerwowy zawód. Dlatego połączenie magisterki z automatyki z licencjatem z filologii, albo psychologii nie jest wcale pozbawione sensu.

 

 Ta argumentacja wynika z własnego doświadczenia. Gdy studiowałem na Politechnice w latach 70-tych najbardziej rozwojowym kierunkiem była technologia produkcji mikroprocesorów. Dziś tyle już zrobiono w tej dziedzinie, że prawie nikt z moich kolegów nie pracuje w wyuczonej specjalizacji. Takich specjalistów  już od dawna potrzeba znacznie mniej niż kiedyś.

Najlepsze podstawy do samodzielnego poszukiwania nowej specjalizacji, lub nowego zawodu dają studia filozoficzne.

 

 

Drugi rodzaj argumentacji, który powinien trafiać do ścisłowców nastawionych na karierę naukową powinien być następujący:

Rene Descartes

Blaise Pascal

Gottfried Leibniz

Pierre Simon Laplace

 

… zajmowali się filozofią bez szkody dla swoich osiągnięć

naukowych. Jest to argument, który powinien być także podsuwany „humanistom” często nie zdającym sobie sprawy z tego, że wyżej wymienieni byli przede wszystkim ścisłowcami, potem długo, długo nic i dopiero zainteresowani w innych tematach.

 

 

Trzeci rodzaj argumentów jest jak następuje: Ścisłowcy są bardzo podatni na manipulację. Politechnika jest szkołą zawodową. Student bardzo rzadko ma szansę mieć odmienne zdanie od wykładowcy na temat będący przedmiotem nauki. Stad bierze się często traktowanie wiedzy przekazywanej przez autorytet w sposób bezkrytyczny. Stąd często bierze się bezkrytyczny stosunek do wiedzy książkowej lub encyklopedycznej. Humanistyczne przedmioty na studiach zawodowych powinny nauczyć obywatela inżyniera krytycyzmu i pomóc obywatelowi inżynierowi podejmować decyzje o charakterze politycznym.

 

 

Podział na nauki szczegółowe i specjalizacja to źródła wielkich osiągnięć naukowych i technologicznych XIX i XX wieku. Dlatego jesteśmy tak silnie przywiązani do tego podziału. Trudno go porzucić, a trwanie na tej drodze w XXI wieku to błąd. Nie można nadal żyć z klapkami na oczach.

 

Adam Jezierski

 

 

Czytaj więcej na blogu adam-jezierski.

Zobacz także

Komentarze (33)

  • dz-99

    Oceniono 9 razy 9

    No więc, Adamie Twój wpis ( celowo ? ) prowokuje do odpowiedzi.
    Zdradzę się. Jestem inżynierem budownictwa wodnego ( ale może być " lądówka": mosty,drogi, lotniska ). Miałem zawsze bardzo krytyczny stosunek do swoich wykładowców.

    Zdecydowanie zgadzam się,że na studiach technicznych powinno poznawać się nauki humanistyczne .
    Skutki ingerencji w przyrodę, odpowiedzialność za przyszłe pokolenia ,zarządzanie ludźmi ( w aspekcie jednostkowym -psychologicznym jak i grupowym-socjologicznym ). Można nawet spotkać się z modelowymi dylematami moralnymi ( odpowiedzialność za skutki podejmowanych decyzji - np. powódź i ocalenie dużego miasta za cenę jednej wioski, zabytku,doliny,plantacji , poświęcenia zapory, mostu).
    Nauki statystyczne, stochastyka, probabilistyka , rachunek prawdopodobieństwa i teoria mniejszego zła .
    Humaniści takie rzeczy "przerabiają" TYLKO w teorii .
    Wobec pragmatycznego i utylistarycznego podejścia do nauk przyrodniczych humanistyka jest konieczna.
    O bioetyce nawet nie mam siły wspomnieć ( aborcja, in vitro )
    No i nie tak dawno L.Dorn sugerował oparcie się na inteligencji technicznej ...Bo właśnie podatna na manipulację ( nie powiedział tego wprost ).

    • mamula66

      Oceniono 5 razy 1

      @dz-99
      Zdecydowanie na studiach humanistycznych powinno sie studiowac matematyke i fizyke. Inaczej wypuszczac sie bedzie kretynow ktorzy nie rozumieja jak dziala wspolczesny swiat

    • mamula66

      Oceniono 2 razy 0

      @dz-99
      "Nauki statystyczne, stochastyka, probabilistyka , rachunek prawdopodobieństwa i teoria mniejszego zła "

      Czy uwaza Pan ze to sa "nauki humanistyczne"?...

    • dz-99

      0

      @mamula66
      Nie.Słusznie krytykujesz. Dziękuję i przepraszam.Rozpędziłem się; po prostu.
      Wyjątek : "teoria mniejszego zła " ( nawet nie wiem, czy istnieje . Ale ja ją wyznaję. Niestety. ) może być "podciągnięta" pod nauki humanistyczne ( b. niebezpieczna ! ).

  • trajkotkowa

    Oceniono 7 razy 7

    Zgadzam się z AUTOREM ... jak rzadko kiedy!

    na marginesie:
    w jezyku potocznym nożna zaobserwować zmianę znaczenia słowa humanista ...
    kiedyś, kiedy Jaś nie potrafił nauczyć się tabliczki mnożenia, mówiło się, że Jaś jest osłem!
    teraz, w podobnej sytuacji, mówi się, że Jaś to humanista ..

    • dz-99

      Oceniono 3 razy 1

      @trajkotkowa
      nie, nie, humanistki ( większość dziewczyn: homo sum, humani nihil a me alienum puto - to wystarczyło do matury ) w mojej klasie . Miałem pecha i to wpłynęło na mój ogląd i pogląd itd itp .

    • mamula66

      Oceniono 6 razy 4

      @trajkotkowa
      Ja mam wlasna definicje humanisty: humanista to ktos kto nie wie dlaczego w gniazdku elektrycznym sa dwie dziurki i jest z tego dumny

  • qielih

    Oceniono 5 razy 3

    Z tego co zauważyłem już po co najmniej jednym komentarzu, Twój wpis nie będzie zrozumiany przez ludzi myślących w kategoriach zero-jedynkowych. Białe albo czarne.

    Moje obserwacje mogą być subiektywne dlatego podzielę się pewną obserwacją być może krzywdzącą dla wielu. Jeszcze raz zaznaczę, że obserwację subiektywną, która nie ma na celu kogokolwiek obrazić.

    Otóż mam takie odczucie, że od paru lat ludzie na Politechnice Gdańskiej są większymi "patriotami" od tych na Uniwerku.

    Mogę się mylić. Od jakiegoś już dłuższego czasu, stojąc z boku przyglądam się sporowi o to, kiedy została ona założona. Nic tu nie pomoże Wikipedia:

    pl.wikipedia.org/wiki/Politechnika_Gda%C5%84ska
    Gdyż tu w tekście dowiemy się, że stało się to założenie w 1904 roku a w tabelce już obok:

    Data założenia 24 maja 1945;
    6 października 1904 jako Królewska Wyższa Szkoła Techniczna w Gdańsku

    Mam wrażenie, że te informacje w Wikipedii są pewnym kompromisem pomiędzy patriotyzmem "A" a patriotyzmem "B" z uwzględnieniem praw rządzących Wikipedią.

  • turbinowy

    Oceniono 5 razy 3

    Podpisuję się po Twoim wpisem dwoma łapkami.
    Sam będąc technicznym mam w tej dziedzinie same braki.
    Ale muszę donieść, że się douczam słuchając "Niedzielę filozofów, czyli potyczki z życiem" prowadzoną w państwowym radiu RDC przez filozofa pana Tomasza Stawiszyńskiego.
    A że rozmowy filozofów są nie tylko ciekawe ale również pełne humoru polecam:
    www.rdc.pl/wp-content/uploads/2014/02/ND-2-luty-2014-11_11_24-Zofia-Rosinska-i-Grzegorz-Chlasta.mp3

  • 3listki

    Oceniono 9 razy 1

    A ja proponuję szachy albo brydża zamiast filozofii. Lepsza zabawa, a i na "salonach" łatwiej zabłysnąć ładnym matem, niż wywodem na temat wyższości bytu nad niebytem.

    • bushman14

      Oceniono 4 razy 0

      @3listki
      Nie wiem, gdzie Ty widzisz takie salony. Chyba że chodzi o płackarty w ruskich pociągach (salonki?;) w których faktycznie można pograć w szachy. Ale w brydża? Gdzie?

      Ale to właściwy trop: może filozofią jest to, co uprawiają ludzie ciekawi świata, kiedy uwolnieni od rygorów działalności naukowej, spotykają się na salonach albo chociaż przy piwku. I myślę, że takie spędzanie czasu ma nie mniejsze wartości od gry w brydża albo szachów. Tylko jak to wykładać?

  • 5zpileczka

    0

    "Student bardzo rzadko ma szansę mieć odmienne zdanie od wykładowcy na temat będący przedmiotem nauki. Stad bierze się często traktowanie wiedzy przekazywanej przez autorytet w sposób bezkrytyczny. Stąd często bierze się bezkrytyczny stosunek do wiedzy książkowej lub encyklopedycznej."

    Ja bardzo przepraszam, ale to stwierdzenie nie ma z prawdą NIC wspólnego!
    Zacznijmy od matematyki. Jej całe piękno na tym właśnie polega, że nic nie trzeba przyjmować na wiarę.
    To, że jakiś autorytet coś twierdzi, czy w jakiejś książce coś napisano, nic jeszcze nie znaczy.
    Wszystko można sprawdzić i albo potwierdzić, albo obalić logicznymi argumentami. Czasem wymaga to sporo pracy, i jeśli komuś się nie chce i woli wierzyć, to jest to jego sprawa i błąd. Wykładowcy przedmiotów ścisłych rzadko przyjmują rolę wyroczni, do której nic poza hołdami nie dociera. To są ludzie przyzwyczajeni do logicznego myślenia, i jeśli student chce podyskutować, zaprezentować inne spojrzenie na dany fakt, to chętnie podejmują wyzwanie.
    Jeśli chodzi o inne nauki i zagadnienia, fizykę, chemię, materiałoznawstwo, konstrukcje wszelakie, itp., to to nie jest wiedza objawiona. Nikt tego nie wziął z księżyca. Wszystko da się sprawdzić w odpowiednich źródłach. Fakt, politechniki przygotowują do konkretnych zawodów, ale trzeba też pamiętać, że to nie technika, tylko szkoły wyższe, na których się studiuje. A co to słowo znaczy, to humaniści na pewno wiedzą.

    • jezierskiadam

      0

      @5zpileczka

      Jeżeli wykładowca mówi, że całka oznaczona od 1 do 4 z tej funkcji jest równa 1 i 3/4, to w zasadzie wykładowca na Politechnice nie myli się w takich sprawach...:)))

      Podobnie, jeżeli wykładowca na Politechnice twierdzi, że jakieś ciepło właściwe jest równe 1.7.

      Zupełnie inaczej jest, gdy wykładowca historii twierdzi, że Macierewicz to wielki patriota. To prowokuje do dyskusji.

      Dlatego wielu ludzi z wykształceniem ścisłym wierzy w brednie, świadomie podawane do wierzenia przez Biniendę,
      ................................... a filozofowie z reguły uważają Rońdę, Obrębskiego, Cieszewskiego i Biniendę za SWOŁOCZ.

      Pozdr.

  • mamula66

    Oceniono 4 razy 0

    " A potem? - To co miało być zautomatyzowane, będzie zautomatyzowane i zapotrzebowanie na automatyków bardzo się zmniejszy."

    Prosze Pana, Panski komentarz swiadczy tylko I wylacznei o glebokiej niewiedzy na temat tego o czym Pan pisze. Prosze sobei postudiowac troche prognoz o rozwoju spoleczenstwa, w tym TAKZE roli automatyki I robotyzacji

    Sluze tytulami jakby Pan byl zainteresowany

    • jezierskiadam

      Oceniono 2 razy 2

      @mamula66

      Nie nazywajmy wiedzą tego, co będzie w technice za 30 lat.

      Różni autorzy mają różne opinie.
      Ludzie łatwowierni są łatwi do zmanipulowania. Właśnie humanistyka zapobiega przyjmowaniu na wiarę wymysłów na temat tego co będzie Np. bredni w rodzaju "Końca historii" Fukujamy...:)

      PS. Bywało, że temat ulegał wyczerpaniu. Ja tylko tyle napisałem.
      Prace na temat rozwoju transportu konnego napisane w XIX wieku w większości... :))))))

    • mamula66

      0

      @jezierskiadam
      Wie Pan, pod koniec 19 stulecia, prezes ktoregos z Urzedow Patentowych powieial: "urzad Patentowy mozna zamknac, bo wszystko co bylo do wynalezienia zostalo juz wynalezione"

      To Panski brat duchowy, widac.

    • jezierskiadam

      0

      @mamula66

      Prognozy to nie jest wiedza o przyszłości !!!

      PS. Jednak braki w zakresie humanistyki wychodzą.
      Czytanie tekstu ze zrozumieniem polega na tym, żeby nie szukać treści we własnej głowie, tylko dowiedzieć się co autor miał na myśli.

    • mamula66

      Oceniono 8 razy -6

      @bushman14
      Nauka jest nauka a filozofia nauka nie jest. Ot, taka "filozoficzna" mysl scislowca

    • cmoscmos

      Oceniono 1 raz -1

      @buschman14
      "To może takie małe pytanie naprowadzające: czym się różni filozofia od nauki?"

      To może mała odpowiedź naprowadzająca: Filozofia jest METAnauką. Jeżeli wiesz, co to znaczy.

      Wszyscy wielcy naukowcy-przyrodnicy XVIII wieku jako swoją branżę nie podawali fizyki, matematyki, chemii, astronomii itd - tylko filozofię przyrody. Głupki, a nie naukowcy, co nie? Jakbyś nie wiedział, chodzi o takie nazwiska jak Newton, Leibniz i cała masa innych.
      A Ty dobrze dobrałeś sobie ksywkę.
      --
      Blog o Niemczech i NRD: nrdblog.cmosnet.eu

    • bushman14

      Oceniono 1 raz 1

      @cmoscmos

      Widzisz, na pytanie które zadałem jest wiele odpowiedzi i nie każda jest tak płytka jak Twoja.

      Kiedyś filozofią nazywano wszystko to, co dziś jest określane mianem nauki. Nie było specjalnego rozróżnienia. A dziś niby jest. Ale jaka?

      Cóż, ja to widzę tak:
      W starożytności filozofia była czymś co ogólnie można nazwać poznawaniem świata. Z czasem z filozofii wyodrębniały się różne dziedziny skupione na różnych aspektach świata i posługujące się różną metodyką. Z grubsza można tu wyróżnić trzy grupy nauk:

      - nauki przyrodnicze czyli takie w których występuje przewaga ścisłej metody naukowej nad spekulacją (metody naukowej czyli tworzenia falsyfikowalnych hipotez i ich eksperymentalnego lub obserwacyjnego testowania). Na przykład fizyka czy biologia.
      Chociaż w tych naukach tak wielką wagę ma metoda naukowa, to tam gdzie trudno o postęp na tej drodze - pojawia się czysta spekulacja - jak choćby w fizyce teoretycznej, której modele na dzień dzisiejszy bywają praktycznie niefalsyfikowalne.
      Te nauki odniosły oszałamiający sukces we współczesnym świecie. Pozwoliły się zagłębić w rzeczy niemal niewyobrażalne a uzyskana tą drogą wiedza jest gigantyczna i nie do ogarnięcia dla pojedynczego człowieka. I nie do wymyślenia przez pojedynczego człowieka.

      - matematyka - można stwierdzić - niemal czysta spekulacja, czyli tworzenie abstrakcyjnych modeli, teoretycznych światów które są związane przyjętymi ściśle przestrzeganymi zestawami założeń (aksjomatów). Tym nie mniej rozwój matematyki przebiegał w powiązaniu z rozwojem nauk przyrodniczych, wiele matematycznych modeli powstało na potrzeby opisu świata fizycznego. Pewna część matematyki rozwija się w oderwaniu od "zastosowań" ale trudno ocenić na ile możliwy byłby w nich postęp bez wcześniejszych powiązań z zastosowaniami.
      Matematyka również jest ogromnym gmachem nauki - nie do ogarnięcia dla pojedynczego człowieka i nie do wymyślenia przez pojedynczego człowieka.

      - miękkie nauki - to moim zdaniem - takie w których występuje przewaga spekulacji nad metodą naukową a sama metodologia badań jest niedopracowana i zawodna. Z czasem ten stan rzeczy może się zmieniać i takie nauki stają się coraz bardziej ścisłe.

      No dobrze - można sobie powiedzieć, że to są trzy nurty w filozofii a każdy naukowiec jest filozofem. Kopernik uważał się za filozofa, to i Einsteina można nazwać filozofem i Wolszczana też. Jednak przy takim postawieniu sprawy - nie ma żadnego wyprowadzenia filozofii z polibudy, bo na wykładach z fizyki czy algebry - przyszły inżynier obcuje z najczystszą filozofią.

    • bushman14

      Oceniono 1 raz 1

      @cmoscmos
      (cd)

      No więc szukam czegoś innego. Tego czego filozofowie uczą się na swoich studiach filozoficznych? Tylko co to jest? Metanauka? A co to niby jest, jeśli nie opis tego, co specjaliści - przyrodnicy wymyślili jako narzędzia do poznawania świata? Czy to fizycy wymyślili metodę naukową, czy Popper? Czy to przyrodnicy wymyślili paradygmaty, czy Kuhn? I jak bardzo produktywne jest takie patrzenie z zewnątrz na nauki? To znaczy - z fizyki kwantowej mamy telefony komórkowe i internet, a z co wynikło z rozważań o paradygmatach w nauce poza dyskusjami przy piwie?

      A poza metanauką? Co przynależy do filozofii? Czysta spekulacja? Ale zaraz - przecież czysta spekulacja wydzieliła się z filozofii jako matematyka. Albo modele tworzone przez fizyków teoretyków. A więc co jeszcze? Spekulacja pozbawiona więzów matematyki? Spekulacja pozbawiona obowiązku dowodzenia twierdzeń? Pozbawiona obowiązku definiowania aksjomatów? Pozbawiona całego tego nużącego anturażu który kojarzy się z matematyką?
      A może filozofia to mają być rozważania o tym, czego współczesna nauka żadną miarą ugryźć nie potrafi? O jakiś bogach, absolutach i tym podobnych bajędach?

      A może coś jeszcze? Tylko co? Czy odpowie ktoś poza trollem który zaraz zechce udowodnić wyższość inwektyw nad językiem mlaskowym?

      Bo ja to widzę tak: choć człowiek ma bogatą wyobraźnię i może sobie spekulować na różne tematy, to jeśli nie podda tych spekulacji ścisłym rygorom takim jak w naukach przyrodniczych albo takim jak w matematyce - te spekulacje okazują się zadziwiająco UBOGIE w porównaniu do tych które zostały stworzone z wyżej wymienionymi więzami. Ot paradoks. Czyli filozofia podzieliła się na dziedziny które poddane ścisłym rygorom rozwinęły się w mniej lub bardziej udane gmachy wiedzy oraz na pozbawione tych rygorów prościutkie modeliki nadające się do prowadzenia porywających dyskusji przy piwie...

    • jezierskiadam

      0

      @bushman14

      Taaa...

      Różnie możemy definiować naukę i filozofię i w zależności od definicji, różna będzie część wspólna.
      W zasadzie epistemologię, etykę, metodologię, logikę i tak dalej można byłoby włączyć do programu Politechniki w taki sposób, że każdy wykładowca porusza te tematy obok swojego właściwego wykładu.
      Tyle, że to jest nierealne.
      W praktyce wykład wygląda tak:
      Twierdzenie (...). Założenia (...). Teza (...). Dowód (pomijamy).

      Dlatego potrzebne są wykłady z filozofii zawierające "myśl przewodnią".
      Dobrze przedstawił problem dz-99.

    • bushman14

      0

      @jezierskiadam

      No dobrze: mamy spis dziedzin (u Ciebie i u dz-99) z których każda ma swoje miejsce w nauce. Można je powyciągać z poszczególnych dziedzin naukowych i nazwać filozofią. Tylko jaka jest w tym myśl przewodnia? Co spaja te dziedziny? Kto powinien mówić np. o logice czy statystyce jak nie matematyk? A kto powinien mówić bliższych i dalszych skutkach podejmowanych działań jak nie specjalista który wie jakie te skutki będą? Ekolog albo inżynier?
      No dobrze - jakiś etyk by się przydał, ale właśnie - filozof czy etyk?

      Wiesz, ja tam lubię filozofię. Szczególnie lubię jak filozofują fizycy - jak np. Weinberg czy Gellman. Albo nie lubię - jak filozofuje Penrose który bredzi jak potłuczony. Ale każdy z nich jest filozofującym fizykiem a nie filozofem. Więc co to jest filozofia i kto powinien ją tworzyć albo wykładać? I gdzie tu jest wogóle miejsce dla tzw. humanisty?

  • mamula66

    Oceniono 16 razy -2

    jako inzynier automatyk, czuje sie wywolany do tablicy.

    JA rozumiem ze P.T. Humanisci ostro walcza o ulatujace etaty. Al mam propozycje aby sie of tak zwanych "scislowcow", jak to wie w Polsce mowi, odstosunkowali. Albowiem, Panstwo humanisci, macie takie samo pojecie o parcy inzyniera jak ja o japonskim teatrze kabuki.

    Ja zrobilem doktoart w roku 1974. Wlasnei z automatyki. Potem parcowalem na Politechnice, na 3 amerykanskich uniwersytetach i sporo lat w pzremysle. Specjalnosc zmienialem srednio co 5 lat. I nei pzrestalem byc automatykiem. Mimo ze ta automatyka dzis to zupelnie inna automatyke niz ta ktorej sie uczylem.

    Podobnei moi koledzy od mikroelektronilo. Prosze nei opowiadac ze nei ma popytu na specjalistow. Nei ma, w Polsce. Na swiecie jak najbardziej. Moi koledzy od mikroelektroniki zmieniali specjalnosc tez srednio co 5 lat. Albowiem w high-tech czas zycia wiedzy wlasnie tyle wynosi. Co 5 lat tzreba sie douczac.

    Do tego douczanai nie sa potzrebne nauki filozofow. Ja moglem sie "przestrajac" tak czesto albowiem posiadlem wiedze ktora jest do tego neizmedna - mianowicie, matematyke. Inni moi koledzy posedli wiedze ktora im byla potzrebna - mianowicie, fizyke. Nikomu do niczego nei byla potzrebna filozofia.

    A wyksztalcenie ogolne? Pochlebiam sobei ze na salonach mam wiecej do powiedzenia niz niektorzy "chumanizdzi"

    A jak juz mowimy o tym co kto powinien... To ja w ramach rewanzu proponuje P.T. Humanistom postudiowanie rzeczy niezbednych do zrozumienia jak funkcjonuje swiat. matematyki, fizyki z uwzglednieniem mechanili kwantowej i rownan Maxwella, podstaw informatyki. Inaczej nie bedziecie mieli pojecia dlaczego wasz telefon komorkowy dziala i dlaczego mozecie pisac pzrez internet. Ze was to nei obchodzi? Tak samo mnie nie obchodza spekulacje filozoficzne wielkich "myslicieli"

    Na koniec moja wlasna definicja filozofii" Filozofia to salonowa forma masturbacji umyslowej. Ja dziekuje

    • jezierskiadam

      Oceniono 3 razy 1

      @mamula66

      Byłem ostatnio na zjeździe absolwentów Wydziału Elektroniki.
      Z naszego rocznika przyjechało około 70 osób z całego świata, reprezentujących obecnie mnóstwo zawodów.
      Przyjechali przeważnie tacy, którzy dobrze prosperują. Biedni nie przyjechali. Absolwentów, którzy skończyli studia w 1975 było ponad 200. Tylu było zaproszonych.

      Takich, których kariera potoczyła się podobnie do Twojej jest kilku.
      Do tego należy doliczyć Wietnamczyków, z których wielu pracuje w zawodzie, ale nie stać ich na podróż do Polski.

      Pozdr.

    • skiperko

      Oceniono 7 razy 5

      @mamula66
      > "mnie nie obchodza spekulacje filozoficzne wielkich "myslicieli"
      Szkoda, bo wielcy myśliciele, tacy jak Kartezjusz, Leibniz, Poincaré, Gödel, Carnap, Russel, Wittgenstein, Turing, Tarski, Lakatos, Kuhn czy Sneed dowiedli, że między filozofią a naukami matematyczno-przyrodniczymi nie ma przepaści. Przeciwnie, oba te obszary przenikają się i wzajemnie inspirują. Wszyscy powyżej wspomniani byli wybitnymi przedstawicielami nauk ścisłych, a zarazem uważali się za filozofów.
      Inna sprawa, że oni mieli nieco szerszy horyzont niźli ten, który pan reprezentuje. U pana zdaje się przeważać "inżynierskie" zadufanie i pogarda dla "niewtajemniczonych" (według schematu: "kto nie zna równań Maxwella, ten nie wie nic o świecie). Tymczasem, drogi panie doktorze automatyku, dla zrozumienia świata potrzeba nie tylko wspomnianych równań, teorii względności, mechaniki kwantowej etc., lecz również refleksji filozoficznej - tej głębokiej, otwartej, krytycznej i syntetycznej.

    • bushman14

      Oceniono 2 razy -2

      @jezierskiadam
      No dobrze, a ilu z tych którzy skończyli filozofię prosperuje podobnie dobrze do owych 70 osób z wydziału elektroniki? I czego to dowodzi?

    • mamula66

      Oceniono 1 raz -1

      Drogi Kolego, czy chodzi o Zjazd z okazji 60 lecia Wydzialu? Owszem, bylem. Szkoda ze nei
      porozmawialismy.

      Tu gdzie ejstem, jest spoara grupa absolwentwo Wydzialu. Wiekszosc to profesorzy (obu plci), pare "executives" w przemysle, wlasciciel setki patentow, paru dziekanow sporych uniwersyteckich wydzialow.W Polsce raczej nie bywaja. Mamy swoje spotkania.

      I prosze sobei wyobrazic, ze zaden, ale to ani jeden, nie interesuje sie filozofia. I ani jedednemu, doslownei ami jednemu, filozofia w karierze nei pomogla

      Moje opinia o filozofii nie wziela sie z sufitu. Owszem, interesowalo mnei co "wielcy" maja do powiedzania. Ale po zbadaniu iich wynurzen, Goedel pozostanei dla mnie matematykiem, podobnei jak Leibnitz, czy Tarski. Einstein I Heisenberg pozostana dla mnei fizykami. Cenie ich parce matematyczne, zupenie natomiast nei interesuje mnie co maja do powiedzanai na temat zycia w ogolnosci. Albowiem bycie matematykiem nie dale automatycznie patenty na wszechwiedze.

      Jakos dal mojej kariery, czy to naukowej, czy to pzremyslowej, calkowicie obojente wydaje sie zagadnienie czy matematyk odkrywa byty, czy tworzy byty. Zreszta, dla wiekszosci matematykow to zagadnienie tez jes tdoskonale obojetne

    • mamula66

      Oceniono 1 raz -1

      @skiperko
      "Tymczasem, drogi panie doktorze automatyku, dla zrozumienia świata potrzeba nie tylko wspomnianych równań, teorii względności, mechaniki kwantowej etc., lecz również refleksji filozoficznej - tej głębokiej, otwartej, krytycznej i syntetycznej. "

      No to ja mam propozycje. Neich P.T. Humanisci zaczna od siebie. Aby dac dobry przykald "scislowcom" niech wprowadza na swoich studiach matematyke, fizyke kwantowa, rownania Maxwella, teorie obliczalnosci. Wtedy, jako filozofowie (lepsi z definicji) z wykszalceniem sciclym beda mogli pokazac scislowcom o ile sa lepsi. Jak to scislowcy zobacza, na pewno
      zacheca sie do filozofii.

    • turbinowy

      Oceniono 1 raz 1

      @mamula66
      Szkoda, że mając taką wiedzę techniczną i wykształcenie nie potrafisz korzystać z tych urządzeń.
      Patrz: brak polskich znaków w Twoich wpisach. Więc nie rozumiem Twoich wycieczek w drugą stronę.

    • magonia24

      Oceniono 1 raz 1

      Oni nie kończyli filozofii aby dobrze prosperować ale by rozwijać swój umysł. Dla nich rozwój się liczy a nie dobra praca i mamona. Ot wyższość madrości nad bytem

    • bushman14

      0

      @magonia24
      Rozwój umysłu - dobra rzecz. Ale o to chodzi, żeby zrozumieć czym jest filozofia. Bo ja zaczynam myśleć, że jest to:
      a. Filozofia humanistyczna - czyli bajędy pozbawione aparatu znanego z nauk przyrodniczych i matematyki (ścisłego wnioskowania, ustalonych aksjomatów, spójności i odniesienia do rzeczywistości)
      b. Nauki przyrodnicze i matematyka - tyle że wykładane nie przez profesorów z polibudy, ale przez profesorów z uniwerku (tak mi wychodzi z tekstów Pana Jezierskiego).

      A jeśli tak to określimy, to faktycznie przynajmniej jeśli chodzi o tą definicję b, to można sobie w ten sposób umysł rozwinąć...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane