blog-ewy-wanat
Blog pisze
ewa.wanat
28.12.2010 13:05
A miało być tak pięknie, tymczasem - to Polska właśnie
Od 20 lat, kiedyś prawie w każdy weekend, a dziś ze trzy razy w roku, przemierzam trasę A2 z Poznania w okolice zachodniej granicy - kilkoro przyjaciół kupiło tam stare młyny, byłe leśniczówki, jeden nawet sporo zainwestował w niegdysiejszą elegancką miejscowość letniskową Berlina - za komuny senne, zapyziałe miasteczko znane tylko z letniego festiwalu filmowego - w Łagów Lubuski. Mój przyjaciel, kiedyśmy z niedowierzaniem pukali się w czoła widząc, jak się zapożycza i sprzedaje mieszkanie w Poznaniu - niezrażony, pełen entuzjazmu roztaczał przed nami widok świetlanej przyszłości Łagowa - najwyżej 10 lat i tu będzie środek Europy! Łagów w jego wizjach miał stać się - dzięki autostradzie prowadzącej prosto z Berlina - kurortem tętniącym życiem - na co zresztą z powodu swej urody, przepięknych czystych jezior i uroczego krajobrazu w pełni zasługuje. Ani po dziesięciu, ani po dwudziestu latach marzenia się nie ziściły - gdyby nie firmowe imprezy integracyjne, wesela, chrzciny i stypy przyjaciel dawno poszedłby z torbami. I dawno już zrezygnował z ambitnych planów letniego sezonu kulturalnego w Łagowie: z koncertów, teatrów, wystaw - potencjalni widzowie zamiast niecałą godzinę mknąć autostradą musieliby tłuc się z Berlina (oddalonego od 120 km od Łagowa) trzy lub cztery godziny po wyboistych drogach i dziurawych dróżkach. A miejscowych wczasowiczów poza frytkami, piwem i rowerami wodnymi nic więcej nie interesuje.
Pamiętam jak na początku lat 90. przy tejże trasie A2 autochtoni, powodowani widocznie takim samym entuzjastycznym optymizmem, sklejali z tego, co tam kto miał pod ręką: knajpy, stacje benzynowe, budki z kiełbaskami, budy z gipsowymi krasnalami, do których dołączały co roku nowe postaci - brzuchaci kucharze, murzyńscy służący w liberiach, Marilyn Monroe z podwiewaną sukienką, antyczne fontanny, holenderskie wiatraki, a ostatnio słonie, hipopotamy oraz żyrafy naturalnej wielkości. I właściwie ten asortyment ogrodowy jest chyba jedyną rzeczą jaka się przez dwadzieścia lat zmieniła na polskim odcinku jednej z najbardziej ruchliwych tranzytowych tras Europy Berlin - Moskwa.
Te wszystkie prowizorki, brzydactwa, blaszaki jak stały tak stoją, przydrożne miasteczka i wsie nadal wyglądają jak wyglądały - biednie, szaro, byle jako. Aha i jeszcze jedno się zmienia - powstają gigantyczne supersamy dla kierowców TIR-ów z pełną gamą usług: knajpy z golonką i kebabami, sklepy z gadżetami elektronicznymi, dresami i skarpetami w rozmiarze powyżej 44 - a przy nich wielkie parkingi i rosnące jak grzyby po deszczu burdele - ten, którego estetyka zewnętrzna jakoś szczególnie mnie ujęła nosi nazwę ''Alibi'', a na balustradzie balkonu w pozie niedbałej acz kuszącej leży gigantyczna (tak ze 3 metry długości) plastikowa goła baba z ogromnym biustem.
Dlaczego przez dwadzieścia lat nikomu nie udało się zbudować sieci autostrad w Polsce? Nikt, najwięksi specjaliści w tej dziedzinie nie są w stanie przekonująco odpowiedzieć na to pytanie.
Piękne tereny pojezierza lubuskiego tak jak i 20 lat temu są zamknięte zarówno dla polskich jak i dla niemieckich turystów - najpiękniejsze, najczystsze jeziora położone wśród gęstych lasów są niedostępne. Tak jak za PRL były tam poligony strzeżone tabliczkami ''Wstęp wzbroniony, grozi śmiercią'', tak jest i dzisiaj. Można owszem poprosić dowódcę tamtejszej jednostki o przepustkę na wjazd na teren poligonu, żeby się podczas upalnego lata ponurzać w krystalicznie czystej pachnącej wodzie - komendant przyjmuje interesantów raz w tygodniu w odległym o kilkadziesiąt kilometrów garnizonie, trzeba tam pojechać i złożyć podanie, po tygodniu znowu trzeba tam pojechać i odebrać przepustkę - oczywiście na czas ograniczony. Można zaryzykować kąpiele przez ten tydzień pomiędzy złożeniem podania, a odebraniem przepustki, tak jak zrobiliśmy to my, ale do średniej przyjemności należało wychodzenie z wody pod lufami karabinów (zresztą jakbyśmy mieli przepustkę, to przecież nie w kąpielówkach - też trzeba byłoby wyjść pod czujnym okiem żołnierza i ją okazać).
Tam, gdzie akurat jednych z najpiękniejszych miejsc ziemi lubuskiej nie okupuje wojsko (a co to za różnica dla prostego miłośnika przyrody czy to Armia Czerwona czy NATO) - tam sprawę załatwiły władze gminy Torzym wyprzedając na lewo i prawo gminne działki nie bacząc na to, że np. niezwykłej urody jezioro Garbicz stało się kompletnie niedostępne dla zwykłego człowieka - wszędzie prywatne działki, z prywatnymi pomostami i wbrew przepisom zamknięte przez właścicieli dojścia do jeziora. Ba - gmina Torzym sprzedała nawet stawy w Parku Krajobrazowym. Wokół tych stawów wiedzie gminna ścieżka rowerowa - kiedy się dwa lata temu zapuściliśmy tam rowerami przegonił nas właściciel ze sztucerem - bo niebacznie na chwilę zeszliśmy z rowerów, żeby podziwiać łabędzie na stawie - nie wolno się zatrzymywać na tej ścieżce, tylko można nią przejeżdżać, bo on ''i tak łaskę robi gminie, że ją udostępnia'' (to publiczna, gminna droga!) - moje wątpliwości, co do prawomocności tych uwag właściciel stawów rozwiał strzelając na postrach ze sztucera - nie wdawałam się dalej w dyskusje, dobrze, że rowery mieliśmy sprawne! Sprawę zgłosiliśmy do prokuratury, a prokuratura co zrobiła? Umorzyła sprawę. I tyle.
Tak tam wygląda latem, a zimą... Wracałam po świętach z tych zachodnich rubieży płatną autostradą do Poznania - tzw. autostrada cała oblodzona, zawiana śniegiem wiła się smętnie przez równie smętny krajobraz zachodniej Polski, o której mówiło się kiedyś, że ma być pionierem zmian... Kiedy to było....
Potem jeszcze próby zjedzenia obiadu 26 grudnia w dużym wojewódzkim mieście w środku Europy. W Poznaniu - w centrum otwarte dwie restauracje na krzyż (obie zresztą wyjątkowo marne). Ciekawe co mają zrobić w taki dzień obcokrajowcy, turyści, innowiercy, czy też nasi miejscowi ateiści, którzy nie świętują, a nie mogą, nie chcą lub nie lubią gotować?
Byłam niedawno przez chwilę na Białorusi - jest pokryta siecią autostrad, a lady sklepów w Mińsku uginają się pod różnorodnością smakołyków z całego świata - inna sprawa kogo na to stać. To jedna z najsmutniejszych moich konstatacji tego roku - wbrew temu, w co wierzyliśmy na początku lat 80. - do osiągnięcia rozwoju gospodarczego wcale nie jest niezbędna wolność (Chiny są tego najlepszym przykładem). Jakim kosztem ludzkim się to odbywa - o tym w tej chwili nie piszę. Piszę tylko, że rozwój materialny jest możliwy bez wolności - trudno, jakoś się z tym odkryciem muszę pogodzić.
A poza tym przez dwadzieścia lat istnienia wolnej Polski wciąż nie dajemy sobie rady z zimnem zimą, upałami latem, oraz: wodą, PKP, służbą zdrowia, przedszkolami na wsiach, finansowaniem kultury i nauki, wychowaniem seksualnym w szkołach, coraz bardziej odhumanizowanym rynkiem pracy - przez cały rok...
I jakoś nie mogę pogodzić się z tym, że wolność (i osobista, i polityczna, i gospodarcza) nie jest wystarczającą motywacją do tego, żeby tworzyć to, co potrzebne i pożyteczne - jak np. drogi. I że ta wolność nie uwolniła jezior w Lubuskiem - no to, to jest jeden z największych skandali dwudziestolecia! Coś nam z tą wolnością nie do końca wychodzi. Umiemy za nią ginąć, ale jako żywi - nie wiemy jak z niej korzystać. Może byśmy się jakoś podzielili rolami z inną nacją, która ma jakieś inne niż my wady? - tak np. o Czechach pisze Mariusz Szczygieł w ''Zrób sobie raj''. Może tak - my będziemy o tę wolność walczyć, a Czesi nauczą nas jak z niej korzystać?
A może polscy politycy to jakieś przegrane pokolenie, pokolenie nieudaczników, czasami pewnie pełne dobrych chęci - tylko kompetencji brak. Bo niby skąd je brać - całe życie w PRL. Ale czescy politycy też przecież żyli w komunie. No i po niektórych to widać aż nadto. To musi być coś w wodzie jednak, albo w powietrzu...
W niewesołym nastroju kończę ten rok.
A na Nowy Rok - Państwu i sobie życzę, żebyśmy potrafili uczyć się od innych - tego, co inni potrafią robić lepiej niż my: - np. od Chorwatów budowy autostrad, od Czechów - dystansu do samych siebie i do życia, od Francuzów, Włochów, Hiszpanów - radości z biesiadowania z rodziną i przyjaciółmi w knajpach - a nie w domu, gdzie ktoś zawsze musi najpierw nagotować a potem pozmywać - itd., itp. - lista jest otwarta...
Zobacz także
-
Swojaki na rozlanym mleku
Tadeusz Bartoś opublikował na swoim blogu wpis Bezsiła bezsilnych...
godzinę temu www.tokfm.pl/blogi/turbinowy
-
Malowany Ptak
Dziś rocznica śmierci Jerzego Kosińskiego. Naszego jedynego polskiego pisarza o któ...
22 dni temu www.tokfm.pl/blogi/zkuchennegolufcika
-
Strajk artystów: Igrzyska zamiast sztuki czyli władza szuka klakierów
Dziś protest artystów skupionych wokół galerii, których popierają równie...
wczoraj www.tokfm.pl/blogi/superaptekapl
-
Samochód - narzędzie ludzkiej samodestrukcji!
Artykuł stanowi wstępny namysł nad rolą samochodu w obecnym systemie organizacji społeczeństwa. Ok...
6 dni temu www.tokfm.pl/blogi/progg
Skomentuj:
Komentarze (25)
-
a ja myśłę, że troche mamy z homo sovieticus - nie wiem, dlaczego na białorusi budują, może tylko przelotówki do moskwy lub ukrainy:( albo litwe) Ludzie są zapyziali i nie chcą angazować się w sprawy urzędników i nawet swoje własne - chociaż jest po reformie samorządowej, to niewiele wiedzą o własnym miejscu zamieszkania, jacyś zastraszeni i nietutejsi!!! I coraz biedniej żyją, jak już to na kredyt, a kredyty kiedyś się konczą i później to już tylko frytki... Ci którzy mogli by coś zdziałać zakładają stowarzyszenia, albo piszą projekty , w końcu życie jest krótkie, autorytetów brak, a związki wyznaniowe w Polsce też mają dużo kasy :( ale w sprawach ważnych nie zabierają głosu - no to, po co zwykli Obywatele mają się wychylać!! Ja ostatnio zadzwoniłam do MPK, gdy się wkurzyłam , że ludzie stoją o mrozie na przystanku autobusowym, podczas, gdy na moich oczach wprost pod moim nosem przejchał jakiś puściutenki i co?? Pani przyjęła skargę i po tygodniu przesunęli przystaneczek - no to można jednak - tylko trzeba się wkurzyć..
-
ewka, kobieta wygadana trzepie jezykiem, a z mysleniem slabo, "wolnosc" w innych krajach oznacza normalnosc, w pojeciu polakow jednak "wolnosc" to tylko mozliwosc do wiekszych przkretow ze zmniejzonym ryzykiem wpadki, a to dlatego ze polacy od dawien dawna sa nacja konfidentow, kurew i zoldziei, to co w innych krajach jest marginesem u nas sila przewodnia, i bez nazwania rzeczy po imieniu dywagacje wyszczekanej baby sa tylko nuzacym przelewaniem z pustego w prozne, no bo z czegos trzeba zyc, co nie pani ewo?
-
drupal, ,dobrze to ujales, proponuje swoj watek zamiesc na bardziej "nosnym" watku od tego. Chodzi o to by wiecej ludzi zrozumialo sens, a raczej bezsens transforamcji Polski od 89 roku
-
No i dobrze ze zamkniete, po kiego nam tu tabuny pseudoturystow, ktorzy przyjezdzaja terenowkami po to tylko zeby sie pokazac i porozjezdzac bezdroza??
-
bez przesady
nie wiem jakimi drogami pani Wanat jeździ, bo ja jeżdżę coraz lepszymi
demokracja ma słabe strony i rzeczywiście na Białorusi łatwiej wytyczyć drogę poprzez wsie
ale ja dziękuję za taka łatwość wysiedlania ludzi przez państwo
jak się pani Wanat podoba, niech się przeprowadzi na Białoruś -
Czego to baba pozbawiona seksu jeszcze nie wymyśli?
-
Czyżbym słyszał (cyt. z maila) "zwykłe polskie narzekactwo"? :-)
-
Z tą wolnością, proszę pani, to też bym nie przesadzał. W rankingach wolności gospodarczej Polska od początku jest daleko daleko, kilkadziesiąt miejsc za Czechami i za wieloma państwami afrykańskimi.
władza/naród porównanie rankingów
rankingi Polski na 2009 z podziałem na wyniki władzy i narodu:
władza:
indeks wolności gospodarczej 82/183 (miejsce/ilość krajów)
index postrzegania korupcji 58/180
indeks konkurencyjności inwestycyjnej 46/133
naród:
GDP per capita 50/181
ranking human development 41/182
prosperity index 29/180
Można powiedzieć, że brakuje nam wolności gospodarczej i korupcja szaleje(to co należy do władzy na maksa zrąbane), dochód na głowę też raczej afrykański ale naród mimo wszystko jakoś prosperuje i pomimo rzucanych przez władzę kłód pod nogi ma lepsze wyniki niż władza.
Mnie interesuje to, dlaczego w Polsce nad wszystkim króluje biurokracja i chęć przywalenia człowiekowi. Co do Unii, to różnie się ją nazywa, eurosojuzem, socjalistyczną utopią, eurokracją itp. I pewnie jest w tym bardzo dużo prawdy. Ale jedno mi się podoba. Że wreszcie polski obywatel, którego się tu w kraju od dziesięcioleci gnoi, może się gdzieś odwołać i nawet wygrać sprawę z polskim rządem a dzięki otwartym granicom może sobie po prostu zagłosować nogami, wyjechać stąd i mieć w nosie ZUSy i inne urzędy wzywające i grożące, urzędy wymagające i nakazujące a ciebie wdupiemające.
I rząd się musi z tym liczyć bo albo zabuli karę przywaloną przez Brukselę albo straci kolejne parę milionów osłów chętnych do zaprzęgnięcia w zusowski kierat. -
Spacerując po Beverly Hills w LA mijałem wiele prywatnych ulic, gdzie można przejść ale nie wolno się zatrzymywać i zaglądać w okna stojących przy nich domów. Tak więc nie jest to żaden polski wynalazek.
Za to uzurpowanie sobie praw do drogi publicznej to już z pewnością nasza własna interpretacja kapitalizmu.
dla porównania Niemcy mają obecnie ponad 12 tys km autostrad, Francja 10 tys, Hiszpania 10 tys.
Są też kraje takie jak Włochy - 6 tys km, UK - 4 tys km. I małe kraiki, takie jak Belgia - 2 tys km, Austria - 2 tys km czy Holandia - 3 tys km.
Jeśli faktycznie dojdziemy do 2 tys km w 2012 to nieźle nadgonimy zaległości, ale tez dogonienie Niemiec czy Francji jest praktycznie niemożliwe w ciągu najbliższych 50 lat. Będzie super, jeśli dogonimy Turcję, która ma teraz trochę ponad 2 tys km.
I to wszystko na co nas stać - dogonić Turcję.
Biedny ten nasz Lechistan.
Przyczyna?
Lata 80-te.
lata 80-te Jaruzelskiego i Michnika to był najtragiczniejszy dla Polski okres od czasów rozbiorów.
O ile przez ostatnie 200 lat PKB na głowę w Polsce utrzymywał się na poziomie 50% zachodnioeuropejskiego to w latach 80-tych spadł do ledwie 30%. W roku 1990 mieliśmy ledwie połowę PKB na głowę Ukrainy!
Co z tego że w 1970 roku było nas 38 milionów. Teraz też jest tyle. A przez ostatnie 20 lat dopiero odbudowaliśmy to co zniszczyli Jaruzelski, Michnik i Wałęsa w latach 80-tych. I teraz znowu mamy 50% PKB na głowę tego co na Zachodzie.
Najgorsze, co mogę zarzucić Jaruzelskiemu to nie stan wojenny, tylko dogmatyczne trzymanie się komunistycznej gospodarki. Jak już wprowadził ten stan wojenny to powinien wykorzystać go na wprowadzenie rynkowej gospodarki, jakieś sensowne zmiany. Taki patriotyzm, który zamroził na długie lata polską biedę i tylko przedłużał agonię systemu, to ja mam gdzieś. A dopuszczenie potem do władzy Solidarności było zupełnie niepotrzebne. Jaruzelski miał szansę, podobnie jak Pinochet. I tego, że ją zmarnował i okazał się zwykłym czerwonym trepem wybaczyć mu nie mogę.
Polska mogła pójść drogą chińskiego rozwoju w 1981, kiedy Jaruzelski
wprowadził swój stan. Ale zamiast tego ten gość zmarnował prawie 10 lat bawiąc
się w chowanego z Wałęsą i Michnikiem. A kraj popadał w ekonomiczną ruinę, z
której podnosi się od 20 lat i dalej podnieść się nie może.
Teraz dopiero widać, że to nie Balcerowicz i Mazowiecki ale Jaruzelski i
Wałęsa najbardziej zniszczyli polską gospodarkę. -
Dlaczego przez 20 lat nie dało się... Można zastanawiać się, dociekać a nade wszystko szukać winnych (nasze ulubione zajęcie). Proponuję rzecz trudną, nieatrakcyjną ale wartą zachodu jeśli chce się poznać odpowiedź na to fundamentalne pytanie. Roczniki Statystyczne od 20 lat dają co roku odpowiedź ale kto by to czytał a tym bardziej zrozumiał. Nie od rzeczy byłoby też przyjrzeć się ordynacji wyborczej do parlamentu i mechanizmom powoływania władzy wykonawczej.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
O autorze ewa.wanat
Matka Założycielka Radia TOK FM - Pierwszego Radia Informacyjnego
Blogi znajomych ewa.wanat
-
Blogi - przepraszamy za utrudnienia
Mieliśmy awarię - nie było widać naszych blogów, nie można było dodawać w...
- KRRiT spokojna o decyzję sądu ws. Trwam: "Nie mamy słabych punktów. To proces prawny, nie - plebiscyt, co wmawia ludziom Rydzyk"
- Dyskutować nie wolno? Ks. Lemański znów zaatakowany. Przez T. Terlikowskiego
- "Żydzi bali się niedzieli, powrotu z nabożeństw". Koniec z mitem bohaterskiej polskiej wsi?
- Olejnik: Z Muchy śmieją się Niemcy, za chwilę będą się śmiać Rosjanie
- Sprawdź, kiedy pójdziesz na emeryturę [TABELA]
- ''Mięsny jeż Strzępki i Demirskiego'' - pisze Kamil Dąbrowa
- Stracił pracę, bo "ochroniarz nie może być pedałem"
- "Kaczyński zapowiada, że wprowadzi ustawy korzystne dla jednej firmy. Złamał wszelkie standardy"
- "Wszyscy jesteśmy potomkami chłopów. Stąd nasz konsumpcjonizm"
- Mikołejko: Nie dokonam aktu apostazji. Uznałbym wtedy prawo Kościoła...
- Kobieta ma żyć przede wszystkim dla męża? "Czułam się zażenowana"
- Samobójstwa księży w diecezji tarnowskiej. "Nie są z kruszcu, ale z gliny"
- Gowin przeprasza za protest taksówkarzy, ale korkami nic nie wskórają [WIDEO]
- Paradowska: Taksówkarze chcieli zyskać poparcie, a zyskali tylko niechęć











