23.01.2011 10:41

Wolność słowa

Wczoraj wieczorem pod URM w Warszawie odbyła się kolejna demonstracja części środowiska dziennikarskiego w sprawie zagrożonej wolności słowa w Polsce. Pretekstem do tej i poprzedniej demonstracji, oraz do spotkania, które odbyło się w siedzibie SDP w Warszawie jest zdejmowanie programów i usuwanie z mediów publicznych dziennikarzy określanych jako prawicowi. Co o tym myślę, napisałam już na tutaj>> I zdania od tamtego czasu nie zmieniłam.

Ale coś mi się przypomniało przy tej okazji. W wydawnictwie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka z maja 2010 r. pt: ''Współczesna cenzura'' jest m.in. taki fragment: ''Kolejnym zagadnieniem (po paragrafie 212.k.k), jakim zajęliśmy się w ramach 'Obserwatorium wolności mediów w Polsce' jest podejmowanie interwencji przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji w celu ochrony m.in. przed deformacją języka polskiego, obrazą symboli narodowych, obrazą uczuć religijnych czy treściami nieodpowiednimi dla małoletnich. Z naszych obserwacji wynika, iż KRRiTV w okresie listopad 2008 do maja 2010 r. wszczęła znaczną liczbę postępowań przeciwko prywatnym rozgłośniom radiowym, w szczególności TOK FM, dotyczących obrazy uczuć religijnych'' i dalej: ''Jak wynika naszych obserwacji, wszczynając procedurę rada zmusza nadawcę do podjęcia znaczących nakładów czasowych i finansowych w celu wyjaśnienia sytuacji. W piśmie inicjującym postępowanie Rada nie wskazuje bowiem, na czym polega sprzeczność z ustawą i do czego nadawca ma się ustosunkować. Działa on więc po omacku, nie wiedząc jakie zarzuty powinien odeprzeć. Kary finansowe są nakładane niezwykle rzadko, niemniej jednak jak już zostaną nałożone są sporym obciążeniem dla nadawcy i często nie są proporcjonalne. Przykładem może być kara 1000 000 zł nałożona na telewizję Polsat w związku z programem Kuby Wojewódzkiego, w którym miał obrazić spikerkę Radia Maryja. Uciążliwość postępowania, jak i grożące wysokie kary finansowe często powodują ''autocenzurę'' wśród nadawców, którzy wolą bądź zaniechać zapraszania poszczególnych gości, bądź natychmiastowo przeprosić za wyemitowany program jeżeli budził on jakiekolwiek kontrowersje czy wątpliwości Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji''.

Zgadzam się z Joanną Lichocką, Jackiem Karnowskim, Janem Pospieszalskim, Rafałem Ziemkiewiczem, że wolność słowa jest w Polsce zagrożona - od dawna jest zagrożona - dziwi mnie tylko, dlaczego dopiero teraz to zauważyli?

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (129)

  • a1d1

    Oceniono 4 razy -2

    rzeczywiscie portal tok fm panicznie boi się głosu opinii publicznej np na temat żydow.

  • a1d1

    Oceniono 3 razy -3

    Ciekawe, jaka jest reakcja tzw unii jewropejskiej !!!!

  • ritak44dwa

    Oceniono 2 razy 2

    Uwielbiam Waszą stację i kiedy wyprowadziłam się na wieś bardzo byłam rozżalona, że tam ona nie dociera, aż do momentu kiedy odkryłam że mogę słuchać Was przy pomocy telewizora. Jedyna audycja przy której wyłączam głos to felietony Pani Wanat.
    Mam wrażenie, że są napuszone chęcią zademonstrowania "sztucznego obiektywizmu i bezstronności" za wszelką cenę.
    Dla mnie Pani poglądy wygłaszane w radio są niewiarygodne wręcz pozerskie.

  • kretkris

    Oceniono 2 razy -2

    Zgadzam się, że wolność słowa jest zagrożona w Polsce. Na stronach TOK FM ile razy jest artykuł o żydziochach albo cholernym Izraelu nie ma możliwości wyrażenia własnej opini.- nie ma opcji "Skomentuj ".
    Cóz to chłopaczki- zydłaczki...i banda sługusów żydłackich...boicie się ? Co to się powyrabiało na świecie ? Kto powiedział, że zydowine trzeba kochać ? A może parchy żydłackie z Israel sponsorują to radio ? Czy też jesteście agenturą parchów zydłackich na Polskę ?

  • prosatis

    Oceniono 3 razy -3

    Ewie Wanat coś się chyba pomyliło. Dlaczego możliwość obrażanie kogoś /a Wojewódzki robi to nagminnie/ czy obrażanie uczuć religijnych /bardzo częste/ ma świadczyć o wolności słowa ? Moim zdaniem kryteria są tu zupełnie inne, pluralizm ale i kultura. E.Wanat w stacji, w której pracuje też się nie popisuje jako strażnik wolności słowa. Niestety, prawie wszystkie media są obecnie bardziej nastawione na propagandę niż na przestrzeganie zasad wolności słowa. Rozpracowywanie katastrofy smoleńskiej czy czystki w TVP to tylko dwa przykłady. A propaganda nie ma nic wspólnego z wolnością słowa.

  • oloros

    Oceniono 1 raz 1

    wladza dobrze wie do czego prowadzi wolnosc slowa - najlepszy przyklad to sa dzisiaj kraje arabskie - przeciez bez internetu niemozliwe bylyby otak dobrze zorganizowane protesty - a to jest dopiero poczatek -
    i o ile swietnie sobie dadza rade z tv i dziennikarzami - to z siecia moga tylko korzystac z doswiadczen chinskich

  • oloros

    Oceniono 1 raz -1

    a jak prezydent zbieral wpisy - zlecil sledzenie internetu swoim urzednikom - do czego przyznaje sie w gazecie - przez wiele miesiecy urzednicy prezydenta sledzili internautow i robili notatki
    kazdy rezim zaczyna sie od walki z wolnym slowem - kazdy - i jak wiemy z historii poczatki sa wlasnie takie niepozorne - owiniete oczywiscie w tzw walke z pomowieniami, o dobre imie Wladzy , o sprawowany urzad itd itd - tak sie zaawsze zaczyna -

  • oloros

    Oceniono 1 raz -1

    sa rzecz jeszcze gorsze - w Kielcach Prezydent miasta, ktory nie ma dobrej prasy internetowej wystapil do prokuratury o wszczecie postepowania przeciwko internautom ktorzy jego zdaniem w kampanii wyborczej pomawiaja go
    i poczatkowo prokuratura odmawia wszczecie postepowania
    prezydent zaskarza decyzje do sadu i prokuratura musi rozpoczac postepowanie - i a tym etapie udostepnia Prezydentowi ID komputerow i NAZWISKA internautow
    wsrod nich jest jeden pracownik Urzedu natychmiast traci prace!!
    reszta czeka na oskarzenie PUBLICZNE!!!!! - za pomowienia wobec URZEDU!
    i teraz kazdy wpisujacy internaur=ta ma swiadomosc zejego nazwisko i dane osobowe moze w kazdej chwili urzad uzyskac
    - czyli zaczyna sie taj jak zawsze - drobnymi kroczkami, pomalutku - az was zlapia za twarz

  • ju-p-iter

    Oceniono 1 raz -1

    Od pół wieku z okładem jestem dziennikarzem z wykształcenia i zawodu, trenowałem w prasie, przez 30 lat pracowałem w publicznej telewizji, przeżyłem wiele większych i mniejszych czystek, aż do tej ostatniej, w której poległem, wybierając najmłodszą z emerytur. Doświadczenie moje jest wręcz prostackie, choć z literackim rodowodem: "dobrze jest jak Kali ukraść krowa, źle jak ukraść krowa Kalemu". I tak będzie zapewne przez długie jeszcze lata, więc nie narzekajmy.

  • zula04

    Oceniono 2 razy 2

    Mnie tez dziwi dlaczego wlasnie teraz to zauwazyli, skoro jeszcze do niedawna korzystali z dobrodziejstwa wolnosci slowa i wciaz moga z tego korzystac. Bo niby co to znaczy wolnosc slowa. Okresla to Konstytucja i obowiazujace normy prawne. Czy zachowany jest duch prawa okreslajacy wolnosc slowa?. Uwazam, ze tak, bo kazdy moze znalezc sobie forum do wyrazania wlasnych opinii. Jednak niektorym wydaje sie ze sa kasta uprzywilejowanych dziennikarzy, bo telewizja publiczna postanowila zmienic formule programu i zrezygnowac z okreslonej publicystyki ,a wg protestujacych powinna im zapewnic dozywotnie posadki. Czy to jest powod do protestowania na ulicy, bo ktos stracil niezla fuche w telewizji? Tysiace ludzi traci posady, choc mieli ambicje
    i czesto przysluzyli sie z dobrym skutkiem swojemu pracodawcy. Czy jest to powod, aby premiera obarczac odpowiedzialnoscia za utrate pracy i twierdzic, ze pozbawil kogos prawa wykonywania zawodu, jak to uczynil pan Pospieszalski. KRRiT jest kuriozalnym tworem zastepujacym cenzure komunistyczna, a jej decyzje nie sa zgodne z Konstytucja RP. Nie mozna jednak twierdzic, ze kazdy ruch personalny w mediach , szczegolnie w tych konkretnych przypadkach,to zagrozenie wolnosci slowa. Jest jednak wiele do poprawienia
    w prawie polskim , aby nie bylo karano z kodeksu karnego, za slowo mowione lub pisane, tak jak to ma miejsce obecnie. Ostatnio jaroslaw kaczynski wraz ze swoim ugrupowaniem utworzyl zespol parlamentarny do inwigilowania internautow i straszy sadem niepokornych.
    Nie slychac protestujacych zwolennikow wolnosci slowa, aby oburzali sie na pomysl inwigilowania spoleczenstwa, rodem z epoki ciemnego komunizmu. Widocznie nie chodzi o zagrozona wolnosc slowa, a o gwarancje wolnego dostepu do mediow niektorych osob.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Blogi znajomych ewa.wanat

Infografika