19.05.2011 19:17

Zdelegalizować piłkę nożną

Nie wydaje mi się, żeby piłka nożna powinna należeć do priorytetów państwa. Nie mogę znaleźć uzasadnienia dla wydawania lekką ręką setek milionów złotych na nowe stadiony, skoro na naukę i kulturę trzeba wydzierać państwu i samorządom jakieś marne ochłapy.

Jaką kulturotwórczą, edukacyjną, rozwojową, modernizacyjną rolę spełnia piłka nożna? W czym piłka nożna jest lepsza, ważniejsza, bardziej znacząca dla demokracji, dla rozwoju cywilizacyjnego Polaków w porównaniu z teatrem, filharmonią, festiwalem, uniwersytetem, instytutem badawczych? Ponieważ sport jest ważny, bo sport to zdrowie? Owszem - ale sport, który się samemu uprawia, a nie sport, który się ogląda.

I w kontekście tych setek milionów złotych wydanych na stadiony dziwi mnie, że państwo polskie wypowiedziało wojnę tym, dla których przecież te stadiony wybudowano. To przecież dla nich te tysiące pięknych nowych plastikowych krzesełek, kiełbaski z cateringu 'Litara', błyszczące nowością płotki, przez które tak zgrabnie się przeskakuje i bramki, którymi z taką radością można rzucać, ta świeża zielona murawa, po której tak fantastycznie się biega i od której tak lekko się odbić, by kopnąć w plecy kamerzystkę Polsatu.

Nie zająknęłabym się ani słowem na temat piłki nożnej, kibiców i kiboli gdyby nie dzisiejszy gość Kuby Janiszewskiego w programie Nisza - Anna Dyner, na co dzień znana słuchaczom naszego radia jako kompetentna ekspertka od Białorusi. Dziś na naszej antenie zrobiła coming out jako kibolka. I właśnie jako kibolka Pani Anna ubolewała nad niesprawiedliwością mediów, przez które wszyscy kibice, oczywiście bezpodstawnie, zostali wrzuceni do jednego worka.

Z coraz szerzej otwartymi ustami słuchałam o tym, że kibolstwo to bardzo złożone zjawisko, że clou meczu są ''kartoniady'' i ''baloniady'' (a ja naiwna myślałam, że pięknie strzelane bramki po udanych akcjach), że tzw. ultrasi w Bydgoszczy nie demolowali stadionu, nie kopali kamerzystki w plecy tylko robili piękną ''sektorówkę przedstawiającą legijnego buldoga'' (sic!), że w 2006 roku, kiedy kibice Legii zdemolowali Starówkę w Warszawie nasza rozmówczyni była z nimi do pierwszej w nocy i był '''święty spokój''. Byłam akurat wtedy na Nowym Świecie, dużo przed pierwszą w nocy i myślę, że pani Ania przebywała być może w tym samym czasie, ale jednak w jakiejś równoległej rzeczywistości.

Kiedy Kuba Janiszewski wzruszony opowieścią o wspaniałych, pełnych dziecięcej radości wspólnotowych przeżyciach kibiców pyta naiwnie: ''to dlaczego wybiegają z zasłoniętymi twarzami, czego się boją, dlaczego nie chcą pokazać swojego radosnego uśmiechu?'' pani Ania odpowiada z rozbrajającą szczerością: ''bo prawo jest takie, jakie jest'', a kiedy Kuba pyta: ''a ci co nieśli tę bramę to nieśli ją w geście tryumfalnym?'' pani Ania z ulgą stwierdza: ''akurat to nie kibice Legii ją nieśli, więc nie będę się wypowiadała za rywali''. Za ''rywali'' Pani Aniu? Czy to znaczy, że tak jak rywalem piłkarzy Legii są piłkarze Lecha, tak rywalami dla kibiców Legii są kibice Lecha? I oni też muszą walczyć? Przenieść GRĘ jaką jest piłka nożna ze sfery umowności w sferę dosadnych konkretów? Wyrywać bramki, rzucać petardami, kopać bezbronnych ludzi? Czym różnią się od siebie kibole Legii, Lecha, Wisły, Widzewa? Bo ja nie potrafię nigdzie tych różnic dostrzec - wyglądają identycznie - wszyscy noszą dresy, kaptury, zasłaniają twarze szalikami, są ogoleni na łyso (oczywiście oprócz Pani, Pani Aniu). Zachowują się tez identycznie - i jedni i drudzy wywieszają na trybunach antysemickie transparenty, wydają odgłosy imitujące małpy, gdy widzą czarnoskórego zawodnika, demolują stadiony, które zostały wybudowane za nasze wspólne pieniądze. Wytężam wzrok ale nijak nie mogę zobaczyć tych kilku szczegółów różniących od siebie ''rywali''. Dowiedziałam się też z tej rozmowy, że chuligani są właściwie godni naśladowania, ponieważ mają swój kodeks honorowy. ''I daj Boże, żeby tak wszyscy ''.

Jak Państwo mi nie wierzą to proszę posłuchać:

I w tej chwili to właściwie tylko jedna konkluzja przychodzi mi do głowy - chyba nie ma wyjścia, chyba trzeba będzie piłkę nożną zdelegalizować, skoro to taka trucizna, która nawet młodym, realizującym się w życiu warszawskim intelektualistkom potrafi odebrać rozum.

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (79)

  • j4s4

    Oceniono 1 raz 1

    ..a może lepiej kibiców sadzać przed komputerkami, na których będą kopać piłkę elektroniczne Pampry? W ten sposób zaoszczędzimy bejmy wydawane dzisiaj na budowę stadionów i później na ochronę i odbudowę. Kibic jeżeli się patriotycznie podnieci i postanowi coś zdemolować, to zrobi to na własny koszt w swoim domu. Proponuję sięgnąć w czeluśći dziejów ale nie aż tak odległych. Gdy fala szczególnego kibicowania rozlewała się z Wielkiej Brytanii po Europie, na wyspach ptraktowano problem poważnie. Lokalizowano, zatrzymywano i karano tych, którym kibicowanie sprawiało intelektualne problemy, i poskutkowało. W RP postanowiono pójść za przykładem wyspiarzy. Tez uchwalono z wielkim halo przepisy, ale wyrwano im ostrze. Lobbyści klubowi, doprowadzili do tego że za ochronę na stadionach wzięli się amatorzy. A wszystko dlatego, że policja miała wystawiać klubom rachunki za swoje działania. Stało sie według podpowiedzi lobbystów. Ochroniarze amatorzy nie mieli zamiaru wykonywać przepisów ustawy, to znaczy lokalizować i zatrzymywać kibicujących inaczej. Wydaje mi się że często z nimi sympatyzowali. Tak zakończył się w RP sen o kulturalnych stadionach. Wszyscy od prezesów klubów, przez prezydentów miast ( na przykład Poznania ) udawali że jest cacy! W tak zwanym międzyczasie rozpieszczeni kibice dwukrotnie demolowali stadiony w sasiednich krajach podczas wizyt w tych krajach reprezentacjo RP. PZPN udawał że nie wie o co chodzi wskazuując na ... policję. Dopiero gdy kibice postanowili zniszczyć infrastrukturę stadionu w Bydgoszczy i Premier polecił zamknąć stadiony rozległ się wielki lament. Proponuje zatem policzyć jak długo Premier cierpliwie czekał aż kluby i właściciele stadionów zrozumieją na czym polegają ich obowiązki. Ja nie wiedzę w poleceniach Premiera nic złego. Mam nawet pretensję o to że tak długo zwlekał. Miał jednak pecha, Polecenia wydał praktycznie podczas trwającej już kampanii wyborczej. W ten sposób kibice zostali okrzyknięci ofiarami politycznej nagonki Premiera. Kibice szybko zaskoczyli, i zaczęli maskować swoje działania krytycznymi w stosunku do Premiera okrzykami i transparentami. Benzyny do tego ognia zaczęli dolewać polityczni konkurenci Premiera i zrobiło się bardziej śmieszno niż straszno. Ale to nic nowego, niejaki J Tomczak, gdy kandydował na Prezydenta Poznania, głośno zapowiadał udział kibiców w rozprawie z uczestnikami marszu równości, a wówczas był członkiem PiS-u! Tradycja ma zatem długi rodowód! Uważam że Premier słusznie odprawił z kwitkiem "przedstawicieli" kibiców! Oni muszą zrozumieć, że do czasu aż na stadionach nie zapanuje porządek, nie mają prawa wystepować z jakimiś żalami! Zachowując się tak jak się zachowują sami wyjęli się z pod prawa! I to by było...!

  • reginafalangi

    Oceniono 1 raz 1

    Nie ma się co dziwić- lud zawsze chciał igrzysk, a piłka nożna, w odróżnieniu od teatru, filharmonii, itd., to własnie rozrywka dla mas.

  • q-ku

    Oceniono 1 raz 1

    podzielam to zdanie
    koniec wydawania moich pieniędzy na patogenne zabawy dla niedorozwiniętych

  • gizberniasty

    Oceniono 1 raz 1

    TAK! Jestem za! Od paru lat głoszę takie hasło.

    Jeśli znajdzie się partia która w programie będzie miała jedynie dwa punkty:
    - zdelegalizować piłkę nożną w Polsce,
    - zdelegalizować kościół katolicki w Polsce
    i będzie je skutecznie egzekwować, będą mieć moje dożywotnie poparcie. I myślę, że nie tylko moje.

    Ileż problemów by to rozwiązało i pieniędzy podatników zaoszczędziło...

  • blachovsky

    Oceniono 1 raz 1

    "Poza tym stadiony są finansowane nie tylko z podatków, ale spora część kosztów pokrywana jest z funduszy unijnych."

    Fundusze unijne to taki koszyczek do jakiego my ,to jest Polacy, także się zrzucamy póki co w mniejszym stopniu właśnie z swoich podatków.Pytanie co będzie jak patologia 2012 się zakończy a Polacy będą się dorzucać do projektów innych państw z swoich podatków w większej części ? Wtedy to chyba będziemy do zamaskowanych samochodów rządowych strzelać ,które pospiesznie będą zmierzały w stronę granicy.
    Unia to nie jest ciocia rozdająca prezenty .....

  • sid_6.8

    0

    Zasadnicze pytanie. Dlaczego trzech zamaskowanych gości na pierwszym planie jeszcze żyje ? Powinni dostać ostrzegawczy strzał w twarz zasłoniętą kominiarką.

  • maro_5

    0

    Zasadnicze pytanie. Dlaczego stadiony nie powinny być finansowane z podatków, a hale koncertowe już mogą?

    Poza tym stadiony są finansowane nie tylko z podatków, ale spora część kosztów pokrywana jest z funduszy unijnych.

  • q-ku

    Oceniono 3 razy 1

    także nie wiem czemu państwo polskie wydaje setki milionów na stadiony i kopaninę a nie na kulturę i przedszkola

    piłka niech sobie istnieje - ale jej miłośnicy niech sobie sami za swoje przyjemności płacą i niech chodzą na boiska trawiaste - nie za moje podatki

    stadiony można przerobić na hale koncertowe:-)

  • ostrowmaz

    0

    Panie piotrze333, Jest pan zaciekłym kibicem Realu Madryt (na dobre i na złe), zaś polskim drużynom nie kibicuje od dawna, bo niechce słuchać steku wyzwisk podczas meczu. Powinien pan zaprzestać też kibicowania Realowi. Tyle skandowanych przez cały stadion wulgarnych haseł typu Puta Barca, jak podczas ostatnich Grand Derby to na polskim stadionie pan nie usłyszałby od lat 90-tych.

  • sanval60

    0

    Dziecięca filozofia.Jeżeli społeczeństwo nie można zmusić do sprzątania psich kup to szanowna pani redaktor wyobraża sobie,że można wymagać kultury na stadionie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Blogi znajomych ewa.wanat

Infografika