Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

16.10.2015 13:23

Akcja ON - przejrzyste konkursy na zatrudnienie naukowców

W 2011 roku wróciłem, zrobiwszy doktorat w Wielkiej Brytanii na niezłej uczelni, do Polski. Od 2012 jestem etatowym postdokiem. Pracuję na moim drugim dwuletnim kontrakcie w grancie. Moje nazwisko nie jest nawet wymienione na oficjalnej stronie wydziału, gdzie mam biurko i komputer. Owszem, praca jako postdok w grantach jest przeważnie lepiej płatna niż stała asystentura i są też instytucje, które zatrudniają niemal tylko w grantach jak MIBMiK w Warszawie czy CeNT UW ale, gdy szukałem pracy, nie było mi dane nawet natknąć się na konkurs asystencki na polskiej uczelni. W podobnej sytuacji są moi, lepsi ode mnie, znajomi – ludzie z doświadczeniem w pracy w Cambridge, Harvardzie, Instytutach Maxa Plancka - najlepszych instytucji naukowcy na świecie. Stałe etaty trafiają zwykle do absolwentów uczelni, które je ogłaszają. Czy nie jest do dziwne? Czy nie trąci to chowem wsobnym?

Później już natknąłem się na konkurs, gdzie miałbym szansę zawalczyć, ale zbieranie ofert trwało tylko dwa i pół tygodnia! A gdy je odkryłem minął już tydzień - mój zapracowany brytyjski szef pewnie ledwie zdążyłby napisać mi list polecający. A trzeba skompletować i inne dokumenty. W innym konkursie chciano od kandydatów, aby złożyli kserokopię dyplomu doktorskiego z pieczątką dziekanatu instytucji, która dyplom wystawiła. Powodzenia jak ktoś obronił się w Sydney… powodzenia głównie z wyjaśnieniem w Australii o co chodzi z pieczętowaniem zwykłej kserokopii!

Konkursy na stanowiska uczelniane są formalnym wymogiem prawa. Owszem, czasem wymóg ten jest bezcelowy: po co ogłaszać konkurs na przedłużenie postdoka o pół roku? Albo gdy jedynie chcemy awansować pracownika? Ale ogólnie wymaganie to ma sens - pozwala wybrać najlepszego kandydata i optymalnie wydać państwowe pieniądze. Problem w tym, że jest ono traktowane jako formalna przeszkoda, a nie pomoc w budowaniu potencjału kadrowego uczelni. I tu pojawia się radosna twórczość w tworzeniu wymagań konkursowych: formułowanie ich tak wąsko, że spełnią je może 3 osoby w Polsce (z czego dwie są komisji konkursowej); zamieszczanie ogłoszeń w siódmym linku po kisielu na stronie instytutu; podanie absurdalnie krótkich terminów na składanie papierów. I inne triki mające na celu wybranie „preferowanego” kandydata.

Obywatele Nauki stoją na stanowisku, że ważnym gwarantem dobrej nauki w Polsce są dobrzy naukowcy na właściwych stanowiskach. Obywatele Nauki popierają wdrożenie Europejskiej Karty Naukowca oraz Kodeksu postępowania przy rekrutacji pracowników naukowych. Dokumenty te normują w sposób wzorowy zasady i procedury związane z rekrutacją naukowców. Dlatego postanowiliśmy monitorować rynek posad naukowych w Polsce w oparciu o ustawę o dostępie do informacji publicznej. Mamy świadomość, że żądanie dostępu do dokumentacji konkursowej może skutkować ostracyzmem wobec osoby zainteresowanego. Chcemy zatem pośredniczyć w takich działaniach.

Ogłaszamy, że będziemy występować w imieniu wszystkich osób biorących udział konkursach, których przebieg wzbudził wątpliwości. Prosimy o informowanie nas o takich przypadkach. Wystosujemy odpowiednie pismo do instytucji ogłaszającej konkurs, a w przypadku odmowy ujawnienia dokumentów, rozpoczniemy o to starania drogą sądową. Oczywiście gwarantujemy anonimowość wszystkim zwracającym się do nas o pomoc.

Zgłoszenia należy wysyłać na adres: konkursy[@]obywatelenauki.pl

(usunąć [ ] przed wysłaniem maila)

Czytaj więcej na blogu Blog Obywateli Nauki.

Zobacz także

Komentarze (3)

  • hulababula

    0

    Świetna inicjatywa! W USA większość szanujących się uczelni, z wyjątkiem bodajże Harvardu, nie zatrudnia swoich własnych absolwentów na pozycjach tenure-track. Czyli zdobywa się doktorat, a potem zmienia uczelnię. Czasem się wraca, ale dopiero po paru latach. Zdrowy system, bez kazirodczych związków pomiędzy absolwentami i profesurą. Chciałbym coś takiego zobaczyć w Polsce.

  • jezierskiadam

    0

    Średniowiecze.
    Instytuty i katedry uniwersyteckie przekształcają się w firmy rodzinne.
    Główną zasadą nauki będzie wkrótce walka z konkurencją "partaczy". czyli np. z chemikami nie należącymi do cechu chemików uniwersyteckich, biologami nie należącymi co cechu, filologami nie należącymi co cechu ,..., itp.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

O autorze obywatelenauki

avatar

Obywatele Nauki to założony w 2012 r. oddolny ruch społeczny na rzecz dobrej nauki w Polsce. Skupiamy naukowców i ludzi zainteresowanych nauką i edukacją, którzy uważają, że bez dobrej nauki i edukacji w Polsce nie będzie dobrej Polski.
www.obywatelenauki.pl
www.facebook.com/obywatelenauki

Teks...

Najczęściej czytane