Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

04.12.2016 19:28

Krótkoterminowe kontrakty dla naukowców zabijają "Universitas"

W brytyjskim „The Guardian” ukazał się felieton anonimowego pracownika nauki pt. Academia is now incompatible with family life, thanks to casual contracts, w którym to Autor opisuje problemy z życiem rodzinnym i osobistym jakie napotyka współczesny pracownik nauki u początku swej kariery. To jest, taki z doktoratem, tuż przed lub tuż po 30-tce, który zaczął pracę w zawodzie od serii 2-3 staży postdoktorskich trwających zwykle około 2 lat. Tak się składa, że należę do tej grupy pracowników nauki. Magisterkę obroniłem w Warszawie, doktorat w Wielkiej Brytanii, pierwszego postdoka ponownie w Warszawie i teraz zostało mi parę miesięcy drugiego postdoka w Poznaniu. Tak! Robię postdoki w Polsce! Dzięki programom NCN. I takich jak ja pewnie będzie z czasem więcej.

Wszytko co napisał autor felietonu w „Guardianie” to prawda. Współczesna kariera w akademii, a na pewno w naukach przyrodniczych, robiona na sposób zachodni jest dla kawalerów i panien, a z pewnością nie dla ludzi z dziećmi. Masz partnera czy partnerkę, która jest lekarzem, nauczycielem, urzędnikiem, policjantem czy ma inną pracę związaną z usługami publicznymi świadczonymi lokalnie? Zapomnij o profesurze lub mieszkaniu razem. Nie mówiąc o tym, że w zawodach tych bardzo trudno jest uzyskać uznanie kwalifikacji za granicą. A oczywiście płace w nauce nie pozwolą Wam utrzymać się z jednej pensji. Chyba nigdzie na świecie. Ale ja nie o tym… Ja chcę bardziej napisać o społecznym aspekcie takich skoków. Gdyż ja ten styl życia zinternalizowałem stając się „cyganem nauki” *. A, że mam nieczęstą specjalność naukową, na którą zapotrzebowanie rośnie, więc pracę znajduję.

Staram się wynajmować umeblowane mieszkania. Sam praktycznie nie posiadam trwałych mebli. Wożenie mebli to kłopot. Mam jedno najtańsze biurko z klejonego kartonu z IKEI – kosztowało 150 zł – oraz meble ogrodowe, które trzymam na balkonie (lubię duże balkony). Tanie rzeczy, więc je zostawię w mieszkaniu po wyprowadzce **. Imponująca jest za to kolekcja moich plastikowych skrzynek. Kiedy Wy chodzicie na weekendowe zakupy do centrów handlowych, ja pozbywam się zbędnej elektroniki i ubrań, żeby mieć za te 6 czy 5 miesięcy mniej do wożenia. Papież Franciszek byłby ze mnie dumny, prawda? Niestety, przestałem też kupować papierowe książki – są ciężkie i zajmują dużo miejsca. „Ściągam z internetu”, jak to się mówi.

Nie interesują mnie ogłoszenia rady osiedla, że trzeba wyremontować chodnik, czy że jest problem z parkowaniem. Jak osiedle się zrobi nie do życia, to się zwyczajnie wyprowadzę do innej dzielnicy, czy miasta. Nie bardzo też wiem co się dzieje na Radzie Wydziału – co mi po wiedzy czy będą pieniądze na remont pracowni, skoro z nich nie skorzystam – zresztą moja „kasta” pracowników kontraktowych nie ma w polskich radach wydziałów przedstawicieli. Są skrzydła wydziałowego budynku w których nie byłem i w sumie nie interesuje mnie kto tam pracuje. Inna sprawa, że kadry polskich uczelni opierają się o zasiedziały personel i własnych doktorantów, więc nie ma kultury i chyba potrzeby wprowadzania nowo-zatrudnionych badaczy w życie wydziału. Jeżeli mój obecny instytut zacznie przegrywać np. ze ośrodkami naukowymi ze stolicy – przeprowadzę się do stolicy! Mam kajecik z pomysłami na projekty badawcze. Trzymam go w domu, o pomysłach nie rozmawiam (przez co są może trochę nieotrzaskane). Z resztą od pracowników kontraktowych oczekuje się zwykle robienia bieżącego projektu, a nie dumania. Lada miesiąc pewnie będę musiał napisać własny grant. Duża szansa, że w konkurencji z którymś z laboratoriów, w którym kiedyś sam byłem, więc pomysłu nie ma sensu ujawniać zanim się nie zacznie pisać projektu. „Universitas” dla mnie tylko hasło ze słowników łaciny.

Z resztą „Universitas”, „społeczna rola uczelni”, „kryzys uniwersytetu”, „dyskryminacja płciowa” - wybaczcie… nie mam na to czasu! Ja muszę znaleźć nową pracę przed majem! Nikt mnie nie zatrudni z powodu mojego ewentualnego zaangażowania w równość płci na uczelniach i walkę z dyskryminacją. Funkcjonuję w obiegu akademickim jedynie jako krótka lista nienajgorszych publikacji. Z trwałych rzeczy na uczelni mam tylko to. Tak, mam wykształcenie, jakieś doświadczenie w organizacjach pozarządowych i takie tam, ale – wybaczcie – drugiego Karola Modzelewskiego ze mnie nie będzie! Nie bardzo czuję, żebym miał po co bronić TAKIEGO uniwersytetu przed zakusami na jego autonomię.

Więc gdzie następny projekt? Może znów w Warszawie? Ale może w Berlinie? Dystans przeprowadzki ten sam, a niemiecka nauka znów jest na fali wznoszącej. Albo zacznę pisać programy na telefony komórkowe. W Poznaniu takich firm jest wiele – może w końcu kupię sobie własne łóżko. Pierwsze od końca studiów.

 Wzorując się na zachodniej akademii spróbujmy również przemyśleć jej błędy. 

 ------

Autor, rocznik ‘82, jest biologiem. Studiował w Polsce i Wielkiej Brytanii. Pracuje w Poznaniu.

 

PS: Ja nie muszę mieć zagwarantowanej fuchy do końca życia miesiąc po doktoracie! Mi wystarczy „miękka stabilność”. Żeby te nieszczęsne kontrakty były tak z pięcioletnie, a nie na 24 miesiące. Żeby uczelniane biuro karier pomogło (rzeczywiście pomogło) znaleźć pracę partnerowi, czy przedszkole dziecku. Przedszkole na kampusie to już absolutny szczyt marzeń. Żeby uczelnia miała jakąś uczciwą agencję nieruchomości na kontrakcie, która pomoże wyszukać nowe mieszkanie. Biuro karier pomogło znaleźć następne zatrudnienie w nauce.

 

* Problemom współczesnej kariery naukowej, w tym mobilności, wiele prac poświęciła socjolog Izabela Wagner.

** Kolega z branży, który zaliczył trzy przeprowadzki transoceaniczne i dwie mniejsze, wypracował Minimalny Zestaw Mebli by IKEA. Sprzedaje lub rozdaje wszystkie meble przed przeprowadzką, a w nowym miejscu zamawia taki sam zestaw z IKEI, która to sprzedaje niemal identyczne meble na całym świecie.

Czytaj więcej na blogu Blog Obywateli Nauki.

Zobacz także

O autorze obywatelenauki

avatar

Obywatele Nauki to założony w 2012 r. oddolny ruch społeczny na rzecz dobrej nauki w Polsce. Skupiamy naukowców i ludzi zainteresowanych nauką i edukacją, którzy uważają, że bez dobrej nauki i edukacji w Polsce nie będzie dobrej Polski.
www.obywatelenauki.pl
www.facebook.com/obywatelenauki

Teks...

Najczęściej czytane