Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

15.02.2017 18:44

O niemieckim lekarzu, który chyba uratował Michalinę Wisłocką.

Zacznijmy od tego, że polski uczony, profesor Lwowskiego Uniwersytetu wyprodukował szczepionkę przeciw groźnej chorobie zakaźnej – tyfusowi plamistemu. Kto dziś w Polsce pamięta, że to właśnie Polak, prof. Weigl, był jej odkrywcą?

Kiedy niemiecki okupant uczynił z dawnego Państwowego Zakładu Higieny wytwórnię szczepionek szczególnie ważnych dla wojska, zatrudniał Polaków przy karmieniu własną krwią wszy. Odbywało się to tak, że pojemniczek z wszami przymocowywano do skóry dawcy i wszy ssały dowolnie krew. Ot, ciekawostka.

Michalina Wisłocka w okresie okupacji wraz z (chyba już mężem?) Stanisławem tak właśnie pracowała w wytwórni szczepionek. Chyba tych przeciwko durowi (kiedyś już o tym pisałem).

Kiedy po latach dowiedziała się, że jeżdżę na wykłady do Kolonii, przypomniała sobie, że szefem w tej wytwórni szczepionek był niemiecki lekarz. Według niej - niezwykle przyzwoity człowiek.

Przed wybuchem powstania, na tydzień wcześniej, wezwał Michalinę z mężem i poinformował, że za parę dni wybuchnie powstanie. Zalecił, by opuścili miasto. Historykom zwracam uwagę – Niemiec na kilka dni przed wybuchem wiedział, że będzie powstanie (to taki przyczynek do oceny przygotowania i dowodzenia powstaniem, skądinąd bardzo ważny i ciekawy). Michalina z mężem opuścili Warszawę i hekatomby Powstania nie przeżywali. Może dlatego przeżyli wojnę?

Otóż Michalina prosiła mnie, bym odszukał owego lekarza i w Kolonii poinformował jak przyzwoicie się zachowywał. Ostatecznie niewielu było przyzwoitych okupantów – a może i byli, tylko się bali i ze strachu „nie wychylali”?

Moim przyjaciołom w Kolonii opowiedziałem tę historię i razem rozpoczęliśmy poszukiwanie owego lekarza. Niestety, miał on bardzo pospolite nazwisko: w książce telefonicznej i w wykazie abonentów było kilkudziesięciu lekarzy o tym nazwisku. Dzwoniąc nie udało się na niego trafić. Być może już nie żył, a może rodzina nie za bardzo chciała się przyznawać do faktu, że ich przodek uczestniczył w aparacie okupacji.

Mimo wysiłku moich przyjaciół, dla których też było ważne stwierdzenie, że bywali i porządni ludzcy niemieccy okupanci (ilu ich było?), nie odnaleźliśmy tego lekarza. Może gdybyśmy ogłosili w prasie, o co chodzi i kogo szukamy, to jakiś ślad by się znalazł?

Dla mnie historia opowiedziana przez Michalinę była ważna z kilku powodów. Jej reakcja wskazywała na wrażliwość: mimo okupacji potrafiła dostrzec i zapamiętać przyzwoitość niemieckiego lekarza. Jest w tym element wdzięczności: po wielu latach chciała go odnaleźć za żelazną kurtyną i uhonorować. To dużo mówi o jej charakterze.

Czytaj więcej na blogu | CICER CUM CAULE | pisze: PROF. ANDRZEJ JACZEWSKI.

Zobacz także

O autorze andrzej.jaczewski

avatar

[ Uwaga: Autor nie moderuje komentarzy pod tekstami, nawet jeśli automatycznie wyświetla się taka informacja ! ]

Prof. Andrzej Jaczewski jest autorem wznawianych od ponad 40 lat książek, na których wychowało się wiele pokoleń Polaków. Profesor doktor habilitowany medycyny i pedagogiki. Wykładał ...

Najczęściej czytane