dywagacje
Blog pisze
oby.watel
11.02.2012 17:20
Nielegalne rozpowszechnianie uczuć religijnych
Każdy, lub niemal każdy, z nas, zdrowych na ciele i umyśle, odczuwa mniej lub bardziej uświadomioną potrzebę. Potrzebę, którą na własne potrzeby można nazwać potrzebą konfirmacji. W największym skrócie chodzi o to, że człowiek, by jako tako funkcjonować, musi być przekonany, że wszystko z nim w porządku, że coś umie, coś wie, coś jest wart i - chyba najważniejsze - nie oszalał.
Możemy śmiać się z "głupich jankesów", którym prawo zabrania na przykład polerowania karoserii samochodu używaną bielizną (San Francisco), albo malowania zajęcy farbami lub zmieniania ich wyglądu w jakikolwiek inny sposób (Indiana). Wiadomo, Amerykanie. A my? Zgodnie z prawem ciągniki rolnicze przeglądowi technicznemu podlegają raz na dwa lata, ale już przyczepy rolnicze co rok. Przykładów co "Polak potrafi" podawać zresztą nie trzeba. Każdy zetknął się przenosząc tony makulatury z jednego urzędu do drugiego i z powrotem.
Co się stanie, gdy polskie umiejętności połączymy z amerykańskim szaleństwem? Między innymi powstanie prawo autorskie. Prawo, zgodnie z którym przestępcą jest każdy. Zostawmy omówiony w innym miejscu artykuł 118 1 i skupmy się na "rozpowszechnianiu". Otóż zgodnie z polskim prawem można na użytek własny pobierać muzykę i filmy z internetu, lecz nie można ich rozpowszechniać. Bez trudu można znaleźć setki rozpraw i... dywagacji dowodzących, że rozpowszechnianie to przestępstwo, rozpowszechnianie to kradzież, rozpowszechnianie to wręcz zbrodnia.
Problem w tym, że żeby postępować w zgodzie z prawem i go nie łamać trzeba mieć świadomość, wiedzieć o co chodzi. A o co chodzi z tym rozpowszechnianiem? Co to jest rozpowszechnianie? Sięgnijmy do źródła, czyli do ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych i czytajmy:
Rozpowszechnianiem utworu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (...) jest jego rozpowszechnianie (...)
Jaśniej i zrozumialej chyba się nie da. To jedyna definicja rozpowszechniania jaką można znaleźć w tej ustawie. Czyli zarówno rozpowszechnianie (utworów) jak i obrażanie (uczuć) jest przestępstwem i należy liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Ale co to jest uczucie religijne zapyta ktoś naiwnie? Co to jest rozpowszechnianie zapyta ktoś z głupia frant? Jakie to ma znaczenie? Przecież nie o to chodzi, żeby obywatel wiedział kiedy złamał prawo, ale żeby policjant mógł go aresztować, prokurator postawić zarzuty, a sąd skazać. Gdy zechce. Obywatel musi mieć świadomość, że w każdej chwili może trafić za kratki, bo paragrafu nie trzeba szukać.
Ale brak definicji to jedno, a postawienie zarzutów to co innego. Tu napotkano problem, ponieważ przemysł rozrywkowy domaga się spektakularnych akcji i surowych kar, a nie ma o co oskarżyć, bowiem dozwolony użytek nadal jest dozwolony. Coś trzeba szybko wymyślić. I polscy prawnicy, idąc za przykładem szalonych prawników amerykańskich dowiedli, że nie wypadli sroce spod ogona. Skoro nie da się wprost, to trochę nagniemy prawo, to w końcu dla nas nie pierwszyzna, i polszczyznę. Jak postanowili, tak zrobili i udostępnianie nazwali rozpowszechnianiem. Dalej było już z górki. Bo skoro ten udostępniający rozpowszechnia, to rozpowszechnia każdy, kto korzysta z oprogramowania P2P, ponieważ rzeczone oprogramowanie działa tak, iz pobierając... udostępnia. Prawnik nie musi się na niczym znać. Więc nie ma znaczenia co udostępnia, komu i jak.
W tym miejscu zróbmy sobie przerwę, weźmy głęboki wdech i dla relaksu wejdźmy na dowolną stronę dowolnego dostawcy (po polsku zwanego prowajderem) usług internetowych. Z ciekawości zapoznajmy się z ofertą. Cóż widzimy? Dużymi cyframi wybitą przepustowość łącza DO użytkownika, czyli pobieranie (download) i małymi cyframi, znacznie skromniejszą, dziesięć razy mniejszą przepustowość OD użytkownika, czyli wysyłanie (upload). Wynika z tego, że film z sieci pobierzemy co najmniej dziesięć razy szybciej, niż go wyślemy. Jakie więc znaczenie ma to, że ściągnęliśmy "coś" z sieci, a "wiecie rozumicie programy P2P, to one, wicie, tyż rozpowszechniajom", skoro należałoby udowodnić, że ktoś pobrał od nas cokolwiek w całości, że to co pobrał od nas w ogóle da się odtworzyć. Bo programy P2P działają tak, wicie, że pobierają po fragmenciku z wielu miejsc. To, co ktoś kiedyś gdzieś już udostępnił i rozpowszechnił podając do publicznej wiadomości miejsce położenia pliku. A do znalezienia tej informacji nie jest potrzebna zatoka piratów czy megaupload, wystarczy google.
Koniec relaksu. Wydech. Wracamy na ziemię. Życie Warszawy: Funkcjonariusze zrobili nalot na fanów muzyki disco polo, którzy nielegalnie ściągali i rozpowszechniali muzykę za pomocą programu wymiany plików w Internecie. Kryminalni dostali adresy internautów od przedstawicieli firm fonograficznych, którzy posiadają prawa majątkowe do utworów muzycznych disco polo. Informacje te trafiły do stolicy z białostockiej prokuratury.
Zobacz także
-
Malowany Ptak
Dziś rocznica śmierci Jerzego Kosińskiego. Naszego jedynego polskiego pisarza o któ...
22 dni temu www.tokfm.pl/blogi/zkuchennegolufcika
-
Pani Redaktor Bardzo mi żal ale rozumiem i życzę dalszych sukcesów...
Teraz dopiero usłyszałam w poranku, że Pani odchodzi. mam nadzieję, że Radio nie straci, bo Stworzył...
28 dni temu www.tokfm.pl/blogi/temida2012
-
Małpa z brzytwą.
Minister Gowin dostał do ręki instrumenty, których działania nie rozumie. Najwyraźniej nie po...
28 dni temu www.tokfm.pl/blogi/wspak
-
o co tyle gdakania? naśladować kobitki zamiast narzekać
I o co tyle gdakania? Piosenka swojska i iście polska. Wpada w ucho. Co z tego, że słowa słabe i tak...
21 dni temu www.tokfm.pl/blogi/marzenachincz
Skomentuj:
Komentarze (9)
-
W 2002 roku władze Inglis na Florydzie (USA) wydały dekret nakazujący szatanowi i innym siłom nieczystym niezwłoczne zaprzestanie działalności.
-
"Zgodnie z prawem ciągniki rolnicze przeglądowi technicznemu podlegają raz na dwa lata, ale już przyczepy rolnicze co rok. Przykładów co "Polak potrafi""
Zauważ ze to jest/są wytwór/y rządów z rodowodem z KOR, S, krk i Bandy Czworga, a nie Polaków.
Trzeba przyznać ze media III RP świetnie wcisnęły nowemu pokoleniu Polaków low self esteem i propagują go.
Rzecz nie do pomyślenia w Niemczech czy USA -
Co za debil to pisał? Jakiś kliniczny przypadek idioty popularyzowanego na stronie TOKu Wanatowej?
Skąd pojebie wytrzasnąłeś te prawa w USA? Powinno się ciebie podać do sądu za obrazę innego narodu i oszczerstwo pod adresem praw stanowych w USA!Polaczku od żarówek idź sobie zeżryj schabowy z kapuchą. Ściąga się głównie właśność intelektualną należącą do Amerykanów. Nikt nie downloaduje Kory, Jopek czy Hołdysa! -
genialny tytuł "nielegalne rozpowszechnianie uczuć" - teraz może byc łancuszek - erotycznych, politycznych,religijnych, nacjonalistycznych, rasistowskich, miłosnych, itd. i można zlapać kazdego , skrytminalizować go lub spychiatryzować i "zamknąć"! genialne!!!trudno zaprzeczyć, że jestesmy poddawani nielegalnemu (a jakie są legalne)rozprzestrzenianiu uczuć
-
Skoro brzmi sensownie, to bez trudu wyjaśnisz o co chodzi i czym konkretnie "wprowadzam ludzi w błąd".
Być może zazwyczaj chodzi o działalność zarobkową. Pamiętasz?
[i]24-letniego mieszkańca Kielc, który nielegalnie pobrał plik z najnowszym utworem muzycznym zespołu Depeche Mode z serwera niemieckiej firmy będącej producentem wideoklipu grupy, zatrzymali w środę policjanci.[/i]
Mieszkanie mężczyzny przeszukano. Zabezpieczono dwa komputery oraz nośniki CD. A co chłopak zrobił? Ano za pomocą googla odnalazł niepodlinkowany, ale w żaden sposób nie zabezpieczony, nowy wideoklip swojej ulubionej grupy i podlinkował go na stronie fanów zespołu.
wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,3103122.html -
Ogólnie masz rację, ale po co wprowadzać ludzi w błąd?? Chyba, że tej swojej racji nie jesteś pewien.
Żeby nie było, ze się czepiam, to po pierwsze; zacytowany przez ciebie paragraf (bez skrótów) brzmi sensownie:
"..Art. 61.
1. Rozpowszechnianiem utworu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, drogą emisji radiowej lub telewizyjnej, prowadzonej w sposób satelitarny jest jego rozpowszechnianie poprzez wprowadzenie przez organizację radiową lub telewizyjną i na jej odpowiedzialność, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, do drogi przekazu prowadzącej do satelity i z powrotem na Ziemię."
po drugie, nagminne jest pisanie o "nielegalnym ściąganiu". Ale tak naprawdę, zazwyczaj chodzi o np. masowe kopiowanie albo właśnie rozpowszechnianie.
Jak ktoś zna konkretny przykład SKAZANIA przez sąd za ściąganie, to proszę podać gdzie i kiedy, bo mnie nie udało się takiego znaleźć. -
Owszem. Artykuł jest nieco dłuższy. Skróciłem go, owszem. Bowiem definicja to jest wyjaśnienie CO to jest to, co definiuje, na czym polega. A reszta artykułu tego nie wyjaśnia, tylko opisuje. A w ogóle ktoś rozumie co to znaczy "wprowadzać przez organizację radiową lub telewizyjną ... do drogi przekazu prowadzącej do satelity i z powrotem na Ziemię"?
Po drugie właśnie o to mi chodzi. O nagminne pisanie o nielegalnym ściąganiu, podczas gdy zgodnie z polskim prawem ściąganie, nawet nagminne, nielegalne nie jest. I nie jest ważne, czy ktoś został skazany. Dotkliwszą karą bowiem jest przepadek "zabezpieczonego" sprzętu wraz ze zgromadzonymi na dysku twardym danymi. Będącymi często efektem wielomiesięcznej pracy. -
Ogólnie masz rację, ale po co wprowadzać ludzi w błąd?? Chyba, że tej swojej racji nie jesteś pewien.
Żeby nie było, ze się czepiam, to po pierwsze; zacytowany przez ciebie paragraf (bez skrótów) brzmi sensownie:
"..Art. 61.
1. Rozpowszechnianiem utworu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, drogą emisji radiowej lub telewizyjnej, prowadzonej w sposób satelitarny jest jego rozpowszechnianie poprzez wprowadzenie przez organizację radiową lub telewizyjną i na jej odpowiedzialność, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, do drogi przekazu prowadzącej do satelity i z powrotem na Ziemię."
po drugie, nagminne jest pisanie o "nielegalnym ściąganiu". Ale tak naprawdę, zazwyczaj chodzi o np. masowe kopiowanie albo właśnie rozpowszechnianie.
Jak ktoś zna konkretny przykład SKAZANIA przez sąd za ściąganie, to proszę podać gdzie i kiedy, bo mnie nie udało się takiego znaleźć. -
Elegancko. Czyli teoretycznie rzecz biorąc nie ma w prawie możliwości skazania człowieka za udostępnianie plików, a mimo to się ich skazuje.
To podobnie jak skazuje się ludzi za posiadanie śladowych ilości narkotyków. Nawet za takie ilości, którymi nie da się odurzyć, ani tym bardziej sprzedać, robi się w domach rewizje i konstruuje akt oskarżenia.
Oczywiście za odebrane nam podatki.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
O autorze oby.watel
Blogi znajomych oby.watel
-
Holland i inni egoiści...
Ktoś niedawno powiedział „…brakuje już epitetów…&rdqu...
-
DIE ANTWOORD
Die Antwoord to w afrikaans "odpowiedź". Tak nazwało swój zesp&oacu...
- Ks. Lemański odpowiada Terlikowskiemu: Pomówienia. Chorobliwa podejrzliwość
- KRRiT spokojna o decyzję sądu ws. Trwam: "Nie mamy słabych punktów. To proces prawny, nie - plebiscyt, co wmawia ludziom Rydzyk"
- Dyskutować nie wolno? Ks. Lemański znów zaatakowany. Przez T. Terlikowskiego
- "Żydzi bali się niedzieli, powrotu z nabożeństw". Koniec z mitem bohaterskiej polskiej wsi?
- Olejnik: Z Muchy śmieją się Niemcy, za chwilę będą się śmiać Rosjanie
- Sprawdź, kiedy pójdziesz na emeryturę [TABELA]
- ''Mięsny jeż Strzępki i Demirskiego'' - pisze Kamil Dąbrowa
- "Kaczyński zapowiada, że wprowadzi ustawy korzystne dla jednej firmy. Złamał wszelkie standardy"
- "Wszyscy jesteśmy potomkami chłopów. Stąd nasz konsumpcjonizm"
- Mikołejko: Nie dokonam aktu apostazji. Uznałbym wtedy prawo Kościoła...
- Kobieta ma żyć przede wszystkim dla męża? "Czułam się zażenowana"
- Samobójstwa księży w diecezji tarnowskiej. "Nie są z kruszcu, ale z gliny"
- Gowin przeprasza za protest taksówkarzy, ale korkami nic nie wskórają [WIDEO]
- Paradowska: Taksówkarze chcieli zyskać poparcie, a zyskali tylko niechęć











