02.02.2012 08:32

Komentarz ekspercki do "Czego możemy zazdrościć Mołdawii? Najwyraźniej prawa"

Poprosiłem Sebastiana Köhna z Open Society Justice Initiative o komentarz dla Blog Etpcz.eu | Polska a Trybunał w Strasburgu do wpisu Czego możemy zazdrościć Mołdawii? Najwyraźniej prawa:

 

Dlaczego warto ratyfikować konwencje poświęcone bezpaństwowości? Dlaczego Polska powinna je ratyfikować?

 

Przede wszystkim obydwie konwencje są najlepszymi międzynarodowymi instrumentami, z których możemy skorzystać dla rozwiązania tego międzynarodowego problemu. Bezpaństwowość nie jest czymś, co jeden kraj może samodzielnie rozwiązać. Ustalenie bezpaństwowości danej osoby wymaga współpracy państw dla zapewniania, iż dana osoba nie posiada jednak obywatelstwa innego państwa. Konwencje przewidują ramy prawne dla takiej współpracy.

 

I tak Konwencja z 1954 r. zawiera jedyny międzynarodowy instrument ustalania statusu bezpaństwowości. Polska nie posiada obecnie żadnej procedury umożliwiającej ustalenie bezpaństwowości,  co czyni niezwykle trudnym lub wręcz niemożliwym zapewnienie odpowiedniego poziomu ochrony dla osób bezpaństwowych. Naturalnie, przy braku środków umożliwiających zidentyfikowanie osób bezpaństwowych, niemożliwe jest rozwiązanie ich problemów. Nowa polska ustawa o obywatelstwie przewiduje po części możliwość uzyskania obywatelstwa przez osoby bezpaństwowe mające status rezydenta w Polsce, lecz bez odpowiednich środków dla ustalenia kręgu osób najbardziej zainteresowanych, jedynie niewielu będzie mogło skorzystać z nowych regulacji.

 

Podobnie Konwencja z 1961 r. jest jedynym międzynarodowym instrumentem umożliwiającym  zarządzanie redukcją bezpaństwowości. Jedną z najważniejszych kwestii tej konwencji jest nabywanie obywatelstwa przez dzieci, które w przeciwnym wypadku byłyby bezpaństwowe. Kluczową kwestią jest to, iż o ile państwa mogą dyskrecjonalnie decydować kto zostanie ich obywatelem, o tyle mają one obowiązek zapewnienia, iż dziecko urodzone na terytorium tego państwa nabędzie jego obywatelstwo gdyby w przeciwnym wypadku miałoby pozostać bezpaństwowe. Ta myśl przyświeca również Europejskiej Konwencji o Obywatelstwie, którą Polska podpisała, lecz jeszcze nie ratyfikowała. Polskie prawo pozostaje obecnie w zgodzie z regulacją Konwencji z 1961 r., nie istnieją zatem dostrzegalne przeszkody prawne do ratyfikowania Konwencji.

 

Natomiast ratyfikacja stanowiłaby ważny sygnał dla innych krajów, iż Polska uznaje te zagadnienia za ważne i że wierzy, iż konwencje stanowią dobre rozwiązanie. Konwencja z 1961 r. zawiera również istotne postanowienia dotyczące zasad utraty, rezygnacji i pozbawienia obywatelstwa - żadna z tych instytucji nie może zostać zastosowana jeżeli skutkowałaby powstaniem bezpaństwowości osoby zainteresowanej. Międzynarodowa przestrzeganie zasad Konwencji z 1961 r. spowodowałoby możliwość przerwania zaklętego koła bezpaństwowości. 

 

Podczas gdy państwa mogą posługiwać się swoimi własnymi zabezpieczeniami przed bezpaństwowością - i wiele z nich tak jak Polska to czyni - to większa liczba przystąpień do systemu konwencji ONZ'owskich oznaczałaby, iż więcej państw stosowałoby tego samego rodzaju zabezpieczenia. W zeszłym roku obchodziliśmy 50tą rocznicę Konwencji z 1961 r., co oznacza, iż  na państwach członkowskich ONZ od dawna ciążą prawne i moralne zobowiązania wobec osób bezpaństwowych, które mogą zostać wypełnione poprzez przystąpienie do tych konwencji.

 

 

 

 

 Źródło:http://bit.ly/ymC2c5 

Motyw przewodni kanału na Twitter'ze, który Sebastian Koehn prowadzi: http://bit.ly/AqwFoY

 

Sebastian prowadzi również bloga poświęconego problematyce bezpaństwowości.   

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wpis został również opublikowany na Blog Etpcz.eu | Polska a Trybunał w Strasburgu i jest dostępny tutaj.

 

 

 

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • etpcz

    0

    @artdom63: idealnym dla mnie przykładem możliwości rozpoczęcia budowy wszystkiego od nowa są Niemcy, gdzie DDR nie został 'wchłonięty' ani poszczególne landy nie przystąpiły, lecz doszło do zjednoczenia dwóch krajów. De facto jednak cały system polityczno-prawny został przejęty z landów zachodnich, a okres przejściowy krótko obowiązywał. Na taki komfort jednak mało który kraj mógł sobie pozwolić, gdy tak naprawdę duża część społeczeństwa byłego DDR'u została zupełnie odsunięta od jakichkolwiek funkcji publ. (nawet zatrudnienia niezwiązanego z żadnymi uprawnieniami decyzyjnymi).

    Tylko, że już nie chcąc wchodzić w ten temat polit.-hist. chciałem tylko zwrócić uwagę, że ostatnio o Mołdawii trochę w innym kontekście była w Strasburgu mowa: etpczblog.blogspot.com/2011/12/to-juz-koniec-przewlekosci-u-samego.html

  • artdom63

    0

    Wiele krajów, które polskiemu obywatelowi wydają się być w rozwoju za nami, już dawno nas prześcignęło. Bo te kraje miały odwagę budować od początku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Blogi znajomych etpcz

Infografika