02.02.2012 08:18

Dlaczego nie chcę już słuchać EKG?

     Tytuł ten jest jedynie zaczepką. Nie twierdzę, że nigdy tej audycji nie będę już słuchał, lecz jestem trochę rozczarowany (taki eufemizm). Muszę również nadmienić, że moja wiedza ekonomiczna nie jest ekspercka czy specjalistyczna, jest raczej przeciętna, a jakiś znawca mógłby nawet stwierdzić, że niewielka. Jednak raczej potrafię ocenić, co jest dla mnie dobre, pozytywne, a co nie, to znaczy wiem, kiedy w moim portfelu jest więcej pieniędzy, a kiedy mniej. Rozumiem również, że zadaniem redaktora Mosza jest trzymanie w tzw. ryzach emocji słuchaczy, gdyż sytuacja ekonomiczno-gospodarcza (też będę dyplomatyczny) nie jest najlepsza (gdyby to był inny portal, a ja posługiwałbym się innym językiem do opisywania rzeczywistości, to miejsce byłoby zupełnie „wykropkowane''). Jako że redaktor Mosz pracuje w TVP, „czuje” chyba czym jest „misyjność” mediów.

     Nie podważam wypowiedzi licznych gości pod względem merytorycznym, nie mam do tego narzędzi, lecz nie lubię, jak ktoś niepotrzebnie bije tzw. „pianę”. A „bicie piany” jest jednym z ulubionych zajęć wielu (wielu nie znaczy wszystkich) gości audycji. Otóż z licznych konstatacji wynika, że jesteśmy coraz bogatsi, żyje nam się coraz lepiej, szczęśliwiej, nasze portfele „puchną” z dnia na dzień, a w kraju żyje się „dostatnio” (to ostatnie z Borata). Może zatem to wszystko wokół mnie to jakiś matrix, z którego nie potrafię się wyrwać, a tak naprawdę „there's no spoon”. Wydaje się, że komentatorzy nie rozróżniają „rzeczywistości” wskaźników od tego, co dzieje się wokół nas. No chyba, że jest to jakaś zamierzona manipulacja (może nawet o implikacjach pozytywnych). Poza tym zajmują tylko miejsce „z jednej strony barykady” (są to tylko ekonomiści i prezesi, a gdzie przedstawiciele innych perspektyw; no chyba, że nie są oni kompetentni żeby wypowiadać się na tematy ekonomiczne i biznesowe; może to taka aporia). Cóż zatem? Z programu na program jesteśmy bogatsi! Tak, tak! Tak mówią wskaźniki! Nie piszę tego z przekąsem, nie jestem osobą złośliwą czy niedowartościowaną. Wskazuję jednak na to, że ja nie czuję się bogatszy. Przypuszczam, że większość (to przypuszczenie) słuchaczy również. Tylko w ostatnich miesiącach ceny wszystkiego (!) poszły w tzw. górę, gdyż drożeje paliwo (ostatnio słyszałem, nie weryfikowałem jednak, że niebawem paliwo ma kosztować 8 zł, a i to nie przesądza o tym, że tendencja się zatrzyma). Jestem biedniejszy Panie Redaktorze (!), i nie jest to jakieś „nędzne” użalanie się nad sobą (nie odczuwa niedostatku ktoś, kto w niedostatku funkcjonuje długi okres), jest to raczej głos o uczciwość i obiektywne mówienie o interesującej nas problematyce oraz poszukiwanie różnych ujęć (jeżeli mówimy o pracy, to mówmy o dwóch perspektywach, pracodawcy, ale i pracownika; tu muszę uczciwie oddać Panu Moszowi, że zabiera głos w obronie tych drugich). Nie określam się ideologicznie, to etykietuje, szufladkuje i ogranicza, staram się jednak znaleźć w każdej ideologii pozytywne, racjonalne i w miarę obiektywne postulaty (taki, nazwijmy to ideowy „pragmatyzm''). Dlatego też nie neguję ani podejścia kapitalistycznego, liberalnego, wolnorynkowego, czy też bardziej socjalnego, zaangażowanego społecznie. Wystarczy jedynie, żeby uczestnicy gry rynkowej postępowali etycznie. Nie twierdzę, że żyjemy w czasach post-etycznych (wielu było takich, którzy wieścili koniec historii, religii, Boga, literatury, sztuki, kultury, narodu, państwa, publicystyki, nauki, moralności etc.). Powiedziałbym, że mamy do czynienia raczej z kryzysem etyki i takie podejście zastosowałbym do wyżej wymienionych, ale to już jest inny, duży temat.

     I jeszcze jedno. We wtorkowym programie (31.01) goście zapytani przez redaktora (w kontekście ACTA), czy kiedykolwiek pobrali (ściągali) jakieś pliki z Internetu. Wszyscy zaprzeczyli, odpowiadając, że muzykę kupują, m.in. w iTunes. Nie wierzę im, nie dlatego, że sam jestem nieuczciwy, dlatego podejrzewam innych, raczej dlatego, że sytuacja ta jest podobna do innej kategorii: przekraczania prędkości w ruchu drogowym. Jedno i drugie to złamanie prawa i nikt mnie nie przekona, że jest osoba, która nigdy nie przekroczyła wskazywanej przez znaki prędkości. Istnieje jednak zasadnicza różnica. Otóż w drugim przypadku można kogoś zabić! Podobnie jest z kwestią tzw. „pornosów” (hi hi). Podaję ten przykład, nie dlatego, że sam poszukuję takich treści w Internecie (poza tym „co to kogo obchodzi?''), ale, że tak, jak w przypadku przekraczania prędkości, nie istnieje osoba (czytaj: mężczyzna; może mam złe wyobrażenie na ten temat, a może jednak to wszystko to hipokryzja), która nie natrafiłaby w sieci na tego typu treści. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, „pornole” to również „dobro intelektualne” i objęte jest ochroną prawną. PANOWIE GOŚCIE! Nie tylko uczciwości, ale również ODWAGI! Mam nadzieję, że ktoś zwróci uwagę na ten głos i audycję będzie można słuchać z większym poczuciem tzw. „realu”, tymczasem, no cóż, jesteśmy bogatsi i bogatsi, i bogatsi...

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (13)

  • orab2012

    0

    @nadordynariusz: I nie należy zapominać o tym, że programu EKG słuchają ci, którzy nie zarabiają tyle, co nawet red. Mosz :-)

  • blendingcolours

    Oceniono 1 raz 1

    Mnie się nóż w kieszeni otwiera jak słyszę tych gogusi, którzy mędzą o oczywistościach, jakby odkryli Amerykę - żyją w całkiem wirtualnym świecie, odcięci od codziennych problemów szarych ludzi. Tylko "Strefa szefa" jest gorszym programem.

  • tylkonachwile8888

    Oceniono 1 raz -1

    A ja lubię EKG. Mimo kilku wad tego programu. Niechaj minusy nie przesłaniają Wam plusów. Drodzy słuchacze, rodacy... Mam prawo do swojego lubienia.

  • tommy1x

    Oceniono 1 raz 1

    Poziom tego programu jest żenujący. Uczestnicy programu przekrzykują się z prowadzącym. . To dołujące teoretyzowanie. Dobrze że jest raport gospodarczy gość (niezmordowany)który go prowadzi jest konkretny. To można słuchać. Panie Macieju Głogowski -tak trzymać !

  • tommy1x

    Oceniono 1 raz 1

    Poziom tego programu jest żenujący. Uczestnicy programu przekrzykują się z prowadzącym. Jeden wielki bełkot. Jeśli chodzi merytorykę to też ta audycja nic nie wnosi. Nawet na tak ważny temat jak reforma emerytalna , prowadzący ma do powiedzenia tyle " wszyscy wiemy że musimy pracować dłużej". Żadnej refleksji nad tym co było i jak może alternatywnie być. Żenada. Oprócz tego jak słucham pana Steinhofa. Wypychał górników poza górnictwo i płacił za to ciężkie pieniądze . A teraz przyjmuje się tysiące nowych ludzi do górnictwa bo ich brakuje. Piekarze na dole giną , bo nie potrafią chodzić pod ziemią. Ręcę opadają. Te wszystkie pożal sie boże reformy. Przestaję słuchać tej audycji. Jak zaczyna mówić pani Mączyńska to się płakać chce. To dołujące teoretyzowanie. Dobrze że jest raport gospodarczy gość (niezmordowany)który go prowadzi jest konkretny. To można słuchać. Panie Macieju Głogowski - tak trzymać !

  • x2468

    Oceniono 1 raz 1

    Wyobraź sobie za ja również nie ściągam.Kupuje płyty mam ich ponad 2000."czarnych" i CD.Niektóre kopiuje do mojego samochody a oryginały zostawiam w domu.Wyobraź sobie ze nawet nie mam w komputerze żadnego programu do ściągania filmów i muzyki.W katolickim kraju trudno w to uwierzyć.7 przykazanie jest dla Żydów i cyklistów?

  • michal39a7

    Oceniono 4 razy 4

    Zgadzam się z wypowiedzią! Ja odnoszę wrażenie, że goście żyją w jakimś innym kraju niż ja. Wydaję mi się, że są z jakiejś innej planety. Uważam, że większość ekspertów EKG utraciła kontakt z rzeczywistością. Zarabiają co najmniej po 10 000 złotych na miesiąc, więc dla nich, czy płacą 3 zł za litr benzyny, czy 6 zł jest bez różnicy. Zakupy pewnie robi im pomoc domowa, albo na obiady chodzą do restauracji, a rachunki płaci im firma - więc nie stykają się na co dzień z cenami. Dla mnie są oni przedstawicielami niewielkiej grupy Polaków, która zna Polskę zza przyciemnionych szyb służbowych samochodów. I wszystko dla nich, nawet ludzie są liczbami w statystyce. A ważne jest tylko PKB kraju. Tylko, że PKB kraju jest PKB kraju a nie moim, osobistym. Nie potrafią dostrzec, że poziom życia nie mierzy się PKB kraju, tylko jakością życia, a żyję się coraz trudniej. Nie jest tragicznie, ale jest ciężej.

  • dzikowy

    Oceniono 1 raz 1

    "Millenium" Larssona zawiera gorzką pigułę dla "dziennikarzy gospodarczych" i dla mediów w ogóle. Wydaje się, że red. Mosz pieści i miętosi się z gośćmi, zamiast równo ich za każdym razem przemaglować. Program traktuje w kategoriach kabaretu. Jeszcze popołudniowy program gospodarczy ma wcale fajne walory edukacyjne (to regularne dopraszanie się red. Głogowskiego o wyjaśnienie terminów i zjawisk), a nie wrzucane na każdym kroku panaceum na wszystko - prywatyzacja. Odnośnie do dzisiejszego EKG chciałbym zauważyć, że w obrębie pośrednictwa pracy już szkolenia są prywatne, a państwo tylko płaci za wykonaną usługę. Jeżeli prywatne UP mają być równie skuteczne, to ja już wolę bezsensowne przerzucanie ton papierków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Blogi znajomych g.k.wiktor

Infografika