Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

24.07.2015 10:26

PRZYBYLSKI: Pracodawco, bądź mentorem!

Pierwsza praca często mentalnie krzywdzi młodych ludzi. Ma fatalny wpływ na ich dalszy rozwój zawodowy, ale i postawy obywatelskie

Mało co odgrywa tak istotną rolę w życiu młodego człowieka jak pierwsza praca. To etap weryfikacji umiejętności nabytych w trakcie nauki i prawdziwy egzamin dojrzałości. Warunki i wyzwania, które otrzyma młody pracownik, wpłyną nie tylko na jego początkowe sukcesy, ale także na dalszą karierę. Więcej, na sposób widzenia świata.

Niestety dziś młodzi wchodząc na rynek pracy nie mogą odnaleźć swojego miejsca. Właśnie dlatego tak ważna jest ich relacja z pracodawcą.

Uczniowie i mistrzowie

Oczywiście stary, „cechowy” model mistrz-uczeń bywa niekiedy idealizowany. Posiada jednak wartość symboliczną, o której warto pamiętać. Często bowiem umyka nam, jak ważną rolę w życiu pracowników odgrywają ich przełożeni.

Każdy przełożony, niezależnie od branży czy poziomu hierarchii organizacyjnej, poza nadzorem merytorycznym powinien pełnić funkcję mentora, coacha. Oznacza to przekazywanie podstawowych wartości w organizacji, udzielanie informacji zwrotnej o wynikach, ale i postawach, wskazywanie kierunków dokształcania i samodoskonalenia. A także – swoją pracą i postawą – dawanie pozytywnego przykładu.

Jego przełożony z kolei dba o to, żeby faktycznie tak się działo. Ponieważ tylko tak można wytworzyć właściwą kulturę organizacyjną w firmie, dobierać i utrzymać najlepszych współpracowników, stwarzać im szansę rozwoju i wykorzystywać ich potencjał dla organizacji. Nawet jeśli nie pasują do firmy albo z innych powodów odchodzą, obowiązkiem szefa jest przedstawienie im szczerego i rzetelnego obrazu sytuacji oraz oceny ich słabych i mocnych stron. W interesie firmy leży, by pracownicy myśleli i mówili o niej dobrze, niezależnie gdzie są i znajdą się w przyszłości. Ale przede wszystkim jest to obowiązek o charakterze etycznym. Wynika z szacunku dla drugiego człowieka i jego godności.

Polska codzienność

Niestety w Polsce wciąż mamy co nadrabiać w tej dziedzinie. Wiele rodzimych firm osiągnęło sukces w latach 90. ubiegłego wieku głównie dzięki taniej sile roboczej. Nie przejmowano się kształtowaniem postaw, etosu. Liczył się tylko wynik finansowy.

Dziś tymi samymi firmami zarządzają specjaliści, którzy je budowali. Mimo to nie zawsze potrafią kierować ludźmi – szczególnie tymi młodymi. Nie udzielają informacji zwrotnej, nie przedstawiają ścieżki kariery i rozwoju.

W polskich warunkach młodzi często pracują bez żadnej wizji awansu, na tzw. umowach śmieciowych lub za minimalne wynagrodzenie. I odczytują sygnały pracodawców jednoznacznie. Firmy optymalizują koszty, nie opłaca się im inwestować w zabezpieczenie socjalne własnych pracowników…

W takiej sytuacji bywa, że pierwsza praca mentalnie krzywdzi młodych ludzi. Ma to fatalny wpływ na ich dalszy rozwój zawodowy, ale i postawy obywatelskie, w tym polityczne. W Polsce sporo firm dostrzega ten problem i się zmienia. Swój sukces budują na innowacyjności, dobrze opłacanych, wykwalifikowanych pracownikach, gospodarce opartej na wiedzy czy budowaniu relacji z zagranicznymi podmiotami. Wiele przedsiębiorstw wciąż jednak stoi na rozdrożu. Podobnie jak rzesze młodych pracowników.

Młodzi (nie)wykształceni

Ci ostatni zaś są przygotowani do wejścia na rynek pracy jedynie w teorii. Kuleje myślenie projektowe, działanie zespołowe czy rozwiązywanie problemów. Ponadto młodzi nie rozumieją, jak działa gospodarka czy polityka. Piszę o tym z przykrością, ale ich wiedza o mechanizmach funkcjonowania świata jest dramatycznie słaba.

Właśnie dlatego ulegają złudnym obietnicom, populistycznym hasłom. Tak jakby nie rozumieli, że by cokolwiek dostać, trzeba wpierw mieć skąd wziąć. Mówią: „państwo ma zapłacić”. Państwo, czyli kto? Z czyich pieniędzy?

Ich roszczeniowość wynika z braku wiedzy. To nie jest kwestia złej woli i złych intencji, lecz bezkrytycznego przyjmowania teorii i bodźców, którymi są codziennie zasypywani. I których nie potrafią krytycznie przefiltrować.

Kto jest winny?

Odpowiedzialności za tę sytuację trzeba szukać także po stronie pracodawców. Zbyt rzadko myśli się w Polsce w kategoriach długofalowych. Zbyt często natomiast koncentruje na koszcie tu i teraz. W efekcie takiej polityki pracodawców młodzi wchodzący na rynek pracy są sfrustrowani, tracą optymizm, a co najgorsze – poczucie własnej wartości.

Ponieważ pracodawcy nie oceniają ich w sposób rzetelny, młodzi dopatrują się błędów i słabości w sobie. Oraz w szeroko rozumianym „systemie”. Postrzegają wtedy dorosły świat jako mechanizm eksploatacji, w którym młodsi mają pracować na starszych. Gdzie zamiast szans dominują ograniczenia. Skutkuje to emigracją, biernymi postawami lub buntem. Młodzi nie wiedzą, co i jak należy zmieniać. Ale wierzą, że zmiana jest konieczna, bo rzeczywistość jest, ich zdaniem, rażąco niesprawiedliwa. I często trudno im się dziwić.

Homo oeconomicus

W przedsiębiorstwach obowiązują przecież nie tylko prawa socjologii, ale i ekonomii. Niewielu jest takich młodych, którzy mogą sobie pozwolić na pracę wyłącznie dla samorealizacji. Praca musi, podkreślam – musi, zaspokajać ich potrzeby finansowe. Pozyskanie ambitnych, chcących się uczyć młodych ludzi za 1500 zł miesięcznie to science fiction.

Oczywiście w Polsce nie brakuje młodych, którzy świetnie sobie radzą na rynku pracy. Jednak grupa niezadowolonych istnieje i staje się coraz bardziej widoczna. Wpływ na to mają m.in. owe grzechy pierwszej pracy.

Praca nad tym obszarem, edukowanie i wymaganie standardów od menedżerów, tworzenie wewnętrznych programów „pierwsza praca” to ogromny obszar do poprawy. Niestety – obszar bagatelizowany. A szkoda, bo można na tym polu uzyskać absolutne win-win. Jeśli w wyniku dobrych zmian w firmach zyskają młodzi ludzie, zyskają także ich pracodawcy. Nie poprzez szybkie, niskie koszty, ale poprzez budowanie kultury firmy, posiadanie i rozwijanie lepszych pracowników, zaangażowanie i innowacyjność. Pamiętajmy: młodzi ludzie to przyszłość naszych firm i naszych sukcesów.

*Roman Przybylski – członek Zarządu, Dyrektor Pionu Handlowego Grupy Nowy Styl. Absolwent Akademii Ekonomicznej w Krakowie, studiował także w Norymberdze i na SGH w Warszawie.

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

Czytaj więcej na blogu Instytut Obywatelski.

Zobacz także

Komentarze (3)

  • oby.watel

    Oceniono 3 razy 3

    Jeśli przyjąć, że młodzi ludzie po prostu są, ewentualnie spadli z Księżyca, to wywód jak najbardziej jest zasadny i odkrywczy. Problem w tym, że najpierw zawiodło państwo i to na poziomie podstawowym - edukacji. Niewiedza młodych ludzi pochodzi ze szkoły. A potem pierwsza praca i zderzenie z rzeczywistością - państwem, które karze pracodawcę za wszystko z jednej strony i nie dotrzymuje obietnic z drugiej.

    Jak w ogóle można planować coś w dłuższej perspektywie, jeśli przepisy zmieniają się co tydzień? Jeśli państwo, władza nie ma wizji, nie proponuje rozwiązań na lata, tylko na tu i teraz? Przedsiębiorca, pracownik żyć i jeść muszą tu i teraz. A ponieważ państwo ich z jednej strony kantuje, a z drugiej traktuje jak złodziei, to odwdzięczają się państwu pięknym za nadobne. Zniszczenie zaufania, szacunku do państwa to jedyne osiągnięcie koalicji.

    • Oceniono 2 razy 2

      @oby.watel
      Jakie tu i teraz. Jakie...koalicja ma rekord Guinnessa. Do uchwalonej ustawy już w dniu następnym wnosiła poprawki. A ile ich było od tego czasu?

      Miałam takiego mentora w mojej pierwszej pracy. A zaczynałam za komuny paskudnej. Staż wtedy trwał rok, bo wymagała tego specyfika pracy, poznanie przepisów, itd
      Nauczono mnie tam, że dokument tworzy się dla następnego czytającego i musi być jasny, zrozumiały i bezbłędny. Ta umiejętność procentowała mi w całej pracy zawodowej, mimo że o innym charakterze. Poza tym nie miałam obawy, że przyjdzie "nowa miotła" i mnie wymiecie.

      Dlaczego teraz tak nie ma? Może adeptów nie ma kto nauczyć, bo "mentorzy" są "po znajomości", a nie ze względu na umiejętności i wiedzę.
      Podobni są do ekspertów, którzy wiedzą po, ale nie mają pojęcia przed.

  • cracovia.figiel

    Oceniono 2 razy 2

    PIS idzie po władzę. Kopacz skargi pisze.
    Takie p.....nie ja codziennie słyszę.

    Młodzi nieprzygotowani są do roboty, ale za to do modlenia jak najbardziej. CELUJĄCO.... i o to przecież chodzi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

O autorze instytut_obywatelski

avatar

Instytut Obywatelski to think tank polityczny. Stanowi eksperckie zaplecze partii Platforma Obywatelska RP.

Instytut jest ośrodkiem badawczo-analitycznym. Prowadzi działalność ekspercką, wydawniczą i edukacyjną. Działa od marca 2010 roku.

Motto IO: Myślimy, by działać. Działamy, by zmieniać.

Najczęściej czytane