Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

19.06.2012 09:08

Wyrok sądu na Dodę kpina z logiki podtrzymana!

Trzy lata temu piosenkarka Doda w jednym z wywiadów powiedziała, że „bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię” i „Wierzę w to, co nam przyniosła matka Ziemia i co odkryto podczas wykopalisk. Są na to dowody i ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła…”. Słowa były poglądem na temat Biblii. Rozpętała się burza, po której Dodę oskarżono o obrazę uczuć religijnych. Sąd pierwszej instancji wydał wyrok skazujący. Wczoraj Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wcześniejszy wyrok.

Przestępstwo należy udowodnić, a więc wykazać ponad wszelką wątpliwość, że zaistniało. W przypadku sprawy wypowiedzi Dody na temat autorów Biblii i samej Biblii nie mogło dojść do przestępstwa, ponieważ Biblia nie jest ani „przedmiotem czci religijnej”, ani „miejscem przeznaczonym do publicznego wykonywania obrzędów religijnych”. Art. 196. kodeksu karnego mówi, że „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2″. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego sąd uznał, że autorzy Biblii są „przedmiotem czci religijnej” bądź miejscem kultu.

Pani sędzina podtrzymała orzeczony wcześniej wyrok ws. wypowiedzi piosenkarki Dody i w uzasadnieniu stwierdziła, że ” w ocenie sądu odwoławczego sąd rejonowy prawidłowo rozpoznał cały materiał dowodowy” i wydał „słuszny wyrok” – oskarżona „obraziła, jak przyjął to słusznie sąd rejonowy, uczucia religijne osób pokrzywdzonych w tej sprawie” (sic!).

Jeśli to ma być merytoryczne uzasadnienie do wyroku, to jestem świętym tureckim. Wspomniane słowa pani sędziny są wyłącznie powtórzeniem zdania osób, które uważają, że ich uczucia zostały obrażone, a to tak, jakby sąd w uzasadnieniu w sprawie kradzieży nie powołał się na dowody, lecz stwierdził wyłącznie, że w jego ocenie do kradzieży doszło. Równie dobrze każdy mógłby – kierując się identyczną zasadą, jak sąd – stwierdzić, że sąd obraził wyrokiem uczucia religijne. Cały wyrok jest niemerytoryczny.

Gdybym napisał teraz książkę o Bogu i obwieścił światu, że tekst został natchniony, po czym zebrałbym grono wyznawców wystarczające do założenia kultu religijnego, to mojego tekstu nikt nie mógłby krytykować, gdyby nawet był bzdurą, ponieważ – zgodnie z logiką sądu – krytyka obrażałaby uczucia osób należących do mojego kultu (sic!).

Na dodatek ws. Dody sąd nawet nie spróbował ocenić, czy pogląd piosenkarki może być prawdziwy. Gdyby spróbował, szybko stałoby się jasne, że nie można ustalić, w jakim stanie byli ludzie, którzy spisywali Biblię. Nie da się stwierdzić, że całość powstała bez grama alkoholu, a to oznacza, że nawet w świecie pokrętnej logiki, jaką kierował się sąd, sąd nie ma racji. Bo nie można skazywać człowieka za coś, czego nie da się w żaden sposób ustalić. Podczas orzeczenia nie może być ani cienia wątpliwości.

Dlatego wyrok na Dodę uznaję za motywowany przekonaniami religijnymi. To całkowicie niedopuszczalne, by orzekać w oparciu o przekonania religijne. Sprawa jest tak bardzo szokująca, że momentami brakuje słów, by w uprzejmy sposób wyrażać myśli. Po prostu sąd pokazał, że osoby niewierzące nie mają prawa, by krytykować inne wyznania. Dodę za pomocą absurdalnego orzeczenia pozbawiono elementarnego prawa do wyrażania własnej opinii. Wyrok jest więc całkowicie niezgody nie tylko z logiką, ale także z duchem polskiej Konstytucji. Najwyższa pora, by przyznać, że dorobek intelektualny inkwizycji ma się w Polsce dobrze. Sądy wciąż orzekają w oparciu o rozporządzenia wydane przez średniowieczny Watykan, a wszystko kosztem wolności słowa. Jednak najbardziej przeraża, że gros polityków nie dostrzega w sprawie zupełnie nic niestosownego, bo to oznacza, że taka jakość orzecznictwa jest przez wielu posłów akceptowana.

Czytaj więcej na blogu konrad-szymon-rywacki.

Zobacz także