konserwatywnypunk
Blog pisze
konserwatywnypunk
31.01.2012 18:03
Profesor junior (gdzie jest nasze 25%?!)
Szanowny Panie Profesorze X,
Dziekanie Uniwersytetu Y,
Przewodniczący Komisji Rekrutacyjnej nowej kadry naukowej,
dziękuje za Pana list z 30 stycznia 2012. Po uważnym namyśle stwierdzam z przykrością, że nie mogę jednak przyjąć Pańskiej propozycji odrzucającej moją kandydaturę na stanowisko profesora juniora na pańskim Wydziale. W tym roku miałem wyjątkowe szczęście otrzymać niezwykle dużą liczbę propozycji odrzucających moją kandydaturę. Biorąc pod uwagę to jak bardzo zróźnicowana i obiecująca jest liczba tych propozycji, nie mogę odrzucić wszystkich. Pomimo znakomitych kwalifiakcji osoby, która została przyjęta na stanowisko profesora juniora (notabene syna profesora ABC z pańskiego wydziału), dochodzę do wniosku, że pańska porpozycja odrzucająca moją kandydaturę nie spełnia na ten moment moich oczekiwań. Dlatego z chęcią i pomimo Pańskiego sprzeciwu, przyjmę pozycję profesora juniora już nadchodzącej jesieni. Do zobaczenia i powodzenia w dalszym odrzucaniu aplikacji.
Z poważaniem,
Trudno mi czasem uwierzyć w to jak wielu zdolnych młodych polskich naukowców pracuje za granicą. Kiedyś wydawało mi się, że jestem jedyny. Ale z czasem musiałem ten (a razem z nim wiele innych poglądów na swój temat) zweryfikować. Ktoś powie, że nauka nie zna granic. Zgoda, ale życie zna. Na przykład ja jestem z Polską związany z racji swojego anachronicznego konserwatyzmu, ale wyobrażam sobie, że ludzie mają ważniejsze powody, na przykład rodzina, przyjaciele, możliwość rozmawiania po polsku, uczestniczenia w debatach o Polsce. To są rzeczy w życiu ważne, być może najważniejsze.
Nie chcę rozpoczynać debaty o stanie nauki w Polsce, warunkach finansowych, nepotyźmie i tym wszystkim, z czym wiemy, że jest w polskiej nauce źle. Ale jest jedna konkretna rzecz, którą można zmienć łatwo, a która mogłaby mieć ogromne znaczenie.
Parę dni temu rozpoczęła się z inicjatywy paru młodych naukowców-Niemców akcja pt. "25% akademische Juniorpositionen". Dążą oni do takich zmian w prawie, które zagwarantują, że w strukturze zatrudnienia na uczelniach, przynajmniej 25% kadry będą to, nazwijmy kadry juniroskie. Chodzi to przede wszystkim o ludzi, którzy szukają pracy po doktoracie. W Niemczech osoby po doktoracie, jeżeli mają szczęście albo plecy to dostają się na habilitację albo jakiegoś post-doca. Post-doc pozwala im wegetować przez rok, może uda się go przedłużyć go na następny (zaczynając pierwszego post-doca muszą już się martwić, gdzie wylądują w następnym i szykować aplikacje, bo deadliny już w styczniu). Ci, którzy mają mniej szczęścia zajmują się przez chwilę czymś dorywczo, ale wkrótce okazuje się, że dorywczość, czasowość zaminia się w stałość, niezbyt ciekawą stałość, a już na pewno taką, która ma z nauką nie wiele wspólnego. W Polsce jest podobnie.
Nie chodzi w tej akcji o to, żeby zagwarantować każdemu możliwość zostania profesorem w przyszłości. Na to trzeba ciężko pracować i, jak to na każdym rynku, konkurować, nawet walczyć. Ale żeby stworzyć sensowny model kariery i otworzyć go szeroko przed młodymi naukowcami. Model, który daje perspektwę na pracę naukową i w miarę dobre, stabilne życie, w Polsce.
Jest kilka państw na świecie, które taki model mają, w szczególności USA i Wielka Brytania, gdzie w miarę łatwo jest wejść na tzw. "tenure track", który oznacza zostanie profesorem juniorem (assistant/associate professor/lecturer) i daje możliwość zostania profesorem w przyszłości. Podobnie jest też we Francji z maitre de conferences. W Polsce i w Niemczech są też takie możliwości - habilitacja - tyle, że liczba adiunktów/docentów w Niemczech to jakieś 2% całej kadry. W Polsce, przynajmiej z mojego doświadczenia tak wynika, jest podobnie.
Powiem więc krótko, jak rząd chce mieć w Polsce więcej zdolnych młodych ludzi, to niech nam powie, gdzie jest nasze 25%??!!
Diagram za Reinhard Kreckel, "Habilitation versus Tenure: Karrieremodelle an Universitäten im internationalen Vergleich", 1/2012 Forschung und Lehre.

Zobacz także
-
Idealnie dobrana para
Zupełnie nie rozumiem całego zamieszania wokół sprawy Niesiołowski - Stankiewicz. Bawi mnie g...
11 dni temu www.tokfm.pl/blogi/trzezwymokiem
-
jak widzimy rzeczywistość
zdjęcie z : http://technologie.gazeta.pl/internet/51,104663,11604648.html?i=19 &...
3 dni temu www.tokfm.pl/blogi/birqt
-
Samochód - narzędzie ludzkiej samodestrukcji!
Artykuł stanowi wstępny namysł nad rolą samochodu w obecnym systemie organizacji społeczeństwa. Ok...
6 dni temu www.tokfm.pl/blogi/progg
-
Małżeństwa czasowe w Iranie - wolność czy zniewolenie?
Zapraszamy na film i debatę! Tytuł filmu: „Małżeństwo na chwilę”, 52 ...
pół miesiąca temu www.tokfm.pl/blogi/manifa
Skomentuj:
Komentarze (10)
-
konserwatywnypunk,
Poruszyłeś bardzo ważny temat. Otwarcie świata nauki na świeżą, innowacyjną myśl jest konieczne.
nadordynariusz,
Chodziło Ci, jak sądzę, o koncepcję Margaret Mead:) -
@orab2012 nie bardzo rozumiem w czym rozwiązanie "25%" dla kardy juniorskiej uprzywilejowuje kardę naukowców? Tu chodzi o dostęp do zawodu regulowanego. Uważasz, że otwarcie zawodów, np. prawnicznych, jest "uprzywilejowywaniem" jakiejś grupy zawodowej? W pewnym sensie jest. Ale robisz to po to, żeby zwiększyć konkurencję i wolny rynek. Nie odwrotnie. "25"%. jest przeciwieństwem uprzywilejowywania.
-
@nadordynariusz: "Jak sobie człowiek pracuje fizycznie, na własny rachunek i bez żadnego towarzystwa, to ma czas na rozmyślania." - REWELACJA :-)
-
Nie rozumiem, dlaczego tzw. kadra naukowców ma być jakoś szczególnie uprzywilejowana. Jak ktoś jest dobry, to sobie poradzi. Rozumiem wszelkie wsparcie, kiedy rzeczywiście ktoś jest wyjątkowy. Wówczas nie żałowałbym żadnych środków. Umówmy się, że w każdej grupie zawodowej mamy 60 % tzw. standard, 30% tzw. miernoty i 10% (myślę, że i nie to! - ach ten mój optymizm!)tzw. geniusze. I tylko na nich bym się skupiał.
-
konserwatywnypunk
No to mamy kolejne wspólne zainteresowanie ;) -
@ nadordynariusz praca fizyczna jest najlepsza! W szczególności zaś eksperymentalne rolnictwo. To moje hobby ;) @ ppod1 temat doktorantów jest ściśle powiązany. Zgadzam się, że powinni być zatrudniani, ale to jest tylko możliwe przy ograniczeniu miejsc na doktoracie. Zwróc uwagę na ten grafik, w Niemczech prawie 70% to doktoranci vs 2% kadra profesorów juniorów i 13% profesorów. To są złe proporcje. Moim zdaniem powinniśmy dążyć do takich proporcji jakie są w pozostałych krajach na wykresie, czyli po mniej więcej 20% na każdy "segment" kadry.
-
A zatrudnianie doktorantów - zatrudnia się tych, których promotorzy mają wpływy. Pozostali, choćby nie wiem, jak zdolni, nie mają etatu.
-
Jak sobie człowiek pracuje fizycznie, na własny rachunek i bez żadnego towarzystwa, to ma czas na rozmyślania :)
Czego rodzice będą się uczyli? Pewnie tego samego co wcześniej uczyły się dzieci od rodziców, tylko w drugą stronę. Z wszelkimi tego konsekwencjami.
Jedno z najstarszych zdań umieszczonych gdzieś na skale spalonej australijskim słońcem, a które udało się naukowcom odczytać, brzmiało jakoś w stylu:
"Ach ta dzisiejsza młodzież" I to zdanie było aktualne setki tysięcy lat. Teraz pewnie jego miejsce zajmie zdanie w stylu " Ach ci dzisiejsi starzy" ;)
Żyjemy w ciekawych czasach. -
Kurcze, mówisz jak jakiś guru managementu (i to w najlepszym tego słowa znaczeniu!). Jest coś na rzeczy w tej charakterystyce trzeciego etapu. Pytanie jest tylko takie: czego rodzice będą uczyli się od swoich dzieci? Coś w ten deseń może? blogs.hbr.org/haque/2012/01/create_a_meaningful_life_throu.html
-
W moim tekście "Rewolucja" napisałem na temat zmian jakie właśnie zachodzą na naszych oczach. Jedną z tez jakie tam zawarłem przytoczę z zastrzeżeniem, że nie mam pojęcia czy sam na nią wpadłem czy gdzieś kiedyś wyczytałem (stawiam na to drugie). :)
"Rozwój cywilizacji można podzielić na trzy główne etapy. W pierwszym to od rodziców uczą się ich dzieci, tak jest z pokolenia na pokolenie. Sukces życiowy gwarantuje jedynie dobre odrobienie tych lekcji, zaś złe zazwyczaj porażkę. Rozwój i postęp dokonują się bardzo powoli i trzeba wielu pokoleń aby zaszły jakiekolwiek zmiany. Tak było przez wieki. Później rozwój przyspiesza i dochodzimy do etapu drugiego. W naszym kręgu cywilizacyjnym granicę tą wyznacza rewolucja przemysłowa. Wtedy rodzice i dzieci uczą się od siebie nawzajem, zarówno jednym jak i drugim sukces zapewniają wzajemne poszanowanie tradycji i otwartość na nowoczesności. Właśnie zbliżamy się do końca tego okresu. Etap trzeci, w przypadku naszej cywilizacji to rewolucja informatyczna. To etap w którym rodzice, aby jakoś przetrwać w nowej rzeczywistości, muszą uczyć się od swoich dzieci. Zmiany następują tak szybko i gwałtownie, że nasz mózg nie jest się w stanie do nich przystosować, nie jest w stanie ich ogarnąć i zrozumieć."
Tak więc trzymanie się starych, sprawdzonych w innych czasach, systemów doboru kadr wszelakich, jest nie tylko anachronizmem. Nie jest nawet konserwowaniem struktury społecznej. Jest pospolitą głupotą i niemalże zbrodnią na rozwoju naszej cywilizacji - że się tak patetycznie wyrażę. :)
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
O autorze konserwatywnypunk
konserwatywny punk nie jest ideologią. jest metodą, która (czerpiąc z różnych ideologii) dąży do lepszego zrozumienia rzeczywistości, ale także tego co w nas, naszych aspiracji i dążeń.
Blogi znajomych konserwatywnypunk
-
DIE ANTWOORD
Die Antwoord to w afrikaans "odpowiedź". Tak nazwało swój zesp&oacu...
-
DOMAGAJMY SIĘ RATYFIKOWANIA EUROPEJSKIEJ KARTY PRAW PODSTAWOWYCH
A to są nowe słowa do kultowej pieśni Pink Floyd "Another Bric...
- Ks. Lemański odpowiada Terlikowskiemu: Pomówienia. Chorobliwa podejrzliwość
- KRRiT spokojna o decyzję sądu ws. Trwam: "Nie mamy słabych punktów. To proces prawny, nie - plebiscyt, co wmawia ludziom Rydzyk"
- Dyskutować nie wolno? Ks. Lemański znów zaatakowany. Przez T. Terlikowskiego
- "Żydzi bali się niedzieli, powrotu z nabożeństw". Koniec z mitem bohaterskiej polskiej wsi?
- Olejnik: Z Muchy śmieją się Niemcy, za chwilę będą się śmiać Rosjanie
- Sprawdź, kiedy pójdziesz na emeryturę [TABELA]
- ''Mięsny jeż Strzępki i Demirskiego'' - pisze Kamil Dąbrowa
- "Kaczyński zapowiada, że wprowadzi ustawy korzystne dla jednej firmy. Złamał wszelkie standardy"
- "Wszyscy jesteśmy potomkami chłopów. Stąd nasz konsumpcjonizm"
- Mikołejko: Nie dokonam aktu apostazji. Uznałbym wtedy prawo Kościoła...
- Kobieta ma żyć przede wszystkim dla męża? "Czułam się zażenowana"
- Samobójstwa księży w diecezji tarnowskiej. "Nie są z kruszcu, ale z gliny"
- Gowin przeprasza za protest taksówkarzy, ale korkami nic nie wskórają [WIDEO]
- Paradowska: Taksówkarze chcieli zyskać poparcie, a zyskali tylko niechęć











