08.02.2012 21:40

centra kultury - centra integracji

Kultura to drugi, obok edukacji, jak określiłam to w poprzednim tekście, temat niewdzięczny, wymagający, wgniatający się z całym impetem w tzw. "sumienie" świata polityki.

Kulturalna mapa kraju to obraz niesprawiedliwości społecznej. Gdzieś wydarzeń, propozycji jest dużo, gdzieś nie ma ich wcale lub godzą w poczucie smaku odbiorcy, bez skrupułów poniewierają jego pragnieniem rozwoju, potrzebą wysokiej jakości.

Gdzieś ludzie-dzieci różnych czasów, odrębnych spojrzeń na teraźniejszość, przeszłość i przyszłość, reprezentaci odmiennych koncepcji w ramach poszczególnych sfer przestrzeni profesjonalizmu, mają szansę się porozumieć, wymienić poglądy, wzajemnie zainspirować. Gdzieś jest to niemożliwe, a nawet, delikatnie mówiąc, niepożądane.

Mimo, że o marzeniach wielokrotnie była już mowa, zaryzykuję i krzyknę: marzy mi się sieć kompleksów kultury, marzy mi się klimat integracji, ale nie unifikacji, porozumienia, czyli krytycznego podejścia, miejsce spotkań każdego z każdym przy wspierającej obecności wysokiej jakości propozycji... Nie, nie jedynie propozycji. Przy wspierającej obecności konceptów, niezależnych konstruktów arcy/alterkultury.

Nie jest tak, że nie znajdziemy na mapie kraju miejsc, które inspirują, zachęcają, proponują i słuchają odbiorców, a właściwie odbiorców-twórców kultur alternatywnych. Jednakże, miejsc takich jest zdecydowanie za mało. Społeczności mniejszych miast, miasteczek, czy wsi to, często, zapomniany land, dopisek. Co więcej, często tzw. duże miasta także cierpią na niedobór lub brak. 

Centra kultury - centra integracji: scalające, rozwijające, inspirujące, a przede wszystkim... obecne. Nić wymiany, pięknej i rzetelnej rozmowy, dawno już porzuconej przez mieszkańców współczesności. Oto mój... sen?

 

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (9)

  • aut_sajderka

    0

    nadordynariusz,
    Cieszę się:)

    dzikowy,
    Nie wykluczam.

    drzejms buond,
    Dokładnie. Biurokracja + "pieniężny ból głowy" = kULTURA

  • drzejms-buond

    0

    kolega pracujący w przybytku kultury w Piasecznie uprzejmie mi doniósł,że w tym roku jego burmistrz wymyślił zakupy materiałów biurowych na cały rok - kolega razem z innymi pracownikami,zamiast zajmować się TWORZENIEM KULTURY , od tygodnia spisuje ilość
    przewidywanych pinezek, kartek samoprzylepnych. Debatują czy więcej zużywa się farby czarnej czy białej? i czy gliny należy kupić 10 kilo czy 100?- bo nie wiadomo ile przyjdzie dzieciaków na zajęcia od września...a wszystko musi się zmieścić w ramach budżetu...
    Fajnie się nam ta kultura rozwija, fajnie...

  • dzikowy

    0

    Ałtsajderko: Nie twórz konkretnych projektów, twórz platformę. Sama zdiagnozowałaś problem i sposób jego rozwiązania.

  • aut_sajderka

    0

    dzikowy,
    Oczywiście, jestem ZA propagowaniem idei: twórz, wyzwalaj, inspiruj, problem w tym, że wiele jest miejsc, które może i są zasobne w interesujących, pragnących czegoś więcej ludzi, ale jednostki te nie mają, często, patrząc na panującą beznadzieję, zastój społeczny, wystarczająco dużo siły i motywacji, nie mówiąc o rozmaitego rodzaju nakładach - trzeba im pomóc, tworząc platformę wymiany, zachęcić, uczynić krok ku ich, przyszłemu, artyzmowi, czy odkryciom.

    nadordynariusz,
    Owszem, można powiedzieć, że chodziło mi, m.in., o tzw. "ludzkie" (jedyne akceptowalne) podejście do kultury. Ponadto, Twój osobisty przykład obrazuje standardowe stanowisko struktur do alternatywnych inicjatyw.

    Jednym słowem, nie zawsze, ale też wcale nie tak rzadko, burzy się coś, co nie zdążyło jeszcze wyrosnąć; proponuje coś, co obraża odbiorcę, co dystansuje potencjalnego twórcę; miejscami w coraz mniejszym stopniu, ale jednak, konstruuje się społeczności zobojętniałe na inne wymiary, bierne, spragnione jedynie "lekkości bytu" - to nie wina tych społeczności. Potrzebny jest więc, naiwnie rzec ujmując, dialog, wzajemne, pozytywne oddziaływanie.

  • nadordynariusz

    0

    dzikowy

    Razem ze swoją ekipą w latach '90 tych stworzyliśmy cykl koncertów, wystaw, wykładów, pokazów filmowych, meczów piłkarskich.......trwało to tak długo, aż samorządowej władzy nie zaczęło przeszkadzać. Zabrali nam lokal i nie wydawali pozwoleń na imprezy w przestrzeni publicznej, a na "dzikie" spotkania nasyłali policję. Efekt jest taki, że i ja i większość moich znajomych wyjechała z tego miasteczka. Teraz króluje tam marazm i gó...any blichtr. Szanownej Autsajderce chodzi chyba o jakieś "ludzkie" podejście do kultury i przynajmniej nie przeszkadzanie, a jeszcze lepiej pomoc w ramach zdrowego rozsądku.

  • dzikowy

    Oceniono 1 raz 1

    Nie znoszę alterkultury. Pisałem o niej niewybrednie w innym blogu. I nie znoszę "narzekactwa". Oferty nie ma? Ofertę sobie stwórz. To jest proste i tanie. I znajduje życzliwy odbiór. To pisał ja, który tym się zajmuje kosztem swojego czasu i pieniędzy. Tyle że w ramach "alterpopkultury". Zrób to albo nie rób. Nie ma próbowania. I nie ma narzekania. Jak zrobisz, zareklamuj na blogu.

  • nadordynariusz

    0

    A nie wystarczą Ci lekcje religii, pięknie odnowione kościoły, stadiony i monopolowe sklepy? Przecież to lepiej kształtuje charakter narodowy i pozwala przetrwać w tych trudnych czasach upadku tożsamości. ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Blogi znajomych aut_sajderka

Infografika