Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

19.03.2017 19:14

Lucyfer z Żoliborza tłumaczy prawicowym mediom o wyższości porażki nad zwycięstwem

Jarosław Kaczyński pracowicie tłumaczy prawicowym mediom, dlaczego porażka 1:27 jest wygraną. Prezes PiS codziennie udziela wywiadu – zaznaczmy to jest ciągle ten sam wywiad, pisowska logorea. Ciągle i wciąż na ten sam temat: ja.

Ego porezesa musi mieć rację i już.

„Otóż w tym haśle +27:1+ zawiera się znakomita ilustracja stanu świadomości naszych przeciwników, czyli totalnej opozycji. Oni zupełnie zapomnieli, że ta „+jedynka+ to jest Polska. A przecież elementarna lojalność wobec własnego państwa jednak obowiązuje i powinna to być lojalność silniejsza niż lojalność wobec jednostki (Donalda Tuska). To był ich przywódca, ale powinni przynajmniej się zastanowić, dlaczego państwo polskie nie chce go popierać. W każdym razie owe „27:1” to jest ich, nie nasza, kompromitacja”.

Taki genialny ten prezes. Przegrana Polaka Tuska jest dla niego wygraną.

Należy mniemać, że przegrana Polski jest dla Kaczyńskiego wtgraną PiS. W tym wszak kierunku zmierzamy.

Prof. Roman Kuźniar w wywiadzie dla wiadomo.co mówi, iż kompletna klapa samobójczej misji przeciw Tuskowi musiała się skończyć, jak się skończyła, bo stał za tym… Lucyfer z Żoliborza.

„Dyplomacja, choć fatalna, nie mogła wiele zdziałać, ponieważ stał za tym wszystkim Lucyfer z Żoliborza, czyli pan Kaczyński, który wytrwale pchał Polskę ku tej kompromitacji. Przykre jest to, że nie widać śladu refleksji obozu rządzącego. Począwszy od zupełnie groteskowych i niedojrzałych słów premier Szydło, że to „nie porażka, tylko zwycięstwo, ponieważ potwierdziliśmy podmiotowość”. Pani Szydło należy może przypomnieć, że poważne państwa potwierdzają swoją podmiotowość zwyciężając, odnosząc sukcesy, działając skutecznie w obronie swoich interesów narodowo-państwowych, a nie kompromitując się tak bezprzykładnie.”

Będzie jeszcze gorzej, bo w dyplomacji idzie czystka, wymiatani będą doświadczeni dyplomaci na rzecz pisowskich misiewiczów.

„Chcą zrobić miejsce dla 150 czy 200 misiewiczów, tych niedouczonych bęcwałów, którzy dzięki „dojnej zmianie” zasiedlają szeregi polskiej administracji czy spółek Skarbu Państwa. Teraz kolejni misiewicze, czyli pomocnicy piekarzy, kowali, aptekarzy, ślusarzy muszą wejść szeroką ławą do polskiej dyplomacji.”.

Czytaj więcej na blogu krzynowloga-wielka.

Zobacz także
Najczęściej czytane