Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

19.02.2015 14:04

Grecji impas dusi Europę

Począwszy od momentu wejścia do UE, czyli od 1981 r. Grecja otrzymała 68 mld.  euro z Funduszy Strukturalnych, przeznaczonych na rozwój kraju. Prawie drugie tyle na dopłaty dla rolników. Tabliczki informujące o dofinansowaniu przeróżnych inwestycji znajdują się na setkach zabytkowych budynków, fasadach kościołów, przy greckich autostradach czy siedzibach przedsiębiorstw. Manna z nieba, która spadała z nieba przez 33 lata, pozwalała na finansowanie zarówno inwestycji państwowych jak i prywatnych. W ramach nowej perspektywy finansowej na okres 2014-2020, kolejnych 21 miliardów z wspólnotowych funduszy ma zasilić grecką gospodarkę. 

 

Teraz jednak ze względu na nadużycia z przeszłości Europa narzuciła Grecji sektory, w których pieniądze te mogą być wykorzystywane, tak by służyły one stabilnemu rozwojowi, co znacznie organiczna dotychczasowe pole manewru tamtejszym decydentom.   

 

Fundusze europejskie wrosły w życie Greków, służyły m.in. jako dopłaty do czesnego dla dzieci w prywatnych szkołach, czy fundusze dla przedsiębiorców na rozwój własnych firm. Obecnie będą raczej formą pożyczek niskooprocentowanych dla biznesu, finansowanych z europejskiego funduszu inwestycyjnego. 

 

Wszystko to miało i ma służyć rozwojowi gospodarki greckiej. Tymczasem, wydaje się, że Grecja głównie korzystała z tanich kredytów dostępnych dla krajów strefy euro. Mając przez długi czas odpowiedni rating (podobnie jak inne stabilne gospodarki) – pożyczała pieniądze dość lekką ręką, aż doszła do poziomu długu publicznego (w 2014 r.) w wys. 177.2% PKB i bezrobocia na poziomie 25.8%.

 

Grecki dług w wysokości 320 mld. euro, jest teraz problemem 15 krajów-pożyczkodawców UE, a są to:

- Niemcy z sumą 58.5 mld euro

- Francja – 43.9 mld.

- Włochy – 38.6 mld.

- Hiszpania – 25.6 mld.

- Holandia – 12.3 mld.

- Belgia – 7.5 mld.

- Austria – 6.0 mld.

- Finlandia – 3.9 mld.

Drobniejsze sumy, ale składające się na kolejne 5 mld. euro Grecja winna jest: Słowacji, Portugalii, Słowenii, Luksemburgowi, Estonii, Malcie i Cyprowi.

 

Na 320 miliardów euro pożyczki 142 mld. pochodzą z mechanizmu stabilności (FESF), 66 mld. z banków greckich, 53 mld. to pożyczki bilateralne, 32 mld. z MFW, 27 mld. z EBC.

 

Od tygodniowych rozmów z ministrami finansów strefy euro zależy, czy Grecja  w niej pozostanie, czy też wróci do drachmy.

 

Wyjścia z eurolandu nie wyobraża sobie większość Greków, z czego zdaje sobie sprawę także populistyczna SYRIZA, partia która wygrała wybory pod koniec stycznia.

 

Pożyczkodawcy nie kwapią się jednak z “poluzowaniem” programu pomocowego, zaś na dalsze zaciskanie pasa nie ma zgody wśród Greków. Totalny pat w rozmowach nie zaskoczył zatem nikogo, tyle tylko, że za chwilę Grecja straci płynność finansową i nie będzie z czego wypłacać pensji budżetówce.

 

Kilka dni temu Jeroen Dijsselbloem, szef eurogrupy, potwierdził, że postulaty Grecji dotyczące odroczenia spłaty długów są nie do przyjęcia, a unijny poniedziałkowy szczyt (16.02.15) skończył się fiaskiem. Tymczasem w Grecji znika wszelka gotówka, z kont i bankomatów. Bankowe depozyty maleją o 200-300 mln euro dziennie...

 

Zwycięska SYRIZA chce  “przywrócić” godność Grekom. To hasło zapewniło im sukces wyborczy, ale w praktyce nie wiadomo co to ma oznaczać...

Odmowę spłaty długów, która wróci im honor?

 

Obwinianie innych krajów za udzielane Grecji pożyczek, w celu … doprowadzenia tego kraju do nędzy - brzmi mało przekonująco.

 

Na czele państw obwinianych przez Greków o niecne zamiary nieustannie znajdują się Niemcy, największy wierzyciel tego kraju, czyli ten, który pożyczył najwięcej i teraz domaga się zwrotu pieniędzy. Czy to przejaw wrogości, egoizmu, nacjonalizmu, faszyzmu?

 

Zdaniem Greków - tak.  SYRIZA idzie nawet dalej, podnosząc kwestię niezapłaconych reparacji wojennych z II wojny światowej i deklarując, że to dalej Niemcy są dłużne Grecji, a nie vice versa. Angela Merkel portretowana od miesięcy w Grecji z “hitlerowskim wąsikiem” przypomniała niedawno, że "umów zawartych przez poprzednie rządy należy przestrzegać", co jeszcze dodatkowo rozsierdziło Greków.

 

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że problemy Grecji wykraczają daleko poza granice tego kraju. “Grexit” nie jest na rękę żadnemu z państw UE ze strefy euro czy spoza niej.

 

Tragedia grecka dalej rozgrywana jest na tamtejszej scenie politycznej i żaden polityk, ani żadna partia - nie zamierzają mówić o prawdziwych przyczynach tego kryzysu, ani o tym jak efektywnie zreformować ich niewydolną gospodarkę. Zadłużone ponad miarę greckie państwo, którego obywatele nauczyli się przez długie lata „kreatywnie” podchodzić do podatków - stoi obecnie nad gospodarczą przepaścią. Upadek Grecji nie jest jednak teraz tylko problemem Greków, ale całej Europy.

 

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg

Czytaj więcej na blogu Lidia Geringer de Oedenberg.

Zobacz także
Najczęściej czytane