Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

24.07.2012 13:12

Mam gdzieś kołtuński, pełen hipokryzji i zakłamania katolicki model rodziny. Chcę związków partnerskich!

Miałam się za wyważoną, spokojną i merytoryczną osobę. Wojujący feminizm tak jak wszystkie skrajności był mi daleki. Ale jak tu nie być walczącą feministką, kiedy przysłowiowy nóż w kieszeni sam się otwiera na prawicową demagogię, która w polskim sejmie wygrywa ze zdrowym rozsądkiem i co gorsza z prawem, które ma stanowić.

 

Zdjęcie z porządku obrad projektów ustaw o związkach partnerskich jest skandalem w demokratycznym państwie, a argumentacja za ich zdjęciem festiwalem hipokryzji. Jak argumentowała posłanka PiS, Krystyna Pawłowicz: Te cztery projekty są radykalnie sprzeczne z konstytucją! Podważają artykuł 18, który promuje i chroni tradycyjny dla naszego kręgu kulturowego model rodziny. Większość stanowisk i opinii dyskwalifikują te projekty.

 

Mam gdzieś kołtuński, pełen hipokryzji i zakłamania katolicki model rodziny i spopielały system katolickich wartości. Nie słyszałam tez, że konstytucyjny model rodziny to katolicki model rodziny. Choć zapewne tłumaczy to w jakiś sposób patologie polskich rodzin. Idąc tropem myślenia pani Pawłowicz, o zgrozo posłanki, która reprezentuje społeczeństwo, a nie tylko rodzinę Radia Maryja, choć dla niej to zapewne tożsame, Konstytucja RP stoi na straży katolickiego systemu wartości i Kościoła Katolickiego w Polsce. Czy to oznacza, że w prawicowym pojmowaniu Konstytucji jestem wyjęta spod jej praw czy też ma mnie ona zmusić do przestrzegania katolickich norm moralnych, czy może dla „świętego spokoju” udawania, że to czynię, bo i tak nie są one po to, żeby traktować je poważnie. Ot, taka tradycja. A tradycję należy chronić, bo jest ona spoiwem społecznym. Katolickim spoiwem społecznym w polskim kręgu kulturowym.

 

Jak argumentowała dalej pani posłanka Pawłowicz: Artykuł 30 chroni godność człowieka, ale nie chroni niegodnych uczynków człowieka. I to mnie nawet rozbawiło. Czyżby PiS było za pełna deregulacją i zniesieniem parlamentaryzmu w Polsce? Bo jak wiadomo najwięcej niegodnych uczynków jest tam gdzie jest władza. Te słodkie pokusy stanowisk dla siebie i rodziny. Oczywiście wszystko w myśl ochrony instytucji rodziny. Bo rodzina jest święta. Państwo można godnie doić. A jak się odpowiednio posmaruje tacę to i rozgrzeszenie dla siebie i partii się dostanie, a nawet poparcie jak taca odpowiednio się ugnie od datku.  A godność człowieka w tym wszystkim. Godność tam, gdzie chodzi o władzę? Chyba z choinki się zerwałam z tym pytaniem.

 

Homoseksualiści będą dalej żyć jak przykładni obywatele społeczeństwa chronionego wartościami katolickimi – PO SWOJEMU. Bo kto w tym kraju państwo i prawo traktuje poważnie? Tylko ten, kto się na nie natknął i musi z nim walczyć. Przykład idzie z góry. Zostaje tylko ta uwierająca świadomość „bycia kimś gorszym” w swoim własnym kraju. Bycia dyskryminowanym prawnie i społecznie.

 

I zastanawia mnie, jakie rzeczywiście trzeba mieć wartości, żeby opowiadać się za ograniczeniem poczucia bezpieczeństwa i elementarnych praw człowieka dla około dwóch milionów obywateli tego kraju (homoseksualiści) i kolejnych milionów (związki mieszane) chcących żyć w zgodzie ze sobą. Bez dyktatu kościoła i spopielałych wartości.

 

Wstrzymywanie ewolucji społecznej, jak pokazują badania i analizy, jest nieskuteczne na dłuższą metę, nieekonomiczne, nierozwojowe. Związki partnerskie i tak zostaną wprowadzone. To nie ulega wątpliwości. Pytanie tylko kiedy kościół zostanie pozbawiony swojej władzy a społeczeństwo zacznie się oczyszczać z kościelnych kadzideł.

Czytaj więcej na blogu blog marzeny chińcz.

Zobacz także
Najczęściej czytane