09.02.2012 21:09

Przerwa.

Czarna kawa i papieros. Być może już wypita, a może dopiero zaparzona. Papieros spalony, na pewno nie jeden. Przez kogo?! Tę którą zasiliła, niebo poetów. Rzecz jasna, rozchodzi się o Wisławę Szymborską. Poetkę, o której można pisać wiele. Dobrego, i złego. Jak kto woli. Osobiście jej nie poznałem, przed śmiercią znałem tylko jeden wiersz. Jednak w myśl i tradycję nekrofilską obecną tu i tam, postanowiłem wypożyczyć sobie wiersze wybrane. Niektóre z nich pokonały kilka minut, a nawet godzin mojego myślenia. Niektóre skracam, nie czytam połowy. Taki to los. Lubuję się w katastroficznych, awangardowych i wykraczających poza granicę tego i owego artystach. Więc pani Szymborska nie powinna mnie ująć, na pewno nie za bardzo. Jednak mnie zmiażdżyła. Jej poezja wykraczała poza granice, granice patosu. Pisała językiem prostym, a ten najbardziej boli. Ukazała, że pomimo wieków komputerów nic na lepsze się nie zmienia. Ludzie są tak samo źli i okrutni. Jednak warto widzieć dobro we wszystkim, a przynajmniej się na nim skupić.

Gombrowicz na wieść, że w Argentynie "Ferdydurke" będzie wydane w 10 tysięcy egzemplarzy, mocno się zdenerwował i powiedział, że nie jest pisarzem dla kucharek. Szymborska też nie była, pomimo iż przetłumaczona została na 42 języki. Czasami ciężko zrozumieć słowa proste, docenić w nich tę prostotę. Pogrzeb wspaniały, choć zbyt oficjalny.

 

Miałem napisać coś, o tym , że nawet temat poezji już zdefiniowano i narzucono. Jednak mam to w poważaniu, idę zapalić.

 

Zobacz także

Blogi znajomych twojewino

Infografika