25.01.2012 13:48

To nie kradzież, tylko rewolucja

Powstanie internetu musiało nieodwołalnie skończyć się tego typu awanturą. Internet rządzi się całkowicie innymi mechanizmami w porównaniu ze starymi mediami. Zmienił proporcje stawiając na pierwszym miejscu odbiorcę. To ja decyduję, co oglądam/czytam, kiedy to robię. Mój wybór wpływa na to jakie to medium jest. Jeśli chcę oglądać koty, internet da mi więcej kotów.
Stary odbiorca czekał na program o kotach w telewizji o godz. 17.45, internet da mi to o dowolnej pasującej mi porze. Oczywiście były stadia pośrednie - nagrywanie programów na kasety VHS i oglądanie później.
Internet jest nastawiony na odbiorcę, tutaj klient zawsze ma rację i dostaje to co chce.
A klient chce mieć dostęp do seriali, filmów i muzyki wtedy kiedy ma na to ochotę i tam, gdzie ma na to ochotę.
Naturalnym efektem tego było powstanie serwisów z wymianą plików. Jeśli chcę oglądać "Sherlocka", nie chcę, żeby mi ktoś wyznaczał datę i termin. I internet to rozumie, stare media jeszcze mało.
Ci którzy, krzyczą, że jestem złodziejem, są jak ludzie w momencie, gdy już wybudowano sieć kin, krzyczeliby, że mam z nich nie korzystać, tylko czekać, aż przyjedzie do mojej wioski objazdowy kinematograf. Byłoby to głupie, nieprawda?
Okrzykiwanie użytkowników serwisów z wymianami plików złodziejami jest w ogóle nieprzystawalne. Bo stare pojęcia się wyczerpały.
Oczywiście rozumiem całą tę panikę - wynika z obawy utraty kontroli nad wymianą towarów. Korporacje chcą wydzielać, pilnować, obliczać, sprzedawać. Ale taka formuła się już wyczerpała. Stare ramy obrotu dobrami, także intelektualnymi się pokruszyły, a kto chciałby je sklejać, jest śmieszny. Powiedzmy to sobie wprost, mamy do czynienia z pewnego rodzaju rewolucją w świecie mediów, całkowitą zmianą paradygmatu. Cytując Thomasa Kuhna stary paradygmat przestał być "twórczy poznawczo", pojawił się nowy, z którym zwolennicy starego zaciekle walczą.
I nie przypadkiem tymi obrońcami są korporacje, duże organizacje, rządy. To oni są beneficjentami starego paradygmatu. Mądrzej by postąpili akceptując nowe reguły gry i próbując  je obrócić na swoją korzyść. Np. serial ma jednoczesną premierę w telewizji i w internecie, gdzie pokazujemu go wraz z reklamami lub pobieramy rozsądne opłaty.
Atmosferę podsyca fakt, że w całej tej grze toczy się walka o ogromne pieniądze. Ale to naprawdę jest kwestia uboczna.
Nie mówię, że wiem, czym ta cała awantura się skończy. Bo rewolucje są nieprzewidywalne. Może zwyciężyć obóz starych, może zwyciężyć obóz młodych, może dojść do jakiegoś rodzaju kompilacji. Zobaczymy.

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (7)

  • nadordynariusz

    Oceniono 1 raz 1

    gshegosh81
    Pełna racja, ja też chciałbym zapłacić za treści które mnie interesują jakieś normalne pieniądze. Jednak chciwość koncernów powoduję, że ludzie zaczynają ich olewać. A władza ulegając ich naciskom chce jeszcze ugrać na tym swoje tajne interesy, zwiększając inwigilację w sieci.

  • gshegosh81

    Oceniono 5 razy 5

    Płaciłem za kablówkę 70zł miesięcznie, by raz na parę dni pooglądać reklamy na Discovery. Zrezygnowałem i mam te 70zł wolne. Jednak żaden koncern nie proponuje mi żebym je zapłacił i w zamian miał dostęp do dowolnych treści -- nie, Sony ma jedne, jakieś EMG drugie, Warner Bros trzecie, itp. A w ogóle to z terenu Polski to lepiej żebym nie próbował, tylko z USA, Niemiec i UK dostępne.
    Nikt mi nie proponuje za 70zł takiego poziomu usług i wygody, jakie otrzymuję za 0zł od Pirate Bay i tym podobnych. A naprawdę jestem chętny do zapłacenia.

  • zed123

    Oceniono 1 raz 1

    Dinozaur musi zdechnąć. Jeśli jego agonalne harczenie będzie się przedłużać, to trzeba go dobić.

  • piesiec81

    Oceniono 1 raz 1

    Wystarczyłoby - jak dla mnie - wprowadzić dodatkowy abonament powiedzmy 30-50 zł/mc. W jego ramach każdy mógłby sobie ściągnąć dowolną ilość treści chronionych prawami autorskimi (z wyłączeniem programów). Ewentualnie - kilka abonamentów, z czego najdroższy pozwalałby na pobranie dowolnej ilości danych na dysk, najtańszy - powiedzmy z 10 zł dla tych, którzy chcieliby okazjonalnie ściągnąć sobie utwór, który usłyszeli i się spodobał albo odcinek nieemitowanego u nas serialu.

    Pewnie wielu byłoby zadowolonych. Rządzący - gdyż powstałaby instytucja zajmująca się dystrybucją zebranych środków pomiędzy poszczególnymi artystami bądź koncernami, a przy okazji zapewniająca dobrze płatną pracę pewnym osobom. Twórcy - dodatek z abonamentu zrekompensowałby część utraconych dochodów. Użytkownicy - ci, którzy wybraliby opłatę mieliby święty spokój. Mniej zadowolona byłaby Policja, gdyż nie dostaliby już złotych blach, no ale przynajmniej odpowiednie wydziały skupić by się mogły na walce z przestępstwami i wykroczeniami skarbowymi.

  • acidity

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo dobre podsumowanie czym jest Internet. Niestety jeszcze nie wszyscy to rozumieją.

  • nadordynariusz

    Oceniono 5 razy 5

    Niech korporacje zrobią takie serwisy wymiany plików za niewielką opłatą czy z reklamami i będzie po problemie... No chyba, że chodzi tu o chciwość, chęć wciskania nam gó...anej rozrywki, indoktrynacji, kontroli i tajne interesy służb specjalnych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Infografika