27.01.2012 14:39

Rewolucja jest blisko?

,,Wysokie i nieustannie rosnące bezrobocie wśród młodych osób sprawiło, że stali się oni pokorniejsi i bardziej elastyczni w poszukiwaniu pracy” wieści wszem i wobec Dziennik Gazeta Prawna. ,,Dziś młodzi gotowi są pracować za 1,3-1,6 tys. zł netto, w 2008 r. było to średnio 1,9 tys. zł, (...) wysokość wynagrodzenia jest dopiero na 6. miejscu wśród najważniejszych aspektów pierwszego zajęcia. Ważniejsze okazują się: możliwość uczestniczenia w ciekawych projektach i szkoleniach, dobra atmosfera, prestiż pracodawcy czy współpraca z wysokiej klasy specjalistami.”

,,Dzisiejsi absolwenci nie liczą już na etaty. Godzą się na umowy-zlecenia, o dzieło, nie kręcą nosem na darmowe staże-podsumowuje Mateusz Walewski, ekspert od rynku pracy z PricewaterhouseCoopers.”

Rewelacje DGP można zestawić z propozycjami reformy rynku pracy jakie w pierwszej połowie stycznia zaproponowało Business Centre Club, min: likwidację urlopu na żądanie, likwidację doby pracowniczej, obowiązek przeprowadzania referendum strajkowego w obecności pracodawcy i sankcję karną za nielegalny strajk.

 Pierwsza myśl jaka nasuwa się po przeczytaniu tych informacji to mieszanka niedowierzania i wściekłości. Jak w kraju, którego porządek społeczno- gospodarczy jest konstytucjonalizowany jako społeczna gospodarka rynkowa(art.20 Konstytucji) mogą pojawiać się takie propozycje. Nie to na pewno nie przejdzie, kto by poparł takie propozycje, przecież rząd liczy się z interesami społeczeństwa. Szybko przychodzi otrzeźwienie i gorzka refleksja. Przypadek Grecji i narzuconego jej przez MFW strukturalnego programu dostosowawczego (realizującego większość chorych propozycji przedstawionych przez pracodawców z BCC), gdzie za kryzys wywołany przez systemowe sprzeczności neoliberalnego kapitalizmu społeczeństwo musi płacić dobrami wspólnymi(edukacją, majątkiem państwowym, powszechną i bezpłatną służbą zdrowia) pokazuje co kiełkuje w głowach klakierów obecnego systemu, ich propagandowych tub i największych beneficjentów obecnego kryzysu.

Czyż ten scenariusz nie jest pieśnią przyszłości całej Europy? Systemu permanentnego kryzysu i stanu nadzwyczajnego z zawieszonymi prawami i wolnościami obywatelskimi.

Jedyną możliwością zmiany tego scenariusza jest przejście od defensywnej walki prowadzonej w celu obrony resztek dawnego państwa dobrobytu do walki ofensywnej. Radykalizacja postulatów w obronie praw pracowniczych i degradowanego środowiska naturalnego, masowy sprzeciw na ulicy, w Internecie, w teatrze i filmie, praca u podstaw, organizacja wolnych od rynkowej logiki przestrzeni krążenia wytworów kultury(próbę szturmu na taką przestrzeń obserwowaliśmy w ostatnich dniach w postaci ACTA) .

,,Czujemy się wolni bo nie mamy języka, w którym mogli byś my wyrazić brak wolności”, na zachodzie Europy, w Stanach Zjednoczonych, Afryce Północnej ten język się wykrystalizował. W Polsce jesteśmy dopiero na początku tego procesu, jednak ostatnie dni pokazują, że dynamika ,,rewolucji umysłów” może być bardzo gwałtowna. Wychodźmy na ulice, żądajmy niemożliwego! 

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (5)

  • mybrain20

    0

    highwords@
    Co jest nie tak z treścią? Z góry dziękuję za konstruktywną krytykę.
    :)

  • nadordynariusz

    0

    To co opisałeś w tych trzech pięknych słowach ja nazywam libertynizmem. I to jest z grubsza mój azymut :)

  • mybrain20

    0

    nadordynariusz@
    Zależy co ty rozumiesz przez liberalizm. Prawda zawsze relatywizowana jest do podmiotu. Liberalizm na pewno nie jest neoliberalnym zdziczeniem (w Polsce doprawionym dodatkowo sarmatyzmem).
    Liberalizm jest dla mnie możliwością maksymalnego poszerzania pola dla ludzkiej wolności, godności i podmiotowości.

  • nadordynariusz

    0

    Wiesz co, mi się wydaje, że zarówno Grecja jak i cała UE nie ma wiele wspólnego z liberalizmem. To taki potworek łączący najgorsze cechy liberalizmu, socjalizmu, rozbuchanej biurokracji, korporacyjności i pospolitej głupoty. Oczywiście mam na myśli sferę gospodarki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Infografika